© Muzeum Pałacu Króla Jana III w Wilanowie
   |   09.12.2014

Fakty i anegdoty – luty

w lutym 1675 r.

Wysyła się z Florencji do Polski skrzynię książek przyrodniczych i matematycznych dla króla Jana III, o które w lipcu poprzedniego roku zabiegał u księcia Cosimo III Medyceusza dworzanin króla, zwracając się zwłaszcza o prace z zakresu chemii i astronomii, w których Jego Królewska Mość wielką znajduje przyjemność. W czerwcu dotarły one na miejsce przeznaczenia.

2 lutego 1676 r.

Koronacja króla Jana III. Władysław Łoziński w swojej książce Życie polskie w dawnych wiekach, wydanej po raz pierwszy w 1907 r., tak opisuje moment przybycia monarchy na uroczystości: Kiedy król Jan III wjeżdża na koronację do Krakowa, koń jego ma na sobie rząd Husseina Baszy, zdobyty pod Chocimem, szczerozłoty, bajecznej ceny, sadzony 2000 rubinów i szmaragdów, i rząd ten jest niejako sygnaturą smaku polskiego z tej specjalnej pory, rozmiłowanego w grubym efekcie, biorącego bogactwo za piękno, przepych za sztukę. Jakoż gdy król później rząd ten baszyński podarował wielkiemu księciu Toskańskiemu, zbyto go na dworze Medyceusza, w ojczyźnie Benvenuta Celliniego, pogardliwymi prawie słowy: cosa del barbaro lusso [rzecz wschodniego barbarzyństwa].

3 lutego 1694 r.

Dziś król jm. bardzo sposobny był do ekspediowania różnych ekspedycyj, jadł obiad z dobrym apetytem z królową jm. i jmp. posłem. Mszy ś.[więtej] słuchał aż po wtóry. W wieczór karty grał. Królowa jm. w gabinecie pocztę pisała.
(wg pamiętników Kazimierza Sarneckiego, rezydenta przy dworze króla Jana III)

6 lutego 1694 r.

Król jm. u stołu nie bardzo był dyspozyt, bo nie wiedzieć skąd i jakiej okazyjej katar go ciężki opanował, że zakaszlawszy się w głowie wielki ból uczuł, aż królowa jm. sama nakrapiała onę wódką węgierską i serwetami onęż sama suszyła.
(wg pamiętników Kazimierza Sarneckiego, rezydenta przy dworze króla Jana III)

11 lutego 1694 r.

Po mszy zaraz król jm. nabywając powoli świeżej aeryjej [powietrza] i probując się na niej z pokoju pierwszego wyglądał z okna. Rozkazawszy sobie przyprowadzić taranty [konie] świeżo ze stada swego sporzężone, i rumaki z stajni także z stada swego wyprowadzić na dziedziniec, z kwadrans tedy onem się przypatrywał, potem obiad jadł z dobrym apetytem, wesoło z królową jm., królewną jm. i jmp. posłem francuskim. Po obiedzie jmp. poseł, jmp. conte Maligny, jmp. conte marquis [markiz] byli w cerkwi murowanej u św. Iwana, z Stryja przed dwiema niedzielami tu przyprowadzonego, którym trunę [trumnę] jego otwierano i twarz jego czarnokościstą prezentowano.
(wg pamiętników Kazimierza Sarneckiego, rezydenta przy dworze króla Jana III)

12 lutego 1694 r.

Także i dziś po mszy ś. król jm. z tegoż okna patrzył na dziedziniec, kazawszy sobie przyprowadzić neapolitańskie klacze, te, które ks. Vota z Rzymu przyprowadził; bardzo się pięknie spasły i okazalsze się widzą, niż kiedy były schudzone. Potem obiad jadł z królową jm., królewną jm. i jmp. posłem francuskim z dobrym apetytem i dobrą, bo wesołą, fantazyją żartował u stołu z różnych. Po obiedzie trochę się przespał, w wieczór karty grał z pomienionymi zwyż prałatami.
(wg pamiętników Kazimierza Sarneckiego, rezydenta przy dworze króla Jana III)

13 lutego 1694 r.

