© Muzeum Pałacu Króla Jana III w Wilanowie
Silva Rerum   Silva Rerum   |   06.10.2016

Jadwiga Elżbieta von Pfalz-Neuburg – małżonka królewicza Jakuba Sobieskiego

Panna wybrana na żonę dla królewicza Jakuba Sobieskiego wywodziła się z bocznej linii dynastii Wittelsbachów – von Pfalz-Neuburg, która w 1613 roku przeszła na katolicyzm. Gdy w 1685 roku zmarł bezdzietnie Karol von Simmern, ostatni palatyn z linii protestanckiej, zgodnie z umowami z Münster schedę po nim przejął Filip Wilhelm von Pfalz-Neuburg. Urodzony w 1615 książę miał niezwykle ciekawy życiorys. W 1642 roku ożenił się z Anną Katarzyną Konstancją Wazówną, zapewne poszukując wsparcia politycznego przeciw Hohenzollernom. Para nie miała potomstwa, a w 1651 roku polska królewna zmarła. Wówczas palatyn pojął Elżbietę Amalię Magdalenę von Hessen-Darmstadt i doczekał się z nią kilkanaściorga dzieci, które osiągnęły dojrzałość. Filip Wilhelm zrobił zawrotną karierę na dworze wiedeńskim i stał się najbliższym doradcą cesarza. Powszechnie uważano palatyna za człowieka bardzo wpływowego „dla biegłości swej w sprawach rycerskich i dla roztropności i przytomności w wojennych obrotach zyskanej”.

W 1669 roku książę Filip Wilhelm kandydował na tron polski, wspierany przez Brandenburgię, dla której był lepszym kandydatem niż Francuz. W 1676 roku rodzina osiągnęła ogromny sukces. Najstarsza córka Filipa Wilhelma, Eleonora Magdalena została trzecią żoną Leopolda I, a z dwóch poprzednich małżeństw cesarz nie doczekał się dziedzica.

Nie był to jednak koniec kariery rodu Neuburgów. Wkrótce palatyna zaczęto nazywać „teściem Europy”. Stało się tak z powodu małżeństw jego kolejnych córek. Maria Zofia poślubiła Piotra II, króla Portugalii, Maria Anna – Karola II, króla Hiszpanii, Dorota Zofia – Edwarda II Farnese, księcia Parmy, a później jego brata i spadkobiercę – Franciszka I. Tą drogą rodzina Neuburgów była skoligacona z wieloma dynastiami Europy. Jak napisał Kazimierz Piwarski, ta „wysoka parantela olśniła Sobieskich”. Również synowie Filipa Wilhelma osiągnęli wysokie godności. Najstarszy Jan Wilhelm odziedziczył Palatynat. Kolejny – Wolfgang Jerzy Fryderyk był wielokrotnym kanonikiem w największych biskupstwach Rzeszy i biskupem wrocławskim. Ludwik Antoni, obok wielu godności, piastował urząd biskupa w Wormacji, a Aleksander Zygmunt został biskupem Augsburga. Najwspanialej w historii zapisał się Franciszek Ludwik i to on odegrał największą rolę w życiu królewicza Jakuba. Został biskupem wrocławskim, biskupem wormackim, koadiutorem mogunckim i biskupem trewirskim oraz mistrzem zakonu niemieckiego. Fryderyk Wilhelm został rektorem uniwersytetu w Heidelbergu. Najmłodszy Filip Wilhelm odziedziczył Sulzbach, a gdy zmarł bez męskiego potomstwa, obszar ten przeszedł pod władzę innego z braci – Karola Filipa. Ponieważ palatyn Jan Wilhelm również zmarł bez męskiego potomstwa, wszystkie ziemie linii von Pfalz-Neuburg przeszły pod władanie Karola Filipa. Pomimo trzech małżeństw (w tym dwóch z Polkami: Ludwiką Karoliną Radziwiłłówną i Teresą Katarzyną z Lubomirskich-Ostrogskich, krewną Sobieskich), palatyn zmarł bezdzietnie w 1742 roku. W ten sposób linia von Pfalz-Neuburg mimo tak wielu potomków Filipa Wilhelma wymarła. Warto dodać, że przez cały XVII wiek ród von Pfalz-Neuburg toczył spór z elektorami Brandenburgii o dziedzictwo Kliwii, Jülichu i Bergu. Z tego względu Jakub Sobieski, jako wżeniony w ród palatyński, był dla Hohenzollernów niebezpiecznym kandydatem do korony polskiej.

