© Muzeum Pałacu Króla Jana III w Wilanowie
Silva Rerum   Silva Rerum   |   13.05.2015

Barokowe theatrum mundi w dawnej Rzeczypospolitej

Topos theatrum mundi pojawiał się w kulturze i literaturze od czasów antyku. Przekonanie, iż świat jest teatrem, silnie obecne było zwłaszcza w baroku, epoce, w której uświadamiano sobie zmienność Fortuny i zmagania człowieka na scenie życia z Czasem, Vanitas i Śmiercią. Pojęcie theatrum mundi w dobie baroku wywarło istotny wpływ na kulturę i styl epoki, kształtowało postawy, mentalność i wrażliwość ludzi. Topos ten znalazł swoje odzwierciedlenie w polskich gazetach rękopiśmiennych w XVII i pierwszej połowie XVIII w. Spróbujmy więc uchwycić zasadnicze elementy theatrum mundi, jakie wyłaniały się z treści analizowanych gazet.

Stwierdzić trzeba przede wszystkim, że gazety rękopiśmienne zawierały stosunkowo szeroki (jak na ówczesną epokę) i w miarę różnorodny serwis informacji z kraju i ze świata, ujętych w trzech wymiarach: historyczno-politycznym, geograficznym i przyrodniczym. Rejestrowały one przede wszystkim bieżące wydarzenia polityczne i militarne. Był to ogromny ilościowo zapis faktów z zakresu „dziejącej się” historii z zakresu ówczesnej polityki i dyplomacji, prowadzonych kampanii wojennych oraz z życia europejskich dworów i dynastii.

Analiza treści i struktury informacji zawartych w gazetach pisanych wyraźnie wskazuje, iż dominował w nich jednoznacznie europocentryczny sposób widzenia świata, oglądanego przez pryzmat chrześcijańskiej cywilizacji europejskiej. Był to, panujący nadal w świadomości szlacheckiej doby baroku, chrześcijański model pojmowania świata i samej Europy jako tradycyjnej, istniejącej od czasów średniowiecza „Republiki Chrześcijańskiej”, której granice pokrywały się z granicami kontynentu europejskiego. Obok powszechnie stosowanego w gazetach pisanych samego pojęcia Europa używano zamiennie równie często takich określeń, jak: Christianitas, Orbis Christianus, Orbis Europeo (lub po polsku Świat Europejski) czy też Christiano Orbis. Warto też podkreślić, iż nazwy naszego kontynentu używali redaktorzy gazet zarówno w znaczeniu geograficznym, jak też kulturowo-cywilizacyjnym, akcentując przy tym przekonanie o wyższości Europy i Europejczyków nad pozostałą ludnością świata.

Symbolem prawdziwej jedności świata chrześcijańskiego, a zarazem jego duchową stolicą pozostawał w świadomości redaktorów gazet Rzym, z papieżem jako głową Kościoła rzymskokatolickiego i władcą suwerennego Państwa Kościelnego. Redaktorzy gazet pisanych zdawali sobie sprawę z tego, że w ich czasach Europa, mimo iż stanowiła nadal jedność w sensie geograficznym i kulturowo-cywilizacyjnym, faktycznie tworzyła mozaikę polityczno-religijną ze względu na istniejące w obrębie wspólnoty chrześcijańskiej od czasów reformacji i pogłębiające się w XVII i w pierwszej połowie XVIII w. podziały religijne. Winą za te religijne rozłamy katoliccy korespondenci obarczali protestantów wszelkich odmian – luteranów, kalwinistów, francuskich hugenotów czy też angielskich purytanów, których najczęściej określano w gazetach schematycznymi epitetami o negatywnym zabarwieniu: sektarze lub heretycy. Uznawano bowiem, iż to właśnie błędy wszystkich sekt najbardziej Marcina Lutra spowodowały permanentne spory i podziały religijne w Europie i doprowadziły do całej serii wojen niszczących jedność chrześcijańskiej wspólnoty.

