© Muzeum Pałacu Króla Jana III w Wilanowie
Silva Rerum   Silva Rerum   |   07.05.2018

Imieninowe upominki w XVIII wieku

Imieninowe upominki w XVIII w. bywały bardzo różne. Nie nazywano ich prezentami, jak obecnie, lecz upominkami, upomineczkami. Były one darem na pamiątkę, zadatkiem pamięci, przyjaźni, aby biorący upominek przypominał sobie często dającego. „Upominkować kogo” znaczyło: obdarzać go upominkiem (Samuel Bogusław Linde).

Imieninowe podarunki można na podstawie podań pamiętnikarskich, zapisów w sylwach czy wzmianek w listach podzielić w zależności od mody czy gustu w danym okresie. Oczywiście, uzależnione były od pochodzenia solenizanta, jego pozycji i funkcji, jaką pełnił w społeczeństwie szlacheckim. I tak w 1. poł. XVIII w. bardzo modne „upominkowanie się” imieninowe zawierało najczęściej następujące podarki: mężczyźni (magnaci, szlachta), otrzymywali strzelby myśliwskie, pistolety paryskie, psy myśliwskie: charty, ogary, brytany. Na przykład z okazji imienin wojewoda podlaski „wiązał” Krzysztofa Zawiszę antałem wina starego i parą pistoletów paryskich, a J.P. Róża z Ogińskich Krasińska antałem wina przy innych podarunkach, insi wiązali bagatelami. Zawisza w prezencie imieninowym otrzymał też: psa gończego, wyśmienite strzelby, rzymskie bagatele, smycz chartów, pięknego konia, tarantowanego ogiera i sześć beczek wina.

Konie stanowiły szczególny rodzaj upominku. Niekiedy damy upominały się o obiecane na okoliczność imienin wymarzone konie, jak np. Elżbieta z Lubomirskich Sieniawska, zgrabnie przypominała w listach mężowi o obietnicy przysłania pięknego srokacza. W 1. poł. XVIII w. modne były konie tureckie, angielskie, wołoskie, ukraińskie i polskie, w 2. poł. XVIII w. zaś, ze względu na nowe karety i powozy preferowano konie niemieckie, duńskie, meklemburskie, pruskie, saskie i hiszpańskie.

Częsty rodzaj prezentu stanowiły też alkohole. Najczęściej darowano beczki wina (węgrzyna, tokaju), potem wino niemieckie, ryńskie, wino francuskie, burgunskie, wino szampańskie, wódki gdańskie, nalewki, modna była cynamonka, dubelt-hanyż, ceniono ratafię i krambambulę. Wielokrotnie opisy imienin wskazują na to, że solenizant przesadzał się na wino szampańskie, aby odpowiednio traktować swoich gości. Przedmiotem podarunku były też najlepsze gatunki kawy, czekolady oraz herbaty. Nie lada gratkę stanowiły zamorskie cukry, jak np. makaroniki, biszkopty, migdały i orzechy oblewane białym cukrem, ceniono też pierniczki i marcepany. Zdarzało się, że przedmiotem imieninowego podarunku były kosze konfitur przednich „mokrych”: wiśniowych, porzeczkowych, agrestowych, śliwkowych, czy „suchych”, jak np. gruszki smażone w cukrze, migdały w cukrze.

Słynne imieniny Jana Klemensa Branickiego z 1756 r. opisał Marcin Matuszewicz, wskazując, że zwykle hetman obchodził je wraz z urodzinami żony i trwały one co najmniej trzy dni. Były okraszone wierszami okolicznościowymi wygłaszanymi na powinszowanie solenizantowi i jubilatce przez poetkę Elżbietę Drużbacką, ale – co ważniejsze – deputaci koronnego trybunału lubelskiego wygłaszali oracje, dawano obiad, w planie były też: powinszowanie z armat i ręcznej strzelby, nabożeństwo, kazanie, wina wybornego w bród, do tego grała kapela, a wieczorem grano komedię z baletami, potem wydawano wieczerzę z tańcami. Następnego dnia hetman zorganizował po obiedzie wożenie batem po stawie, tańce i wieczerzę do rana. Trzeciego dnia przeniesiono się z Białegostoku do Choroszczy, gdzie oprócz solennego obiadu i przednich trunków oraz bicia z armat, odbyła się iluminacja nad kanałami oraz fajerwerk. Następnie – wieczerza, ponownie z tańcami. Co ważne, goście również byli upominkowani, czyli wiązani prezentami. Matuszewsicz zrelacjonował np.: deputat duchowny bierze w prezencie tabakierę szczerozłotą, stem czerw. zł napakowaną, a deputat świecki szablę szczerozłotą i czerw. zł pięćdziesiąt.

Inny opis imienin pani Branickiej wskazuje na to, że zawsze obchodzono je z należną jej godności oprawą. W jednym z listów pisanych w 1760 r. z Białegostoku do Warszawy przez naocznego świadka czytamy, że gdy kasztelan krakowski Klemens Branicki, dziedzic Białegostoku, wydawał ucztę na dzień imienin swej małżonki (Elżbiety Poniatowskiej, siostry Stanisława, późniejszego króla): stół był zastawiony w galerii na 200 osób, w tym stole wzdłuż był kanał napełniony winem tokajskim, co niby wyobrażało morze; po tym winie pływało 24 okręcików misternie zrobionych, a na nich były pistacje, wszelkie cukry, konfitury i rozmaite łakocie. Takowe okręty zatrzymywały się przed damami siedzącymi przy stole, które podług upodobania wybierały te przyjemne towary z okrętów. Po wetach przyniesiono ogromny puchar, który niegdyś był własnością Czarneckiego, a goście czerpali nim owe tokajskie morze, które to całe morze w przeciągu pół godziny zniszczone zostało.