Jadwiga Elżbieta Amalia urodziła się 18 lipca 1673 roku w Düsseldorfie. Wychowywała się w Düsseldorfie i Neuburgu razem ze swymi trzema siostrami: Marią Zofią, Marią Anną i Dorotą Zofią, te rezydencje bowiem upodobali sobie ich rodzice. Późniejsza korespondencja i podtrzymywane w ten sposób kontakty świadczą o tym, że księżniczki zżyły się podczas tych wspólnie spędzonych lat. Wyraźnie odstawała od nich wiekiem najstarsza – Eleonora Magdalena, urodzona w 1655 roku, która w 1676 roku poślubiła cesarza. Była ona do końca życia opiekunką swojej rodziny, pomagając w trudnych sytuacjach. Na jej dworze pamiętano nawet o urodzinach sióstr i świętowano je specjalnymi nabożeństwami.

Zachowały się ciekawe szczegóły dotyczące życia księżniczek. Ich dzień zaczynał się latem o 6.00., a zimą o 7.00. Miały godzinę na umycie się, ubranie i zjedzenie śniadania. Potem szły na mszę. Następnie zaczynały się lekcje. Od 8.00 przez godzinę uczyły się niemieckiego, a następnie – łaciny. Od 10.00 do 11.00 była nauka tańca, a o 11.00 obiad. Do 13.00 trwała rekreacja – zimą w pokoju, w cieplejszych porach roku w ogrodzie. Później wracały do nauki, znowu przez godzinę niemieckiego i przez kolejną łaciny. Od 15.00 do 16.00 uczyły się francuskiego lub włoskiego. Dodajmy, że w tym ostatnim języku (prawdopodobnie polubionym w młodych latach) siostry będą w przyszłości korespondować. Od 17.00 znowu przez godzinę była lekcja muzyki, a o 18.00 kolacja. Później zostawiano im jeszcze trochę czasu dla siebie, ale o 20.30 musiały być nieodwołalnie w łóżkach. W razie niestosownego zachowania którejś z księżniczek ochmistrzyni była zobowiązana do natychmiastowego powiadomienia księżnej. Gdy matka była nieobecna, to ochmistrzyni karała podopieczne. Mogła je napomnieć, zmusić do siedzenia na ziemi lub zakazać opuszczania pokojów. W ostateczności używała nawet rózgi.

W 1689 roku Jadwiga Elżbieta została zaproponowana na małżonkę królewicza Jakuba Sobieskiego. Ten związek miał ratować współpracę Jana III z cesarzem w ramach Świętej Ligi. Spory o ogromne wiano, którego zażądała strona niemiecka, nie trwały szczególnie długo, jako że Sobieskim zależało na tym związku. Co prawda panna nie wywodziła się z rodziny Habsburgów, ale jako szwagierka cesarza była z nimi blisko skoligacona. Zatem postanowiono, że Jadwiga Elżbieta, podobnie jak wszystkie jej siostry, dostanie posag w wysokości 100 tysięcy talarów, a Sobiescy podwoją wiano i dorzucą jeszcze 300 tysięcy tytułem prezentu ślubnego, który w rzeczywistości miał służyć zabezpieczeniu przyszłości młodego stadła. Zgromadzone w ten sposób 500 tysięcy talarów miało posłużyć jako zastaw za oddane młodej parze ziemie na Śląsku, które stanowiłyby ich siedzibę, gdyby królewiczowi nie udało się zdobyć korony polskiej. Młodzi Sobiescy mogli zamieszkać w Oławie, ślicznej, świeżo odnowionej rezydencji matki ostatniego Piasta – księżnej Ludwiki von Anhalt. Dzięki temu Jadwiga w razie porażki elekcyjnej męża byłaby poddaną cesarza, a nie króla polskiego. Sobiescy przystali na ten układ i w marcu 1691 roku wpłacili do skarbu cesarskiego obiecane pieniądze. W tym czasie panna była już w drodze do Polski i 25 marca 1691 roku odbyło się huczne wesele. Szykując się na przyjęcie synowej, Sobiescy odnowili apartamenty królewicza Jakuba na Zamku Królewskim w Warszawie, ale główną rezydencją młodej pary miał być Pałac Kazimierzowski.

