© Muzeum Pałacu Króla Jana III w Wilanowie
Silva Rerum   Silva Rerum   |   14.04.2011

Katarzyna Opalińska – żona Stanisława Leszczyńskiego

Królowa z łaski Szwedów nie cieszyła się monarszymi splendorami. Pędząc żywot w ciągłych podróżach i ucieczkach, klepiąc biedę i upokorzenia, marzyła o powrocie do Polski.

Jedynaczka Zofii i Jana Karola Opalińskich przyszła na świat 13 października 1680 roku. Choć odebrała staranne wychowanie, nie przejawiała specjalnych zdolności. Była za to dziewczyną urodziwą, skromną i spokojną, ale przede wszystkim bogatą. Nie dziw więc, że kandydat do jej ręki mógł być jeden – Stanisław, pochodzący z równie bogatego i wpływowego rodu Leszczyńskich. Ślub magnackich dzieci odbył się w maju 1698 roku w Krakowie. Rok później przyszła na świat ich pierwsza córka Anna, zaś 23 czerwca 1703 roku Maria – późniejsza królowa Francji.

Pierwsze lata małżeństwa były najszczęśliwszym okresem w życiu Katarzyny Leszczyńskiej. Kochana przez męża, zaprzyjaźniona z jego matką Anną z Jabłonowskich, wiodła spokojny żywot. Polityka zmieniła jednak jej losy. Senior rodu Leszczyńskich Rafał, a za nim Stanisław, przeszli do opozycji wobec Augusta Wettina, sprzyjając Jakubowi Sobieskiemu. Wydarzenia nabrały tempa po śmierci teścia i detronizacji Sasa przez króla Szwecji Karola XII. Co więcej, Szwed doprowadził do obioru jej męża na króla. Tryb elekcji, pod szwedzkimi bagnetami, skromność i miejsce koronacji w Warszawie (tradycyjnym miejscem koronacji był Kraków) oraz prawa Augusta II do korony, wywołały niechęć rzesz szlachty wobec Stanisława. Zbyt jawna była ingerencja Szweda w sprawy Polski i rabunki jego armii. Nie bez znaczenia była tu także zawiść magnatów, którzy nie uznali królewskości Leszczyńskiego.

Niespodziewane wywyższenie zaskoczyło Katarzynę. Co prawda imponowały jej hołdy, ale szybko przekonała się, jak nikła jest władza jej męża władającego tam, gdzie akurat stacjonowało szwedzkie wojsko. Zamiast splendorów coraz częściej doznawała upokorzeń i to nawet od szwedzkiego sprzymierzeńca. Drastycznie trzeba było też ograniczyć wydatki, bowiem zwolennicy Wettina splądrowali majątki Leszczyńskich. Ponadto zaprzątnięty obowiązkami wojennymi Stanisław miał dla niej coraz mniej czasu. Tęskniła więc za ciepłem rodzinnym i spokojem, a także zwykłym bezpieczeństwem, bowiem rodzina królewska była w ciągłym ruchu, żyjąc w ustawicznym leku przed napaścią stronników Sasa.

Sytuacja poprawiła się po wymuszonej abdykacji Augusta II (układ w Altranstädt 24 IX 1706). Wzmocniło to pozycję Stanisława, ale wojna trwała nadal. Król zajęty był walką i kochankami, więc odesłał Katarzynę i córki do Gdańska, a potem do Szczecina. Królowa nie przypuszczała, że opuszczając Gdańsk 20 listopada 1708 roku, już nie ujrzy ojczyzny.

Szczecin zapewnił jej bezpieczeństwo tylko na pewien czas. Po klęsce Karola XII pod Połtawą (28 VI 1709) Szwedzi znaleźli się w defensywie, a rodzina Leszczyńskich została zmuszona do opuszczenia twierdzy i szukania schronienia w Szwecji. Królowa czuła się źle w tym protestanckim kraju. Szukała pocieszenia w religii. Ujawniły się wtedy jej słabe cechy charakteru, z nietolerancją i zgryźliwością na czele.

W 1714 roku dwór króla wygnańca udał się do ofiarowanego Leszczyńskiemu księstwa Dwu Mostów (Zweibrücken). Niewielkie księstwo nie zapewniło jednak odpowiednich dochodów, by zaspokoić nie tylko bieżące potrzeby, ale i ogromne długi Leszczyńskich. Wobec ruiny i sekwestru nałożonego na ich dobra w Polsce stali się bankrutami. Żyli ponadto w stałym napięciu. Nie bez słuszności obawiano się zamachu, inspirowanego przez Wettina. 20 marca 1717 roku Leszczyńska odebrała jednak najcięższy cios. Wtedy to zmarła jej ukochana córka Anusia. Kolejnym tragicznym wydarzeniem dla Leszczyńskich była śmierć szwedzkiego protektora. Pomimo tego, że regent Francji − Filip Orleański − zezwolił im na osiedlenie się w Alzacji, sytuacja królewskiej rodziny − zwłaszcza finansowa − niewiele się poprawiła. Katarzyna tęskniła za krajem, a przeżycia i psujące się relacje z mężem spowodowały, że stała się jeszcze większą zgryźliwą bigotką.

Szczęście jednak uśmiechnęło się do Leszczyńskich. Polityczni i finansowi bankruci otrzymali prawdziwy dar losu. Dwór francuski gorączkowo poszukiwał żony dla młodocianego Ludwika XV. Warunek miał być jeden: kandydatka musiała posiadać nie tylko koligacje, ale być w stanie szybko urodzić dziedzica Francji. Wybór padł na córkę Marię Leszczyńską. Ojciec Marii na wieść o tym zemdlał z wrażenia.

Nagle Leszczyńscy wyszli z politycznego niebytu. Uwaga Europy ponownie skupiła się na byłym królu i jego rodzinie. Spoglądano na nich z zaciekawieniem. Ubodzy teściowie władcy Francji niewiele mieli jednak do powiedzenia, choć traktowani byli poprawnie. Leszczyński jeszcze raz wypłynął na szerokie wody polityki, bezskutecznie rywalizując z Augustem III o polski tron. Na pocieszenie otrzymał w zarząd księstwo Lotaryngii, pozostawiając po sobie opinię światłego władcy. Jego żona tymczasem nie francuziała, trwając przy swojej polskości. W odróżnieniu od męża nie sprzedała swoich majątków w Polsce, traktując pobyt na obczyźnie jako czasowy. Psuły się także relacje pomiędzy małżonkami. Powodem niesnasek i awantur były kolejne kochanki Stanisława i jego tytoniowy nałóg. Katarzyna konsekwentnie odmawiała także porozumienia z Wettinami, przywołując krzywdy, jakich doznała od Augusta II.

Schorowana królowa zmarła 19 marca 1745 roku. Na dworze francuskim nie przejęto się zbytnio tym wydarzeniem, a królewny, ku pewnemu zgorszeniu, wesoło bawiły się po otrzymaniu wiadomości o śmierci babki. Pochowano ją jednak z należnymi honorami. Co ciekawe, jej zwłoki nie zostały sprofanowane podczas rewolucji i do dnia dzisiejszego spoczywają w kościele Notre-Dame de Bon Secours w Nancy.