Obchody imieninowego święta wpisywały się w swoisty kod kulturowy społeczeństwa szlacheckiego. Miały ukazywać zwykle pierwszeństwo na dworze i w kolegium senatorskim oraz w posiadaniu dóbr i informacji. Rocznicowo-imieninowa feta urastająca do rangi wydarzenia z odpowiednią dekoracją okazjonalną wskazywała na rangę magnata czy magnatki, o której to randze (oprócz urzędu) decydowały: koligacje, majątek i świetność rezydencji, pozycja na dworze królewskim i dworach obcych oraz przyjaźnie familijne oraz sąsiedzkie.

Nic dziwnego, że upominki były wymyślne i przednie czy wyborne – takimi określeniami okraszano zwykle wykazy podarunków, np. przednie wino czy wyborne cukry. Przesyłano sobie również skrzynie gdańskie z kosztownymi materyjami na ubiór polski, guzy, pasy słuckie, ozdoby męskie. Kobiety obdarowywane były bogato zdobionymi materiałami, strojami, suknami, biżuterią, naszyjnikami, ozdobami damskimi, figurkami porcelanowymi, najczęściej z porcelany miśnieńskiej, zastawami do kawy, herbaty czy czekolady z porcelany saskiej, francuskiej, a także farfurkami holenderskimi, francuskimi. Poza tym bardzo cenionym prezentem dla solenizantek były pieski malusieńkie, pokojowe sprowadzane z zagranicy, m.in. z Anglii, Francji, Niemiec, stąd np. francuski piesek czy bonoński piesek, które zaopatrywane były w kosztowne srebrne lub pozłacane obróżki. Nie brakło też wśród podarunków imieninowych pięknych koni, a nawet modnych i szykownych powozów. Warto przypomnieć, że żona Krzysztofa Zawiszy otrzymała w prezencie imieninowym piękny złoty zegarek, mopsika i pieska maluśkiego, córka Basia zaś materyi bogatej i pięknej sztukę.

Pewne zmiany przynosi 2. poł. XVIII w., bowiem upominki stają się jeszcze bardziej wykwintne, przychodzi moda na drogą porcelanę w stylu antycznym, wazy etruskie w stylu antycznym, rzeźby imitujące antyczne postumenty oraz elementy architektury ogrodowej, najczęściej zamawiane we Włoszech, imitujące starożytne kolumny, portyki, postumenty, rzeźby, umożliwiające ogrodowe dumanie. W tym okresie częściej też w skład podarunków imieninowych wchodziły małe, złote zegarki czy też kolekcje monet. Często prezentem imieninowym były pieniądze przeznaczane na zakup dóbr ziemskim, np. poeta Franciszek Karpiński otrzymał w 1774 r. od Marianny z Kalinowskich Ponińskiej 5 000 zł, ale też nie brakło podarunków w postaci wierszy imieninowych, zwanych bukietami imieninowymi, dołączanych do przesyłanych prezentów. Już same tytuły wierszy okolicznościowych pisanych przy okazji imienin, wskazują na najczęstszy typ upominku w danym okresie, i tak np. w 2.  poł. XVIII w. bardzo modne były wiersze imieninowe dołączane do złotego zegarka, porcelanowej bukieterki, porcelanowego zegara kominkowego czy modnego romansu lub innej pożytecznej książki, typu poradnik duchowy, obyczajowy, wychowania dzieci czy słownik dedykowany. Na przykład Grzegorz Piramowicz napisał wiersz Do Jaśnie Wielmożnej Elżbiety Potockiej, pisarzowej wielkiej Wielkiego Księstwa Litewskiego w dzień imienin. Przy ofiarowaniu książki: „Dictionnaire historique des femmes célèbres”. Warto też przytoczyć tytuł wiersza imieninowego, będącego również dodatkiem do prezentu, Urbana Szostowicza: Do Jaśnie Wielmożnej Joanny Piaskowskiej, podkomorzyny krzemienieckiej, w dzień imienin. Przy ofiarowaniu książki: „Sposób dla rodziców fizycznych dziatek wychowania”.

Koniec wieku przynosi zmianę obyczajowości oraz charakteru obchodzonych świąt patronalnych. Upominki są coraz mniej wyszukane, a obchody imienin nie przypominają już wielkich fet. Widać to także w symbolice imieninowych wierszy okolicznościowych, w których następuje stopniowy zanik symboliki heraldycznej na rzecz symboliki kwietnej, wyrażającej przymioty i cnoty wiązanego czy wiązanej bukietem bohaterki. Rodzi się w latach siedemdziesiątych nowy gatunek panegiryku imieninowego przejęty wcześniej z literatury francuskiej (rokokowej) określany bukietem i wiązany z wierszowanym powinszowaniem z okazji imienin lub urodzin.