Wkrótce po ślubie królewicz Jakub postanowił zapoznać się ze swą posiadłością na Śląsku. Tamtejsza rezydencja po ostatniej przebudowie straciła charakter obronny, choć otaczały ją szańce, za którymi założono wspaniały ogród. Właśnie w Oławie zamieszkała Jadwiga Elżbieta jesienią 1691 roku, gdy jej małżonek wraz z ojcem udał się na wyprawę mołdawską. W jej otoczeniu nadal pozostało spore grono Niemców, co niepokoiło Marię Kazimierę pragnącą, by synowa jak najszybciej wrosła w polskie otoczenie. Chcąc pozyskać zaufanie i sympatię synowej, Maria Kazimiera korespondowała z nią i przekazywała jej bogate podarunki. W korespondencji z synem również nigdy nie zapominała o Jadwidze Elżbiecie, przekazując jej pozdrowienia. Królową niepokoiło jednak dążenie królewicza do zbliżenia z rodziną żony. Uważała, że od Neuburgów, a nawet Habsburgów nie doczeka się on wydatnej pomocy podczas elekcji i martwiła się, iż syn liczy na wsparcie z ich strony. Warto dodać, że choć pomoc ta nie okazała się decydująca dla wyniku elekcji, to jednak dwory w Wiedniu i Düsseldorfie nie wystawiły żadnych kandydatów, którzy mogliby zagrozić Jakubowi w drodze do tronu, a tego obawiała się Maria Kazimiera. Dopiero w ostatniej chwili, widząc przegraną Sobieskiego, cesarz poparł Fryderyka Augusta Wettyna.

Najważniejszym zadaniem stojącym przed małżonką królewicza było urodzenie syna. Prawdopodobnie już u schyłku 1691 roku Jadwiga Elżbieta spodziewała się dziecka, choć wieść ta musiała być mylna albo ciąża skończyła się poronieniem. W każdym razie o dziecku nie ma w źródłach wzmianek, ale wiosną 1692 roku Maria Kazimiera szukała dla synowej lekarstwa na obkurczenie macicy. Doskonale miał działać na to wywar z rabarbaru, który w ogóle uważany był za lek doskonały w wielu dolegliwościach. Królowa doradzała Jadwidze Elżbiecie również okłady z plastra miodownikowego. Dwór przebywał wówczas na Rusi, a królewiczowa udała się do Warszawy, tłumnie witana przez grono obecnych tam senatorów i ich małżonek. Wiosną 1693 młodzi małżonkowie powrócili na Śląsk, gdzie przybyła w odwiedziny Elżbieta Amalia, matka biskupa wrocławskiego Franciszka Ludwika i Jadwigi Elżbiety. Maria Kazimiera niepokoiła się tą podróżą, gdyż królewiczowa spodziewała się dziecka. Była tak gruba, że liczono się z narodzinami bliźniąt.

Wkrótce młodzi Sobiescy powrócili do Warszawy i tam 30 maja 1693 roku przyszła na świat ich pierwsza córka – Maria Joanna Leopoldyna Eleonora Karolina Amelia. Poród odbył się w obecności senatorowych i tego samego dnia maleństwo przyniesiono na pokoje królewskich dziadków. Dziecko ochrzczono z wody tuż po urodzeniu, a uroczysty chrzest odbył się 24 czerwca tego roku. Maria Joanna Leopoldyna zmarła 14 lipca 1695 roku. To ona jest dziewczynką sportretowaną wraz z cała rodziną na obrazie przechowywanym w Wilanowie. Na głowie ma wianuszek kwiatów, stanowiący delikatne nawiązanie do korony, a królowa trzyma ją czule za rękę.

W 1695 roku Jakub i Jadwiga Elżbieta przebywali wraz z całą rodziną królewską w Warszawie. Właśnie tam 20 stycznia Jadwiga Elżbieta powiła drugą córkę – Marię Kazimierę Józefę Annę Teresę Karolinę. Dziecko pokazano dziadkom jeszcze tego samego dnia, a wieczorem przybył zobaczyć małą pradziadek – markiz d’Arquien. Dziewczynka stanie się ulubienicą królowej, z którą wyjedzie do Rzymu, a potem do Blois.