Dzień był bardzo szpetny, plusk z śniegiem mokrym cały dzień był. Nie wyglądał z okna król jm., jednak dobrego był apetytu, obiad jadł smaczno. Nabożeństwa na pokojach słuchało królestwo ichm. razem oboje. Wieczór król jm. karty grał, królowa także karty grała z ichm. ojcem i bratem swoim.
(wg pamiętników Kazimierza Sarneckiego, rezydenta przy dworze króla Jana III)

21 lutego 1695 r.

Gdy królewicowie [Aleksander i Konstanty Sobiescy] przychodzili, warta jmp. marszałka koronnego paziów królewskich dwóch puścić nie chciała i jednego pokojowego jmp. wojewody wileńskiego, który się porwał do szabli. Jmp. graf Denhoff, nie spytawszy się o co, zaraz owego pokojowego szpadą swoją przez gębę uderzył, co widząc kolegowie jego rzucili się na niego. Gdyby jmp. wojewoda wileński nie nadszedł, byłaby pierwsza scena tego dialogu. Atoli inaczej to udano zaraz na pokojach pańskich, że się na ludzi królewiców ichm. ten pokojowy porwał i ucho uciął jmp. staroście szydłowieckiemu, co in rei veritate [w rzeczy samej prawdą] nie było, i insza relacya, prawdziwsza, rektyfikowała [wyprowadziła z błędu] państwo od samych królewiców ichm.
(wg pamiętników Kazimierza Sarneckiego, rezydenta przy dworze króla Jana III)

8 lutego 1723 r.

Pisze do Elżbiety Sieniawskiej sztukator Francesco Fumo w sprawie sprecyzowania rodzaju i liczby zamawianych w Wiedniu u Marcina Altomontego obrazów dla pałacu wilanowskiego: ... Miawszy informacyję od JMX kapellana i rektora krakowskiego OO. Pijarów, jakobyś Jaśnie oświecona WMMP Dobrodziejka mnie wolę miała wysłać do Wiednia, i o niektóre rzeczy JP. Altomontego żądasz; supplikuję WejXMci pokornie teże mi specyfikować, jeżeli jakie landszafty być mają, albo od ptactwa, czyli też zwierząt różnych, albo jakie historie, i wiele ...

10 lutego 1723 r.

Elżbieta Sieniawska zmienia w liście do Piotra Morzyckiego (pisarza prowentowego hrabstwa jarosławskiego) wcześniejsze decyzje w sprawie prac budowlanych w Wilanowie: ...Lubom zaś in recepium pilno zaleciła, ażeby Drzewa na wystawienie Karczmy do Willanowa iako nayprędzey przygotować że iednak dla konczenia appartamentów pilnieysze są Balki tarcica y inne drzewo iakosię regestrem przeszło opisała pocztą; Więc odłożywszy karczmę która musi bydź y po tym teraz zalecam azeby iako nayprędzey w koło tego zakrzątnąć się, żeby zapierwszą wodą, także y wapna razem do Willanowa spuścić.

18 lutego 1724 r.

Gospodyni jednego z pałaców Elżbiety Sieniawskiej, wystosowuje do niej z Warszawy pisemną prośbę, uskarżając się na swe ciężkie położenie. Jej list daje świadectwo, jak wówczas zwykło się pisać podobne supliki:

Jasnie Oswiecona Mcia Pani Krakowska.
Pani a Pani Moia Miłosciwa
Jako Uboga po Mężu moim z troygiem Dzieci pozostała Sierota z wielkim zalem przy pokorney Supplice rzuciwszy się y z Dziatkami memi do nog Panskich Jasnie Oswieconey Miłosciwey Pani i Dobrodzieyki moiey. Supplikuię abys raczyła Jasnie Osiwecona Pani y Dobrodzieyko Moia łaskawą Panską na Sieroty mnie podupadłą z Dziatkami podać Protekcyą y pokazac w tym Panskie Swoie miłosierdzie a rozkazac mnie Sierotę Ubogą, ktora niemaiąc teraz znikąd pociechy y pozywienia zapomoc iakim groszem do dalszey Dyspozycyey Panskiey, y wydac pozostałą Męża mojego za kilka czasów przytrzymane Rocznie Solarium [wynagrodzenie] ktore dotąd iest przytrzymane. A ia za doznaną w tym Łaskę Panska Iasnie Oswieconey Miłosciwey Pani y Dobrodzieyki Moiey do zgonu Zycia mojego Błagac Maiestat Boski za Szczęsliwe panowanie y długoletnie Zdrowie Iasnie Oswieconey Pani y Dobrodzieyki Moiey Miłosciwey obligowana będę. Iako ta ktora rzuciwszy się razem y z dziatkami memi pod Nogi Panskie pragnę bydz.
Jasnie Oswieconej Pani i Dobrodzieyki Moiey Miłosciwey
Naynizszą podnoszką
Reina [Regina] Barska Gospodyni Pałacu I:O IeymCi Dobrodzieyki

18 lutego 1726 r.

Na zamku we Lwowie umiera hetman Adam Mikołaj Sieniawski.

21 lutego 1726 r.  

Wrocławski kupiec Contessa donosi Elżbiecie Sieniawskiej: ... Lustry [świeczniki], Fransle, y galony iusz są tu na mieyscu więc czekam z osobliwym pragnieniem dalszych rozkazów. ... względem srebrnych koszyków nie mogę lepiey uwiadomić iakom iusz przeszłą określił pocztą, gdysz y ia niemam doskonalszey z Auszpurgu [Augsburga – światowej sławy ośrodka złotniczego] informacyey. ...

1 lutego 1733 r.

Pałac w Wilanowie po okresie dzierżawy przez Augusta II Mocnego wraca po śmierci króla do swych prawowitych właścicieli, Marii Zofii z Sieniawskich Czartoryskiej i jej męża, księcia Augusta.

11 lutego 1765 r.

Rozlicza się nasiona warzyw potrzebnych w roku 1765 do ogrodu kuchennego w Wilanowie. Pod oryginalną specyfikacją – spisaną w języku niemieckim – podpisuje się Thoerll, poświadczając „zapłacone do ręki” 113 tynfów za wykorzystane w tym czasie: 6 łutów kminku cypryjskiego, 6 łutów brabanckiej czerwonej kapusty, 2 łuty wczesnej białej kapusty, 3 łuty serc karczochów, 2 łuty Càrty d’Espange, 2 łuty selera bulwiastego, 2 łuty porów, 2 łuty wielkiej białej cebuli hiszpańskiej, 2 łuty wczesnego majeranku, 2 łuty białej rzodkwi, 3 łuty czarnej zimowej rzodkwi erfurckiej, 3 łuty brokułów, 3 łuty zimowej endywii, 1 łut główek sałaty „pstrągowej”, 3 łuty buraków toruńskich, 2 funty wielkich cebuli bamberskich, 2 funty kiełków owsa, 1 funt czerwonych buraków.

3 lutego 1786 r.

