© Muzeum Pałacu Króla Jana III w Wilanowie
Silva Rerum   Silva Rerum   |   18.08.2015

Czym zajmowali się ludzie starsi?

Choć powszechnie wiadomo, że starość to etap w życiu, który dotyczy każdego i w każdym momencie w historii, nadal nie w pełni zdajemy sobie – ani zawodowi historycy, ani miłośnicy historii – sprawę z tego, jak żyli ludzie starsi w dawnych wiekach. Nie wynika to wyłącznie z braku rzetelnych badań czy nieznajomości źródeł. Główną przyczyną są wielkie różnice stylu życia starców.

Rozważając to zagadnienie w odniesieniu do epoki przedindustrialnej, należy pamiętać o strukturze społecznej, która mocno wpływała na to, co wypełniało dni najstarszej części społeczeństwa. W czasach, kiedy nie wypłacano emerytur, konieczność zdobycia środków utrzymania często wpływała na to, jakimi zajęciami wypełniony był przeciętny dzień starych kobiet i mężczyzn. Zasadniczo możliwe były trzy scenariusze: osoby starsze prowadziły własne gospodarstwa domowe, trafiały pod opiekę rodziny, najczęściej jednego ze swoich dzieci, lub trafiały do przytułków albo szpitali, które w tym czasie niewiele różniły się między sobą. Co prawda, już od średniowiecza znane były osobne ośrodki dla osób starszych – gerontocomia – ale powstawały one niezwykle rzadko, a na ziemiach polskich właściwie wcale. Trudno się temu dziwić, gdy nie przestrzegano nawet podziału szpitali na osobne części dla chorych i nędzarzy, zarządzonego w czasie soboru trydenckiego. Wszystko to z powodu trudności lokalowych, z jakimi borykała się większość tego typu instytucji. Najbiedniejsi musieli pracować na swoje utrzymanie tak długo, jak to było możliwe, a gdy już nie starczało sił, trafiali od opiekę innych lub – w najgorszym wypadku – zmuszeni byli do żebrania. Dlatego właśnie los starego człowieka zależał od miejsca w strukturze społecznej, wielkości majątki i stanu zdrowia. Te trzy elementy wpływały również na to, czym wypełniano każdy dzień.

Udzielanie porad dotyczących tego, jakie zajęcia służyły osobom starszym, miało długą tradycję. Zajęcia te wywodziły się z zasad klasycznej dietetyki i teorii humoralnej obowiązujących w medycynie i dotyczyły jakości pożywienia i klimatu, potrzeby odrobiny ruchu i zachowania umiaru, zarówno w kwestiach diety, jak i emocji, które towarzyszą człowiekowi na co dzień. Pisał o tym między innymi Ludwik Perzyna: w tym wieku we wszystkim strzedz się należy nagley odmiany a nadewszystko powietrza, w tych latach bowiem ciało mniey iuż będąc do parowania sposobnym, skłonnym staie się do wszelkich chorob ztąd wyniknąć mogących. Dla osoby starszej byle przeziębienie mogło się źle skończyć: Salomea Morsztynowa zmarła podobno dlatego, że zaziębiła się w czasie nabożeństwa, które odbywało się w kościele Mariackim w Krakowie.

Dokładne zalecenia, które przekazywano osobom starszym, zależały jednak od epoki, w której je sporządzano. Dla przykładu, pod koniec XVIII w. wśród zajęć najkorzystniejszych dla osób starszych, wymieniano zakładanie ogrodów. Można się domyślać, że znalazło się ono wśród najkorzystniejszych zajęć niewysilających ze względu na to, że w tym czasie dość często zakładano ogrody. Właśnie wtedy powstała słynna Zofiówka pod Humaniem, dar Stanisława Szczęsnego Potockiego dla żony Zofii, wtedy też powstały Listy o ogrodach Ignacego Krasickiego. Jeszcze bardziej spektakularnym zajęciem, które mogło się przyczynić do przedłużenia i podtrzymania życia, było budowanie nowych domów. Jak sugerował znany lekarz z przełomu XVIII i XIX w. Christoph Hufeland, takie projekty były przejawem działania potajemnego instynktu, który utrzymuje starych ludzi przy życiu. Pomniejsze przykłady to: przejażdżki (zawsze w powozie, nigdy konne, bo te groziły poważnymi urazami), spacery, zażywanie ciepłych kąpieli, gra w karty, spisywanie wspomnień. Starsze kobiety ze znamienitych rodzin w XVIII w. prowadziły salony, w których spotykała się śmietanka towarzyska.

Jeszcze w XVIII w. pamiętano niezwykle popularne wcześniej zalecenia dotyczące właściwego przygotowania się do odejścia z tego świata. Ars moriendi nie była bowiem charakterystyczna jedynie dla średniowiecza, podręczniki dobrego umierania publikowano nadal w XVIII (a nawet XIX!) w., a tradycja ta w kulturze europejskiej była bardzo długa, o czym przypominają słowa Seneki, że dobrze umrzeć to chętnie umrzeć. Zalecenia dotyczące przygotowania się do takiej właśnie, dobrej śmierci nie były jednak przeznaczone wyłącznie dla osób starszych, co warto podkreślić w tym miejscu. W XVII w. zbiór zaleceń tego typu adresowano Prawowiernym Oboiey płci, wßelkiego Stanu, Conditiey, y Powołania, a stuletni starzec pouczający we wstępie wędrowca o sensie swego pustelniczego życia zaznaczał, że swe przygotowania do chrześcijańskiej śmierci zaczął w wieku trzydziestu lat. Stąd konkluzja, że zarówno długie życie, jak pisał Hufeland, jak i przygotowanie do dobrej śmierci wypracowuje się przez całe życie. Na starość zbiera się owoce.

Logo POIiŚ

Powiązane z artykułami:

http://wilanow-palac.pl/hysterica_passio_czyli_dusznosc_maciczna_z_perspektywy_ludwika_perzyny.html

http://wilanow-palac.pl/wino_i_inne_trunki_w_staropolskiej_dietetyce.html

http://wilanow-palac.pl/warunki_zycia_w_szpitalach_warszawskich_w_xvi_i_w_i_pol_xvii_w.html

http://wilanow-palac.pl/zofiowka.html

http://wilanow-palac.pl/rozrywki_wielkiego_warszawskiego_swiata_pod_koniec_xviii_wieku_taniec_muzyka_gra.html

http://wilanow-palac.pl/gra_w_karty_w_dawnej_polsce.html