W 1695 roku ważyły się losy dóbr po Radziwiłłach birżańskich, których dziedziczką była bratanica Jadwigi Elżbiety. Królewicz Jakub zabiegał, by osierocona przez matkę dziewczynka oddana została na wychowanie Jadwidze Elżbiecie, a on przejąłby opiekę nad jej majątkiem. Ponieważ w grę wchodziły ogromne pieniądze i możliwość zdobycia poparcia potężnej klienteli radziwiłłowskiej, zatem opozycja zabiegała w Wiedniu o utrącenie tego projektu i odniosła sukces. Nie jest jasne, czy wpływy cesarzowej Eleonory okazały się za małe, czy nie wykazała ona – ten jeden jedyny raz – należytych starań, a przecież przychylna decyzja z pewnością mogła poprawić szanse królewicza na zdobycie korony polskiej.

Po śmierci Jana III królewicz Jakub rozpoczął zabiegi o pozyskanie poparcia podczas elekcji. Potrzebne były na to przede wszystkim pieniądze. O udziale Jadwigi Elżbiety w staraniach o zdobycie gotówki przeczytać można w kilku listach królowej Marii Kazimiery. To właśnie królewiczowa prowadziła rozmowy z kupcami wrocławskimi o udzielenie jej mężowi pożyczek, również ona była odbiorczynią gotówki i klejnotów przysyłanych z Wiednia na potrzeby walki elekcyjnej. Zapewne nie były to sumy ogromne, ale liczył się w tym momencie każdy grosz.

Już po zakończonej klęską Sobieskiego elekcji, 26 listopada 1697 roku w Oławie na świat przyszła jego kolejna córka – Maria Karolina (Charlotta), która w dokumentach spisanych ręką ojca nosi imiona – Maria Aleksandra Zofia Elżbieta Karolina Ludwika Jadwiga Katarzyna. Dwa lata później w Oławie oczekiwano kolejnego rozwiązania królewiczowej. 21 października 1699 roku Jadwiga Elżbieta powiła syna. Dano mu imiona Jan Józef Kajetan Antoni Innocenty Franciszek Ludwik Kazimierz. Dziecko było jednak bardzo słabe. 3 listopada 1700 roku krótka nadzieja na przedłużenie rodu i nazwiska Sobieskich zgasła. Zwłoki infanta Jana (bo tak nazywa się to dziecko historiografii) królewicz Jakub odesłał do kapucynów, gdzie złożono je u trumny Jana III i wraz z nim w 1734 roku pochowano na Wawelu.

17 lipca 1701 roku na świat przyszła czwarta córka królewiczostwa. Otrzymała imiona Maria Klementyna Ludwika Franciszka Dorota Teresa Konstantyna Józefa Amalia. Narodziny córki były podwójnym rozczarowaniem i zmartwieniem. Wszyscy czekali na syna, dziedzica nazwiska. Natomiast córki wymagały przygotowania dużych posagów, a w wypadku odsuniętego od tronu królewicza nie stanowiły nawet kapitału politycznego, jak czasem traktowano dziewczęta z rodzin królewskich. Jednak to królowa Maria Kazimiera w liście do Jadwigi Elżbiety przekonywała, że Bóg nie zawsze spełnia ludzkie plany, gdyż widzi i wie więcej: „Człowiek prosi Boga o syna, który ma być jego pociechą, a ten staje się prześladowcą i przyczyną ruiny rodu”. Tymczasem córki są wsparciem rodziny, dodawała, wskazując cesarzową Eleonorę. Słowa te okazały się prorocze. Maria Klementyna nie tylko stała się ulubienicą ojca, ale również wielkim wsparciem dla swych starszych sióstr.

Ostatnie żywe dziecko Jadwiga Elżbieta urodziła w Wiedniu w marcu 1704 roku. Była to Maria Magdalena. Na wieść o uwięzieniu królewiczów Jakuba i Konstantego przez Sasów, mimo ciąży i złego samopoczucia, królewiczowa wyruszyła w drogę na dwór cesarski. Zapewne stres i przemęczenie matki spowodowały, iż urodzona tam dziewczynka żyła zaledwie godzinę. Pochowano ją w grobach Habsburgów w kościele kapucynów w Wiedniu.