Krąg informacji dotyczących różnych państw europejskich, zamieszczanych w gazetach pisanych, był szeroki i obejmował praktycznie teren niemal całego Theatrum Europeum. Świadczyło to o dostrzeganiu przez korespondentów całokształtu spraw europejskich i zrozumieniu tego, iż poszczególne regiony naszego kontynentu wzajemnie na siebie oddziałują zarówno pod względem politycznym, jak i w dziedzinie życia społeczno-gospodarczego, kulturalnego czy wreszcie w zakresie spraw religijnych. Równocześnie przecież w treści gazet ujawniła się wyraźnie tendencja do preferowania problematyki niektórych tylko państw, czy to ze względu na przypisywaną im w danym okresie rolę polityczną w Europie, czy też z powodu prowadzonej przez nie polityki w stosunku do Polski. Nie przypadkiem więc najwięcej miejsca i uwagi poświęcali korespondenci polityce i dyplomacji prowadzonej przez państwa ościenne – Austrię, Rosję, Turcję, Szwecję i Prusy, uznając przy tym, iż przemożny często wpływ na sytuację ogólnoeuropejską miały działania polityczne i militarne, powiązanej różnorakimi więzami z Polską, mocarstwowej Francji w dobie panowania Ludwika XIV i Ludwika XV oraz występujących przeciwko niej niejednokrotnie w koalicji państw morskich – Anglii, Holandii i Hiszpanii.

Z treści analizowanych gazet można także wydobyć zawarte w nich obrazy i stereotypy państw i narodów z Polską sąsiadujących – Austrii, Saksonii, Prus Brandenburskich, Turcji, Rosji i Szwecji oraz na ich tle kształtujący się „autoobraz” Rzeczypospolitej u schyłku XVII i w pierwszej połowie XVIII w. Obok wiadomości z zakresu „dziejącej się” historii w gazetach pisanych można wyodrębnić również oddzielną warstwę informacyjną, tworzącą pewne rudymentarne elementy wiedzy o charakterze geograficznym – zbiór wiadomości o miastach, rzekach, morzach lub bliższych i dalekich krajach. Zawierały one ponadto schematyczny zestaw informacji dotyczących kontynentów i krajów pozaeuropejskich: Ameryki, świata Orientu obejmującego państwa islamskie – Turcję i Persję, chrześcijańskie państwa Lewantu, Indie (utożsamiane z państwem Wielkiego Mogoła), państwa dalekiego Wschodu – Chiny i Japonię, czy północnych regionów Afryki. Odrębne i ważkie miejsce w serwisie prasowym gazet zajmowała wreszcie szeroko pojęta problematyka morska.

W hierarchii państw europejskich czołowe miejsce redaktorzy gazet przypisywali monarchii Habsburgów, od wieków dzierżących w swych rękach koronę cesarską. Z systematycznie zamieszczanych w gazetach pisanych wiadomości dotyczących sąsiadującego z nami mocarstwa habsburskiego wyraźnie wyłaniał się tradycyjny obraz Świętego Cesarstwa Rzymskiego Narodu Niemieckiego i samej osoby cesarza jako symbolu najwyższej władzy świeckiej na kontynencie europejskim, spełniającego nadal rolę arbitra w rozstrzyganiu ogólnoeuropejskich konfliktów politycznych. Sam zaś dwór cesarski rezydujący w Wiedniu uznawano w gazetach za najbardziej katolicki i majestatyczny dwór w Europie, a w cesarzu widziano prawdziwą podporę papiestwa i całego Kościoła rzymskokatolickiego, faktycznie uważając go za świeckiego przywódcę europejskiej wspólnoty chrześcijańskiej.