Stanisław Kostka Potocki pisze z Neapolu do żony w sprawie pozyskiwania waz do swych zbiorów: ... Dokładna analiza moich finansów skłoniła mnie do zupełnie innego podejścia do rzeczy, w Neapolu prawie nic nie kupowałem, udawałem się w miejsca, gdzie trwają prace wykopaliskowe, kopałem sam dla siebie, wiele razy się wymieniałem na inne, dzięki zręczności zrobiłem tak wiele, że z pewnością moja mała kolekcja jest najpiękniejszą istniejącą w swoim rodzaju kolekcja w Neapolu. ... Bardzo się cieszę na myśl pokazania Ci moich waz, zajmują one cztery stoły w moim pokoju, mają wspaniałe kształty i rysunki, wczoraj dostarczono mi jedną z Noli, która jest niepowtarzalna, Eigner, który jest nią zachwycony przesyła Ci ten niewielki szkic, zobacz to, co nazywane jest antyczną filiżanką, mając średnicę większą niż długość tej kartki /16 cm/, będąc delikatniejszą i lżejszą niż najcieńsze szkło i o tak świeżym i błyszczącym szkliwie, iż można się przejrzeć, dookoła znajduje się żółta obwódka, na której namalowane są na kolorowo zwierzęta, jest ona tak piękna, tak świeża, że wszystko, co widziałaś tego rodzaju w Herculanum i wszystko, co możesz zobaczyć na naszych współczesnych porcelanach jest przy tej błahostką. ...

 

Stanisław Kostka Potocki pisze z podróży do Neapolu do swej żony: ... Pewnego dnia polowałem z królem. Wypadki tego dnia będą zapewne bardziej interesujące dla Klukowskiego niż dla ciebie. Co pewne, to to, że ubiłem trzy dziki – własnoręcznie, silnymi ciosami oszczepu, za co dostąpiłem zaszczytu dopuszczenia do prywatnych polowań królewskich. Nikt nie jest tak dobry i prawy jak Król. Ciekaw jestem poznania od wewnątrz towarzystwa [dworu] i ich sposobu życia ...


Stanisław Kostka Potocki pisze z podróży do Neapolu do swej żony: ... Znalazłem pewnego dnia naprawdę pięknego Guida [obraz], którego twoja matka mi zabrała ... Miał też walor niskiej ceny; powinno się więc go wyrzec, gdy jest się tak bogatym, jak ona. Neapol jest cały czarujący przy pięknej pogodzie. Ale chłodne dni, a zwłaszcza wieczory, dłużą się. Uczę się hiszpańskiego, a inne zajęcia: Aigner i architektura są mi także wielką pociechą. Budujemy do utraty wzroku, stworzyliśmy część planu Pompei, gdzie prace są nieskończenie bardziej zaawansowane niż widzieliśmy to za ostatniej podróży. Nakazałem wykonanie dla ciebie małych modeli dwu świątyń [pompejańskich], wiem, że sprawią ci przyjemność. Oto, mój Aniele, jak wypełniam swój dzień. Widuję zresztą niewiele towarzystwa ...

6 lutego 1786 r.

Pasjonujący się kolekcjonowaniem waz starożytnych Stanisław Kostka Potocki pisze do żony z Neapolu na ich temat: ... Mój pokój jest ich pełen, sam nie wiem, jak zdołałem je zgromadzić w tak krótkim czasie i tak małym kosztem. Zestawiamy je i rozstawiamy z Aignerem w każdej [wolnej] chwili. To jest przedstawienie sposobu, w jaki będą umieszczone w mojej bibliotece w Warszawie. Najlepsze będą dla ciebie ...

16 lutego 1786 r.

Znany jako zagorzały kolekcjoner Stanisław Kostka Potocki przekazuje swej żonie w liście z Neapolu: ... Architekturuję, mój Aniele, od rana do wieczora. Wazami zupełnie się nie zajmuję, zamknąłem już moją kolekcję i więcej o niej nie myślę. Chciałem wysłać parę [waz] naprawdę ładnych przez pewnego oficera z Galicji, który stąd wyjeżdża ... ale obawiam się. ... Odłożyłem osobno kilka drobiazgów, które ci oddam z ręki do ręki ...

17 lutego 1786 r.