Jadwiga Elżbieta była później jeszcze kilka razy brzemienna, ale żadne żywe dziecko nie przyszło już na świat, a ostatni poród w 1717 roku królewiczowa z ledwością przeżyła.

Opinie na temat pożycia królewicza i jego żony są sprzeczne. Jedni twierdzili, iż małżeństwo Jadwigi Elżbiety i Jakuba nie ułożyło się najlepiej, a to z powodu zgryźliwości i przesadnych wymagań, jakie Sobieski stawiał całemu swemu otoczeniu. Przeszkodą w porozumieniu między małżonkami miała też być Maria Kazimiera, co z całą pewnością nie było prawdą. Inni podkreślali oddanie Jadwigi Elżbiety dla małżonka i wyrozumiałość wobec jego działań, które często przynosiły im obojgu kłopoty. Królewiczowa umiała godzić się z jego nie zawsze trafnymi decyzjami. W listach do męża Jadwiga Elżbieta podpisywał się zdrobnieniem Lisel, co może sugerować, że tak czule nazywał ją małżonek.

Rola Jadwigi Elżbiety była specyficzna. Z jednej strony była osobą niemal niewidoczną,  drugiej – bez wątpienia to ona była sprężyną wielu działań, które pomagały nie tylko jej małżonkowi, ale i całej rodzinie. Maria Kazimiera odwoływała się do pomocy synowej podczas starań o nadanie Jakubowi księstwa Piombino, czego nie zrobili szwagrowie królewiczowej – Leopold I i Karol II. To Jadwiga Elżbieta miała zabiegać u cesarza o pomoc w małżeństwach Aleksandra i Konstantego Sobieskich, a przede wszystkim o wsparcie dla własnych córek. To Jadwiga Elżbieta interweniowała zarówno w Wiedniu, jak i u swych braci, prosząc o pomoc w uwolnieniu Jakuba i Konstantego, gdy znaleźli się w saskim więzieniu. Co prawda jej wysiłki nie przyniosły większych efektów, ale ani Maria Kazimiera, ani królewicz Aleksander nie zdołali dla uwięzionych uczynić nic więcej. Później właśnie z Jadwigą Elżbietą rozmawiali wysłannicy Piotra I, który chciał zobaczyć na tronie polskim Jakuba. Miała przekonać męża do przyjęcia tych nader niepewnych ofert, ale zgrabnie tłumaczyła, że to cesarz nie wyraził zgody na współpracę Jakuba z carem.

Również Jadwiga Elżbieta była osobą, która zabiegała o powrót królewicza do Oławy, gdy został stamtąd wygnany po ucieczce z Innsbrucka ich córki, Marii Klementyny i jej ślubie z Jakubem Stuartem. W Innsbrucku więziona była wówczas również Jadwiga Elżbieta, która wróciła do Oławy dopiero po interwencji dwóch swych sióstr – cesarzowej Eleonory i księżnej Parmy Doroty Zofii. Potem przez kilka lat, sama już bardzo poważnie chora, zabiegała o cofnięcie nakazu cesarskiego, nakazującego Jakubowi opuścić Śląsk. Na łożu śmierci błagała Karola VI o łaskę dla męża i opiekę nad swymi niezamężnymi córkami – Marią Kazimierą i Marią Karoliną. Jej ostatnia wola została spełniona.

Jadwiga Elżbieta zmarła 11 sierpnia 1722 roku w Oławie w obecności małżonka, któremu zezwolono na powrót do domu. Królewicz niemal trzy lata tułał się bowiem po Europie, a z coraz bardziej chorą żoną spotkał się w tym czasie jedynie dwukrotnie. Pierwotnie cesarzowa Eleonora i jej córka, arcyksiężniczka Maria Elżbieta, wystarały się o zezwolenie, by przyjechał tam tylko na pożegnanie z żoną, ale ostatecznie Karol VI zezwolił królewiczowi pozostać na Śląsku. Ciało Jadwigi Elżbiety zostało pochowane w kaplicy zbudowanej przez jej brata biskupa Franciszka Ludwika przy katedrze wrocławskiej.