© Muzeum Pałacu Króla Jana III w Wilanowie
Silva Rerum   Silva Rerum

Joannes Casimirus Elegantissimus

21 lipca 1640 rezydent króla Władysława IV w Paryżu Domenico Roncalli (zapewne na zlecenie samego króla) namawiał dopiero co uwolnionego z francuskiej niewoli królewicza Jana Kazimierza, aby ten bardziej zadbał o swój image wśród przyszłych poddanych, m.in. poprzez przywdzianie raz na jakiś czas ubioru polskiego (vestire qualche volta alla Polacca). Faktem jest, iż spośród polskich Wazów ten ostatni najbardziej zasłużył sobie na miano „konfekcyjnego kameleona”, choć trzeba przyznać, iż arcyeleganckiego. Przed 1643 r. tkaniny dostarczał mu m.in. Paweł Sor oraz kupcy Kramer i Kleinpolt, koronki i rubanty – pan Dziandawanty, pani Durantowa oraz Francuz Klaudiusz, kapelusze i pióra – krajan tego ostatniego o imieniu Wilhelm, skórki perfumowane – p. Kotowic, o obuwie troszczył się szewc Paweł i Blum, o pasamony – szmuklerz Jan i kupiec Senknecht. Pętlice zdobiące „suknie hiszpańskie” przygotowywał „arotarz” Mikołaj. W latach 40-tych jego osobistym krawcem był m.in. Henrych (Henrick). W 1652 roku godnością  krawców nadwornych chełpili się G. Grimm, G. Teifer, E. Offen, P. Discher, M. Andersen, J. Hennig i M. Themple. W 1666 r. służył królowi gdańszczanin Hamburgier. Na dworze równocześnie pracowało dwóch szatnych zajmujących się m.in. zapłatą dla szewców i innych rzemieślników (zachowały się wzmianki m.in. o Janie i Wojciechu Jakturowskich).

Portret malutkiego królewicza Jana Kazimierza z Uffizi ukazuje go w niemal idealnej miniaturce stroju ze świata dorosłych, ukształtowanej pod wyraźnym wpływem preferencji matki, królowej Konstancji. Na definicję hiszpańskiego szyku składa się jedwabny komplet zdobiony złotym haftem, sztywna kryza, różowe pończoszki i żółte trzewiki związane różowymi kokardkami, wreszcie biały kapelusz, o wysokiej główce, ozdobiony złotym galonem i kitą czarnych piór czaplich. Niewiele różni się powstały w 1619 roku obraz z Monachium. Przywiązanie królewicza do mody zachodniej miały później utwierdzić częste podróże zagraniczne: w latach 1633-35 (kraje niemieckojęzyczne), 1636 (krótko Holandia), 1637 (Wiedeń) a następnie 1638-1640 (Francja) i 1643-1646 (Italia). Wpłynęły one na osobowość przyszłego króla, w tym na jego przekonania konfekcyjne.

Nawet w okresie niewoli francuskiej królewicz Kazimierz dbał o nabywanie w Paryżu jedwabnych pończoch, mankietów, kołnierzy i rękawiczek. Po śmierci księżnej Richmond nie omieszkał sprawić sobie nowego habitu żałobnego z czarnego weluru. Powstały w tym okresie portret, zdobiący obecnie wnętrze zamku w Gripsholm pod Sztokholmem, przedstawia królewicza w czarnym kostiumie, wykończonym srebrnym haftem o rytmizowanym ornamencie wyraźnie odcinającym się od tła. Oprócz srebrnych nici czerń rozjaśniają widoczne elementy bielizny oraz czerwona podszewka i pąsowe pończochy, modne zwłaszcza w Niderlandach. Całość ubioru stosuje się ściśle do modusu francuskiego. Jednak po powrocie do kraju lubił niekiedy do czarnego kołpaka podszytego futrem sobolim przywdziewać podbity atłasem ungierlin, szatę zachodnioeuropejską stylizowaną na węgierską.

Okres zakonnych i kardynalskich rozterek królewicza upłynął w znacznej mierze wokół tematu stroju i jego elementów. Już jako kardynał zadziwiał wszystkich uporem w noszeniu świeckiego ubioru, pokazując się publicznie ze szpadą u boku. To doświadczenie (wrzesień 1643 – wrzesień 1646) wzmogło jeszcze u niego miłość do gustownych koronek, misternie układanych peruk i okazałych klejnotów, łącznie z tzw. faworami. Można domniemywać, że to właśnie umiłowanie luksusu było jednym z powodów, które skłoniły go do rezygnacji z purpury kardynalskiej (zob. kryptoportret królewicza z obrazu Wizja św. Dominika z klasztoru dominikanów w Krakowie). Do wspomnianej na wstępie sugestii Roncalliego królewicz przychylił się z kilkuletnim opóźnieniem – przybrał strój narodowy z myślą o ewentualnej elekcji, ale na krótko (marzec 1647). Później jedynie w szczególnych momentach przywdziewał strój polski jako deklarację solidarności z Panami Braćmi. Jako król często wpadał i wypadał z Warszawy, coraz to w innym stroju, raz po kozacku, raz po „łowiecku”, etc. Tak jak jego ojciec wykazywał inklinację do srebrnych pantofli, tak on – do czerwonych butów jeździeckich.

Na rysunkowym portreciku z początku panowania spogląda na nas w pourpoint w wiecznotrwałym kolorze isabelle (brudnobiały z lekkim zabarwieniem żółtawym), w różowej koszuli (persechino), z koronkowym kołnierzem oraz w czarnej peruce zakończonej „lokiem miłości” i klasycznym faworem. Patrząc na liczne konterfekty monarchy, rozumiemy dlaczego ów „rozsadnik fusów cudzoziemskich”, jak nazywali go nieprzychylni konserwatyści, kazał złożyć swe serce w Paryżu właśnie.

Na licytacji pośmiertnej mobilów po królu-abdykancie znalazły się kołpaki sobolowe i czapka polska ze srebrnogłowiu, podszyta czerwoną taftą oraz wyszywana złotym galonem i tasiemką, jak i zgodne z paryskim szykiem szustokory, neapolitańskie camisolles, barchanowy płaszcz, eleganckie szlafroki, hiszpańskie rękawiczki, krawaty i żaboty z francuskiej koronki, koszule z holenderskiego płótna, turecka koszula kąpielowa itp. Obok futrzanych zarękawków, szarf, szpad, lasek, futerałów na pióra, podwiązek ze sprzączkami złoto-diamentowymi i dopasowanymi doń sprzączkami od trzewików, guzików, etc. swoje miejsce znalazł nawet wieszak w kolorach króla!

 

Il. Karta tytułowa księgi cechowej rzeźników krakowskich Liber pro actis contubernii laniorum cracoviensium – fragment z portretem Jana Kazimierza, 1650, Archiwum Państwowe w Krakowie , K.Gł. 3129. J9181, fot. archiwum.