Uderzająca jest w treści gazet pisanych obszerność i drobiazgowość opisów uczt, zabaw, festynów, barwnych pochodów, maskarad i wszelkich innych urządzanych z wielką barokową pompą uroczystości na dworach królewskich. Relacje z różnorodnych uroczystości dworskich, jakie odbywały się w Warszawie, Dreźnie, Wiedniu, Paryżu, Monachium czy też w papieskim Rzymie, redaktorzy gazet zamieszczali na pierwszym miejscu pośród innych doniesień. Widać, iż odpowiadało to wyraźnie zapotrzebowaniu odbiorców, którzy sami przecież hołdowali obyczajowi uroczystego celebrowania niecodziennych wydarzeń zarówno z życia publicznego, jak też rodzinnego i kościelnego. Różne dokumenty epoki (w tym także źródła ikonograficzne) ukazują, jak głęboko w zbiorowej świadomości sarmackiej – w kręgach magnackich, szlacheckich, a nawet w środowiskach mieszczańskich – zakorzeniona było owa potrzeba uroczystej fety i celebracji oraz przestrzegania w ich ramach ścisłego rytuału zachowań. Jeśli więc odbiorca nie mógł bezpośrednio uczestniczyć w dworskich uroczystościach, to niewątpliwie z wielkim zainteresowaniem czytał ich szczegółowe opisy. Relacje te, z reguły bardzo obszerne, sporządzali redaktorzy przeważnie według wypracowanego schematu, w którym pewne elementy stale się powtarzały. Gazety ukazywały swoisty rytm bogatego i fascynującego życia towarzysko-obyczajowego dworów królewskich, uzależniony od czasu kalendarzowego i następujących kolejno po sobie wielkich świąt kościelnych.

Obraz europejskiej rzeczywistości społeczno-politycznej przedstawiany w gazetach pisanych doby późnego baroku był wyraźnie określony kategoriami myślenia stanowego i monarchicznego, uznawanymi przez ich redaktorów jako przedstawicieli społeczeństwa szlacheckiego za całkowicie naturalne i oczywiste. W pełni aprobowali oni również ustaloną strukturę nowożytnego społeczeństwa europejskiego w duchu kastowo-stanowym i monarchiczny sposób sprawowania władzy w poszczególnych krajach europejskich. W swych doniesieniach prasowych obracali się przede wszystkim w świecie domów panujących, dworów królewskich i magnackich, a więc w obrębie ówczesnych elit społecznych sprawujących władzę w danym państwie i wpływających na bieg wydarzeń politycznych w Europie. Nie zawsze też w pełni godzili się z tym, że może istnieć w ramach europejskiego theatrum politycznego jakaś inna prawowita forma rządów niż ta, którą sprawują cesarz i królowie.

Na całokształt życia jednostkowego i zbiorowego społeczeństwa staropolskiego czasów nowożytnych silne piętno wywierała religia chrześcijańska, w XVII w. stopniowo coraz bardziej zdominowana przez wyznawców Kościoła rzymskokatolickiego. W istocie też wiara katolicka odgrywała rolę światopoglądu, próbując udzielić ówczesnemu człowiekowi podstawowych odpowiedzi na nurtujące go pytania o charakterze egzystencjalnym, dotyczące celu i sensu ludzkiego życia, jego miejsca w otaczającym go środowisku społecznym i przyrodniczym i szerzej – w świecie i we wszechświecie. Można też ogólnie stwierdzić, iż ideologię i umysłowość sarmacką zabarwiał wyraźnie religijny sposób widzenia świata i tego wszystkiego, co się na nim działo. W tamtych czasach nie pojmowano życia bez Boga i jego w nim uczestnictwa. Znajdowało to swój wyraz w różnych wytworach dziejopisarstwa staropolskiego, jak też w analizowanych gazetach pisanych. Ich redaktorzy, podobnie zresztą jak sarmaccy historiografowie, reprezentowali w swej twórczości poglądy historiozoficzne o silnie religijnym zabarwieniu. Przy głębszej analizie gazet można zauważyć, iż zasadniczym elementem wyrażanej przez korespondentów filozofii dziejów (czasami ograniczonej tylko do perspektywy „dziejącej się” historii) było dość szeroko i ogólnie rozumiane przez nich pojęcie prowidencjalizmu, tzn. uznawania wpływu opatrzności bożej na losy ludzkie i bieg wydarzeń dziejowych.

