© Muzeum Pałacu Króla Jana III w Wilanowie
Silva Rerum   Silva Rerum   |   13.12.2012

Gorycz ostatnich lat Jana III Sobieskiego

Niepowodzenie w Mołdawii w 1686 r. nie tylko podkopało wojenny zapał w Rzeczypospolitej, ale po raz pierwszy od odsieczy Wiednia, a zaryzykować można, iż w ogóle w życiu, zachwiało wolą działania jej władcy. Starzejącemu się władcy zaczęło brakować sił witalnych i wiary w osiągnięcie podczas swojego panowania rzeczy wielkich. W latach 1687-1689 skupiono się na obronie przed tatarskimi najazdami. Hetman Jabłonowski próbował też cernowania Kamieńca, mającego zmusić jej załogę do kapitulacji bądź ewakuacji, ale bez skutku[1].

Rok 1690 przyniósł bardziej zdecydowane działania zaczepne, regimentarz Nikodem Żaboklicki opanował mołdawski Kimpolung i Suczawę. W 1691 r. król jeszcze raz poderwał się do działania, ruszając na ostatnią wielka wyprawę wojenną w swoim życiu na Mołdawię, szlakiem kampanii chocimskiej z 1672 r. i wyprawy w 1686 r. Wybór 1691 r. po kilkuletnim antrakcie roku wypływał z korzystnej koniunktury międzynarodowej. Wzmocniona od 1686 r. Rosją chrześcijańska koalicja kontynuowała walkę z Portą. Równocześnie zmiana na tronie sułtańskim, który zajął Achmed II (1691-1695) i kilkukrotne przetasowania na szczytach władzy w Bakczyseraju dawały nadzieję na przełom polityczny korzystny pokój zawarty wspólnie z partnerami z Ligi lub na własną rękę, przy pomocy oferującej pośrednictwo Francji. Cesarz Leopold, na alians z którym ponownie postawił król, zaakceptował polskie nabytki w naddniestrzańskim księstwie. O nich zaś marzył Sobieski, mniej już myśląc w latach dziewięćdziesiątych o historycznym pogromie islamu, a bardziej o wyciągnięciu z wojny korzyści terytorialnej na której oprze dynastię. Zdobyczy upatrywał konsekwentnie w Mołdawii, będącej teraz celem ostatecznym wojny, a nie środkiem do dalszych podbojów. Sobieskiemu w opanowaniu dla syna Jakuba Mołdawii po raz kolejny i jak się okazało ostatni raz miały wydatnie pomóc intrygi rodu Costinów[2]. Pozostało pięścią udowodnić prawo do nowej prowincji.

Wyprawa z 1691 r. początkowo powtórzyła sukces z 1686 r. Sobieski wdarł się do Mołdawii, ale ponownie nie odniesiono spektakularnego sukcesu w polu, co oznaczało powtórzenie się znanych trudności, powodujących fiasko głównego zamiaru. Dodatkowo tym razem armię zaskoczyło załamanie pogody w październiku, objawiające się spadkiem temperatury, a nawet opadami śniegu, co w przeciwieństwie do wrześniowych upałów podczas poprzedniej kampanii mogło w stanowić zaskoczenie, ale biorąc pod uwagę, iż miało miejsce już podczas odwrotu i nie przyczyniło realnie większych szkód, a raczej podkopało morale, nie mogło tłumaczyć porażki[3]. Zasadnicze znaczenie miał fakt, iż groźba odcięcia uniemożliwiała zostawienie w centralnej części kraju wojsk na zimę. Nie powtórzono jednak błędu z 1686 r. i kontynuowano obsadzania załogami klasztorów i twierdz, zajmując Neamt, który wraz z fortami nad Prutem, Drogomirem, Kimpolungiem i Suczawą, pretendującą do miana drugiej mołdawskiej stolicy, dawał panowanie nad Górnym Krajem. Ta sąsiadująca z polskim Pokuciem część hospodarstwa mogła być łatwiej niż reszta Mołdawii zaopatrywana spoza rejonu Kamieńca, z Korony (i Siedmogrodu) i najszybciej doczekać odsieczy w razie próby odbicia, a jej geografia ułatwiła obronę przed Tatarami, stanowiącymi główną siłę zaczepną Porty w latach dziewięćdziesiątych na polskim froncie.