Znany ze swych pasji kolekcjonerskich Stanisław Kostka Potocki, podróżując z teściową – Izabelą Lubomirską, donosi swej żonie: ...Twoja matka właśnie wstąpiła do mnie. Ta wizyta kosztowała mnie dwie najładniejsze małe wazy, na które zerkała od dawna. Ofiarowałem jej te wazy ... Bowiem, chociaż uważa się mnie za wielkiego zazdrośnika w tym względzie, wcale nim nie jestem. Wszystko co mam, jest dla moich przyjaciół, z wyjątkiem ciebie, ma się rozumieć...


Stanisław Kostka Potocki w Neapolu opisuje w liście niedawno przedsięwziętą wyprawę na Wezuwiusz w towarzystwie siostrzeńca Eustachego Sanguszki i przewodników: Wynajęliśmy dwa osły i dwu ludzi, którzy ocenili siebie niżej niż zwierzęta. Wydaje mi się, że mało ludzi, nawet filozofów umie się tak słusznie ocenić. Wyposażeni w ten sposób pokusiliśmy się zdobywać Wezuwiusz. Po pokonaniu w ten sposób części drogi zmuszeni byli posuwać się dalej pieszo. Wyobraź sobie stromą górę wysokości 3000 do 4000 sążni, pokrytą na kilka stóp popiołem zmieszanym z małymi usuwającymi się kamykami, w których grzęźnie noga usuwając się przy każdym kroku ... Drobne kamyki ranią, popiół zamieniony na żwir napełnia buty, lawa, którą napotyka się co chwila, rani nogi, gdyż ostre i obłupane jej kawałki dają nodze oparcie, co prawda równie niestałe jak mało wygodne ... krater Wezuwiusza znajduje się pośrodku i tworzy małe wzniesienie stale w pewien sposób wyizolowane przez grubą warstwę dymu z płomieniami. Po najstraszniejszych hukach nastąpiła ponura cisza. Wkrótce góra podejmuje ponownie swe głuche jęki, hałas wzrasta i Wezuwiusz grzmiąc wyrzuca grad kamieni owianych gorącym dymem ... Mieliśmy przed sobą jeszcze uciążliwszy kawałek drogi do zrobienia, dla osiągnięcia głównego celu naszej ciekawości, którym było dojście do lawy płynącej od 16 miesięcy. ... Poczynaliśmy być w bardzo złej kondycji, ja miałem do połowy zniszczone moje grube buty, moi towarzysze nie byli w lepszej sytuacji, a mój biedny siostrzeniec ... wydawał się obuty na miarę starożytną, stopy wychodziły mu ze wszystkich stron obuwia. Jeden miłosierny spośród przewodników pożyczył mu swoich chodaków, bez których nie mógłby posuwać się dalej ... Lawa, po której musieliśmy iść była tak świeża i gorąca, że poparzyliśmy sobie ręce, czepiając się jej, aby przejść przez szczeliny, które wypełniała. ... Żywa lawa, której szukaliśmy, płynęła pod spodem, słyszeliśmy ją gotującą się pod naszymi stopami ... Szliśmy po powierzchni i tylko lekkie sklepienie dzieliło nas od tych otchłani ognia ...

w lutym 1798 r.

Stanisław Kostka Potocki nabywa we Lwowie interesujące dzieło sztuki zdobniczej, które tak rejestruje w prowadzonym Pamiętniku Interessów: Kupiłem u Koperweina ... także szkatułkę owalną z słoniowej kości za # 10, która iest opasana bassoriliewem (płaskorzeźbą) reprezentującym Bachanali dziecinne, niewątpliwie ręki Fiaminga, wierzch zdaie się bydź w stylu Artura Zuchina (?)

11 lutego 1802 r.

Jakub Roslakowski wystawia rachunek Stanisławowi Kostce Potockiemu na 16 zł, opisując wykonaną pracę: Do Pałacu Willanowskiego nowy Jeden Postument wyzłociłem i wylakierowałem zgadzając się ze Starym, a Stary gdzie był popsuty pozaprawiałem i całego odnosiłem ...