Podobnie też jak dziejopisarze i pamiętnikarze szlacheccy redaktorzy analizowanych gazet przy objaśnianiu faktów historycznych odwoływali się często do kryterium teologicznego. W procesie „dziejącej się” historii widzieli przede wszystkim odzwierciedlenie planów Bożych, mimo iż dostrzegali i opisywali na ogół ten drugi, ludzki aspekt okoliczności, zdarzeń i wszelkich zjawisk historycznych. Wierzyli przy tym w możliwość interwencji czynników nadprzyrodzonych w dzieje ludzkości, która mogła następować w różnorodny sposób – przez mirabilia i praesagia – złowróżbne znaki wieszczące przyszłe wydarzenia, takie np. jak klęski albo zwycięstwa w bitwach, w których za faktycznego zwycięzcę uznawano Boga, a człowieka jedynie za jego narzędzie. Ta wyrażana w każdej niemal gazecie pisanej wiara w bożą opatrzność i w zjawiska nadprzyrodzone była zresztą typowa dla umysłowości ludzi żyjących w dobie późnego baroku, w czasach, które francuski badacz Paul Hazard określił mianem kryzysu świadomości europejskiej. Podkreślić przy tym trzeba, iż teologiczne spojrzenie na świat nie ograniczało się wówczas do grup społecznych słabiej wykształconych, lecz dominowało również w zachodnioeuropejskich środowiskach naukowych oraz wśród elit intelektualnych. Niezwykle głęboko wniknął natomiast katolicyzm w życie i mentalność społeczeństwa staropolskiego, przybierając oryginalne sarmackie formy i cechy w zakresie obrzędowości i praktyk religijnych, tworząc swoisty fenomen polskiej religijności, określający sposób widzenia rzeczy doczesnych i wiecznych. Również redaktorzy gazet pisanych jako przedstawiciele tegoż społeczeństwa nie mogli patrzeć na świat inaczej niż przez pryzmat o zabarwieniu religijnym i prowidencjalistycznym. Można powiedzieć, iż był to dla nich swego rodzaju poznawczy imperatyw wynikający z przynależności do sarmacko-katolickiej wspólnoty, oglądającej Europę, świat i wszechświat z własnej perspektywy, posiadającej również swoiste wyobrażenie Boga i spraw transcendentnych.

Pogłębiona analiza treści gazet pisanych pozwala współczesnemu badaczowi w pewnym przynajmniej stopniu spróbować odtworzyć niektóre rysy sarmackiej umysłowości zbiorowej, m.in. takie, trudne do uchwycenia na podstawie innych źródeł, zjawiska o charakterze psychospołecznym, jak emocje i psychozy zbiorowe związane ze wspomnianymi wyżej zagrożeniami bezpieczeństwa państwa i społeczeństwa polskiego w dobie późnego baroku. Społeczeństwo to było szczególnie podatne na przeżywanie swej historii na płaszczyźnie wspólnie odczuwanych emocji i nastrojów. Gazety pisane w jakimś przynajmniej zakresie odzwierciedlały te odczucia i doświadczenia zbiorowości sarmackiej, odbijały klimat kulturalny i atmosferę epoki.

Szczególną i dość spektakularną formą zapisu pewnych wizji zbiorowych były systematycznie rejestrowane przez redaktorów gazet tzw. pogłoski wizyjne – szeroko opisywane wszelkiego rodzaju zjawiska astronomiczno-astrologiczne i astrometeorologiczne, różne wieści o ukazujących się na niebie kometach i meteorach, słupach czy krzyżach ognistych. Pojawienie się owych wizyjnych pogłosek wiązało się przeważnie z powstawaniem silnych zbiorowych emocji, napięć czy nawet psychoz społecznych, powstałych najczęściej na tle mocno odczuwanego przez daną zbiorowość poczucia zagrożenia spowodowanego wojną, zarazą czy innymi klęskami. Te psychologiczne kolektywne projekcje niewątpliwie podsycał i utrwalał długi okres permanentnych niemal wojen oraz klęsk i zniszczeń z nimi związanych, jakie trapiły Rzeczpospolitą od połowy XVII w. aż do co najmniej lat 20. XVIII stulecia. Ludzie dostrzegali wówczas na niebie to, czego się obawiali, przypisując pojawiającym się na tle innych ciał niebieskich świetlnym zjawiskom właściwości nadprzyrodzonych znaków, na podstawie których próbowano wróżyć losy poszczególnych krajów, głów koronowanych czy wreszcie przyszłe zwycięstwa albo też klęski i nieszczęścia.

