© Muzeum Pałacu Króla Jana III w Wilanowie
Silva Rerum   Silva Rerum   |   26.05.2015

Jednooki

Wśród zastępu antyhabsburskich węgierskich powstańców Janos Bottyan, zwany Ślepym lub Jednookim, jest postacią charakterystyczną. Wrogość wobec Habsburgów była w jego rodzinie (którą była drobna, niewiele statusem różniąca się od chłopstwa szlachta) przekazywana z pokolenia na pokolenie. Jego ojciec Kurulh Bottyan i dziadek Efim Bottyan byli dowódcami kuruców. Tym zbiorczym mianem nazywano węgierskich powstańców, którzy na przełomie XVII i XVIII wieku, przez 40 lat, walczyli przeciwko Austriakom i ich węgierskim sojusznikom. Nazwę ruchu, często wywodzoną z łacińskiego cruciatus (krzyżowiec), węgierski XVIII-wieczny dziejopis Maciej Bel łączy z dialektem siedmiogrodzkim i słowem kurus, oznaczającym buntownika. Powstańcy nie lubili tego terminu, uważali go za prostacką obelgę. Woleli nazywać siebie bújdosók, czyli zbiegowie. Wrogów określali mianem labanców (z węgierskiego – długowłosi), od fryzur austriackich żołnierzy. Labancem, i to w stopniu pułkownika, przez lata był Bottyan.

W przeciwieństwie do przodków Janos nie był w poglądach i sojuszach stały. Urodził się w 1643 w Esztergom i od małego wiedział, że będzie żołnierzem. Predestynowało go do tego nazwisko, oznaczające po węgiersku bojową buławę. Porwany z rodzinnego domu trafił do szkoły jezuickiej, a z niej na klasztorną furtę, gdzie został odźwiernym. Nie wytrzymał długo, czyszcząc kołatki, i zaciągnął się do cesarskiej armii. Przeszedł wszystkie szczeble, zaczynając od szeregowca. W 1683 walczył pod Wiedniem, a pod rozkazami Eugeniusza Sabaudzkiego brał udział w kampanii antytureckiej. W 1685 obronił rodzinne miasto przez wojskami paszy Ibrahima, dowódcy garnizonu tureckiego w Budzie. Zasłynął odwagą, gdy przyszło wyzwolić spod tureckiej okupacji Budę. W 1692 otrzymał stopień pułkownika. W zdobytej Budzie wystawił dom (1698), którego relikty tkwią dziś w murach budapeszteńskiego ratusza przy placu Széchenyi 1. W XX w. w pobliżu umieszczono pomnik generała.

Już w 1701, podczas walk w Tyrolu, został pospiesznie aresztowany i oskarżony o kontakty z Rakoczym. Sąd go uniewinnił, ale już 2 lata później trafił to aresztu z tym samym zarzutem. Donosy słał jego osobisty wróg, baron Franz Kucklander. Bottyan opuścił areszt po półtorarocznym uwięzieniu i w czerwcu 1703 dowodził siłami cesarskimi w bitwie pod Zwoleniem. Po klęsce (bardziej prestiżowo-politycznej niż wojskowej) poparł księcia Franciszka II Rakoczego. Porzucił armię, w której spędził życie, i zaczął walczyć o wolność ojczystego kraju. Rakoczy pisał we wspomnieniach: „nie mając specjalnego wykształcenia, zachowywał się wprawdzie po chłopsku, wyróżniał się jednak trzeźwym umysłem, był czujny i pracowity; kochał lud i był przezeń nadzwyczaj kochany”. Wstąpił w szeregi kuruców, ale początkowo trudno mu było zdobyć zaufanie. Musiał się wykazać odwagą i skutecznym dowodzeniem, co rychło uczynił. Podczas kampanii zadunajskiej w 1706 był już powstańczym generałem. Na czele 8000 żołnierzy przekroczył Dunaj, w sześć tygodni zajął Foldvar, Sopron i Sombathely. Źródłem jego militarnych sukcesów były szybkie ataki piechoty, którymi osobiście dowodził. Cios wyprowadzany z zaskoczenia zastępował brakującą kurucom artylerię. Miał też swoje wady. Uwielbiał wznosić polowe fortyfikacje, choć o ich projektowaniu nie miał najmniejszego pojęcia. Były nieskuteczne, a żołnierze sarkali, że zamiast wypocząć, przesypują piach.

Kiedy kapitulowała twierdza Esztergom, los wydał w jego ręce Kucklandera, który jak się okazało, ponosił również odpowiedzialność za śmierć żony Bottyaniego. Głowę Austriaka ocalił Rakoczy, gdyż wcześniej dał mu słowo, że nic mu się w razie kapitulacji twierdzy nie stanie. Wściekły Bottyan z podwójną energię wziął się do tępienia „cesarskich”. Na jego barki spadła obrona Węgier przed prowadzoną z rozmachem ofensywą, na którą Wiedeń zdecydował się w 1707. Dowódcą był surowym, ale sprawiedliwym, gorliwie karzącym podwładnych łamiących dyscyplinę i np. grabiących wieśniaków. Wbrew panującym w tym czasie zwyczajom nie tolerował w wojsku pijaństwa. 26 IX 1709 generał Bottyan i jego przyboczni zginęli w przypadkowym starciu z Turkami pod Tarnaörs.