Do końca panowania Sobieskiego w 1696 r. i całej wojny obszar ten pozostała w polskich rękach, na Bukowinie tworzono administrację z myślą o związaniu kraju z Rzeczpospolitą. Linia dzieląca Mołdawię z północnego wschodu na południowy zachód, od Dniestru do Karpat, stała się linią podziału hospodarstwa na część de facto polską i de facto turecką większą i ważniejszą[4]. Na kartach memoriałów pozostały wielkie plany króla, zakładające zdobycie portów czarnomorskich i naddunajskich Multan, które kreślił w połowie lat osiemdziesiątych XVII w., nawet Mołdawia, znajdująca się na wyciagnięcie ręki, okazała się celem nieosiągalnym. Po 1691 r. upokorzony i borykający się z kaprysami rodziny i własnym organizmem nie miał już sił na powrót do ambitnych planów, myślał raczej o wyplątaniu się z Ligi, ale i to czynił bez przekonania, jakby świadom, że karta życia zakrywa się, a do dziejów chwały nie dopisze już dalszych rozdziałów i żadnych nowych planów nie będzie w stanie podjąć, zaś prowadzenie żmudnej polityki i drobne utarczki coraz mniej interesowały wielkiego zwycięzcę. Turcy nadal siedzieli w Kamieńcu, polscy żołnierze bronili nieodległych okopów Św. Trójcy, a głównodowodzący Jabłonowski atakował transporty zahary i odpierał Tatarów, ale rozmachu działaniom Polaków brakło. Wraz z wolą monarchy zgasła pasjonarność narodu.

W takich okolicznościach w 1696 r. zmarł król Jan III Sobieski.

Wojna turecka trwała jeszcze kilka lat za panowania kolejnego polskiego króla Augusta II Wettyna, nie przynosząc jednak żadnych zmian stanu posiadania na froncie polskim, by w 1699 r. zakończyć się w bałkańskich Karłowicach zawarciem pokoju pomiędzy Portą a sygnatariuszami układu w Linzu.

[1] M. Wagner, Stanisław Jabłonowski..., t. 2, s. 7 – 48.

[2] Kopia listu logofeta, Wołoszyna majętnego [kanclerza Mirona Costina] do jmp. podskarbiego w. kor. [Marka Matczyńskiego], 20 X 1691, (i projekt odpowiedzi Costinowi) [w:] K. Sarnecki, op. cit., dok. 1 – 2, s. 347 – 348; N. Iorga, Volumul VI, op. cit., s. 325 – 327.

[3] K. Sarnecki, op. cit., s. 3  – 22 (Diariusz z wyprawy w roku 1691, BO, rkps 9765/I); Listy Sarneckiego z 1691 r., AGAD Archiwum Radziwiłłów, dział V t. 264 nr 11560; por. M. Wagner, W cieniu ..., s. 42, 124 i 155 – 162. M. Komaszyński, Ostatnia kampania Jana Sobieskiego w relacjach posła Wenecji Girolamo Albertiego, Munera Pololonica et Slavica Ricardo C. Lewanski oblata, Udine 1990; idem, Ostatnia kampania wojenna  Jana III (1691), Studia i Materiały z czasów Jana III Sobieskiego, pod red. K. Matwijowskiego, Wrocław 1992.

[4] I. Niekulicze, O same de kuwinte. Lietopisecul C(T)erij Mołdowiej, Kiszineu, 1969, s. 131; K. Grickan – Didkowskij, op. cit., s. 78 – 79.