Analizowane gazety pisane ukazują więc m.in., jak silna była skłonność samych redaktorów, a przypuszczalnie także ich odbiorców i wreszcie całej zbiorowości sarmackiej do wiary we wszelkie pogłoski o charakterze alarmistycznym. Trzeba przy tym zauważyć, że wieści typu panicznego, w tym wymieniane przez nas wyżej także pogłoski wizyjne, łatwo przechodziły od elit magnackich do mas szlacheckich, podobnie zresztą działo się i odwrotnie, bowiem informacje tego rodzaju mają zazwyczaj dużą siłę przenikania. Plotki i pogłoski różnego rodzaju, w tym również wszelkie wieści o charakterze alarmistycznym, były ważnym składnikiem, występującym z większym lub mniejszym nasileniem, życia społeczeństw europejskich w czasach nowożytnych. Tworzyły one surowiec dla zbiorowej wyobraźni, jak to w interesujący sposób na podstawie materiału źródłowego dotyczącego głównie Europy Zachodniej ukazał m.in. w swych studiach Jeanu Delumeau.

W gazetach rękopiśmiennych znalazło swoje odbicie charakterystyczne dla umysłowości sarmackiej zainteresowanie światem dziwów i osobliwości, niezwykłymi i tajemniczymi zjawiskami, cudami i zdarzeniami o charakterze nadprzyrodzonym. Doniesienia o wszelkiego rodzaju curiozach i miraculach podawane były jako materiał sensacyjny, który niewątpliwie mógł zainteresować czytelnika. Wyobraźnię polskiego magnata czy szlachcica, tak jak w ogóle psychikę człowieka baroku, zawsze pociągał ów świat cudów i zjawisk o irracjonalnym charakterze. Z powodzi faktów i wydarzeń próbował on wyławiać wszelkiego rodzaju zbieżności i opozycje, omeny, praesagia i dziwności, by móc odczytywać na swój sposób sens otaczającej go rzeczywistości społecznej i przyrodniczej. Gazety pisane dostarczały mu systematycznie niezwykle obfitego i barwnego serwisu wiadomości na ten temat.

W ramach „futurologicznych” prognoz i lęków o przyszłe losy całej cywilizacji chrześcijańskiej na pierwszym planie korespondenci gazet rysowali jednak przede wszystkim wizję Rzeczypospolitej jako świata zagrożonego zarówno przez nieprzyjaciół zewnętrznych, jak i wrogów wewnętrznych u schyłku XVII i w pierwszej połowie XVIII w. Nie przypadkiem więc w społeczeństwie polskim co najmniej od połowy XVII stulecia szerzyła się istna psychoza katastrofizmu, która znalazła swój wyraz w późnobarokowej literaturze.

Można więc w sumie stwierdzić, iż gazety rękopiśmienne dawały o wiele pełniejszy i bogatszy obraz theatrum mundi niż tradycyjne descriptiones nationum, popularne również w Polsce obiegowe i stereotypowe charakterystyki poszczególnych państw i narodów. Gazety te nie mogły jednak w całej pełni ukazać różnobarwności i różnorodności opisywanej rzeczywistości. Przekazywane przez nie informacje były silnie zabarwione pierwiastkami religijnymi i prowidencjalistycznymi, apologizowały istniejący ład społeczny, oparty na stanowo-legalistycznej strukturze. Tym bardziej jako trwały i niezmienny uznawano cały porządek świata przyrody i historii, ustalony, jak wierzono, ręką bożej opatrzności.

Reasumując, można stwierdzić, iż gazety rękopiśmienne pod względem ogólnego poziomu i zakresu wiedzy o Polsce i świecie zajmowały ważkie i dość specyficzne miejsce w staropolskim systemie informacji i komunikacji społecznej. Dla współczesnego badacza stanowią natomiast niezastąpione i wprost nieocenione źródło historyczne dla studiów nad mentalnością staropolską w szerokim rozumieniu.