 24 lutego 1803 r.

Wystawiony zostaje rachunek na 31 zł 1 gr za prace blacharskie wykonane dla Aleksandry Stanisławowej Potockiej, wyliczający m.in.: Do 4 Lakierowanych Lampow Nowe haczyki Robyłem, Stare Klatke dla Papugi Reperowałem, Mosiężne Klatke dla Papugi Reperowałem, Robyłem 2 Mosiężne Kulka dla Papugi ...

13 lutego 1804 r.

Aleksandra Stanisławowa Potocka potwierdza swoim podpisem konieczność realizacji rachunku, systematycznie przez lata przedstawianego przez froterów wilanowskich, których obowiązki obejmują też dbanie o dobrą kondycję ulubieńców właścicieli pałacu: Za iedzenie dla Papug i Kanarkow Złł 6 wyexpensował [wydał] Tomasz Froter.

15 lutego 1804 r.

Samuel Wernitz przedstawia Regestr Roboty Drucianych dla Jaśnie Wielmożnego Graffa Stanisława Potockiego, rozliczając kwotę 124 złotych: Do Bronzowich Szaf dwuch robiłem do drzwi podwoynych Cztery Kraty z Mosiężnego Drutu, ugodziłem się od Sztuki po Zł. 15 uczyni Złt 60, Do Szafy trzeci także Sztuk Cztery Złt 60, Do Firanek pręt cienki do stancyi JW. Alexandra Złt 2, Do Lampów pałacowych pięć Drutów Złt 2.

18 lutego 1804 r.

Majster stolarski Antony Feierstein przedkłada rachunek na 126 zł obejmujący Reiestr roboty stolarskiey do Pałacu J.W. Grafa Stanisława Potockiego w roku 1804. Dwie szafy czarne bronzowe naprawiłem do obydwoch tiły nowe, we cztiri części do każdey lystew 16, pod pułky, 8 pudełek nowych, 8 śrubow wpuszczałem zelaznych w boky 8 Pakuw naklyiłem na sruby ugury y udołu, wyrschi obydwa y spotki zbyiałem na nowo stuky wprawiałem i wboky wprawiałem kawałky nowe za obydwie szafy teyze reperacyi i odwuzkę, ukazujący nam jednocześnie, jak odmienne stosowano wówczas zapisy słów używanych i w obecnej polszczyźnie

28 lutego 1807 r.

Wciągnięto do ewidencji rozliczeń wydatków rodziny Potockich Rachunek Cukiernika Lesla za Orszadę Limonatę, Essencyę Ponczową y Desser w Czasie herbaty tancującey.

w lutym 1808 r.

Kasa Generalna i Kasa Domowa Potockich rejestruje wśród wydatków ujętych przez comiesięczny Rachunek Potoczny (a więc regularnie realizowanych) zapłatę za Bursztyn do Kadzenia, ujawniając ówczesny sposób odświeżania powietrza w pomieszczeniach.

13 lutego 1828 r.

Aleksandra Stanisławowa Potocka organizuje w pałacu Potockich w Warszawie w dniu urodzin Juliana Ursyna Niemcewicza poświęconą mu fetę, inspirowaną jego utworem „Jan z Tęczyna". Wszyscy uczestnicy przebrani są za stosowne postacie historyczne (np. wnuczka Aleksandry, Natalia - za Barbarę Radziwiłłównę). Stół, ozdobiony cukrową piramidą z wielkim białym orłem na czubku, mieści staropolską ucztę z korzennymi i ostrymi potrawami, z pieczystym z jelenia i łosia oraz pawiem (po upieczeniu serwowanym z piórami), zaś jako wety podawane są marcepan i „cukry" wymyślnych kształtów. Uroczystości towarzyszą recytacje i muzyka.