© Muzeum Pałacu Króla Jana III w Wilanowie
Silva Rerum   Silva Rerum   |   20.06.2014

Królewskie spotkanie

Stary Sącz, urokliwe miasteczko w Kotlinie Sądeckiej, w widłach Dunajca i Popradu, przez stulecia było ważnym punktem na polityczno-handlowej mapie nie tylko Polski, ale środkowej Europy. Przy nim krzyżowały się szlaki handlowe, które w różnych wariantach, przechodziły przez karpackie przełęcze. Nic więc dziwnego, że właśnie tu, jesienią 1683 r., Maria Kazimiera czekała na powrót z wojny męża, który wraz z armią ciągnął przez ziemie dzisiejszej Słowacji.

Sam Stary Sącz, gród kasztelański, powstał przed XIII stuleciem. W 1257 r. Bolesław Wstydliwy nadał go, wraz z ziemią sądecką, swej żonie Kindze, córce króla węgierskiego Beli IV. Była to częściowa rekompensata za uszczuplenie jej posagu. Znaczenie miejscowości podniosło założenie tu w 1280 r. przez Kingę klasztoru Klarysek. Miasto stało się wówczas ośrodkiem administracyjnym rozległego kompleksu dóbr, miejscem znanym z wielkich targów. Rozwój zahamowała lokacja pobliskiego Nowego Sącza i spalenie zabudowy przez wojska Zygmunta Luksemburskiego w 1410 r. Ale miasto żyło. Przebywali tu synowie Kazimierza Jagiellończyka, pobierający nauki u Filipa Kallimacha i Jana Długosza. Dopiero w drugiej połowie XVII w. miasto zniszczyły najazdy Szwedów i Siedmiogrodzian.

Mimo zniszczeń Maria Kazimiera wybrała na miejsce oczekiwania Stary Sącz. Przyjęła gościnę klarysek, co równocześnie było rękojmia bezpieczeństwa, gdyż klasztor był budowlą mocno ufortyfikowaną. Pierwotne mury powstały w średniowieczu wraz z budową zespołu klasztornego; w okresie późnego średniowiecza zostały wzmocnione basztami. Nie wytrzymałby regularnego oblężenia, ale dla grasantów włóczących się po pograniczu był nie do zdobycia. Król radził żonie Nowy Targ na miejsce spotkania, ale ta postawiła na swoim: „Podobno nieprzyiaciel duszy i ciała wstąpił w tego, który namówił WMść moie serce iechać tą drogą na Sącz; iest to bliższa droga, ale niecnotliwie zła, y tylko na konnego albo na pieszego. Ta zaś droga, którom ia raił, trochę dalsza, ale dobra y barzo wygodna, to iest na Czorsztyn y Nowy Targ. […] Pisząc wczoraj przez P. Inflantskiego, kazałem dla pewności pisać X. Podkanclerzemu na Sącz do X. Biskupa Kiiowskiego, maiąc to w pamięci, że ludzie zawsze na opak czynić zwykli, że ieżelibyś WMść moie serce tamtym na Sącz puściła się traktem, abyś na mnie w Sączu Starym czekała, co że iuż doszło WMści serca mego nie wątpię”. Nieżyczliwi królowej twierdzili, że wybór ten podyktowała chęć skrytego spotkania z hetmanem Stanisławem Jabłonowskim, który ze swymi oddziałami maszerować miał przez Muszynę.

12 XII wojska polskie stanęły na granicy. Królowa, mając już pewne wiadomości o powrocie męża, opuściła mury klasztoru i czekała na jego przybycie – jak chce dość wątpliwa tradycja w karczmie zwanej Poczekaj, na przedmieściu Mostki. Królewicz Jakub w swym dzienniku wyprawy wiedeńskiej skwitował krótko: „15-go rano umarł wojewoda wołyński [Mikołaj Sieniawski], król przybył do Starego Sącza do królowej”. Tam mogli spędzić noc z 15 na 16 XII, mimo że władca Jan III nie miał wstępu w obręb klasztornej klauzury. Wraz z matką przyjechał się witać także królewicz Jakub. 16 XII 1683 r. król uroczyście wjechał do miasta, a po nabożeństwie dziękczynnym, odprawionym w kościele parafialnym pw. świętych Małgorzaty i Elżbiety, odśpiewano dziękczynne Te Deum. Dziś uroczystość tę upamiętnia wielki ołtarz wotywny ufundowany przez mieszkańców w 1883 r. oraz marmurowa tablica przypominająca o królewskiej wizycie. Podczas spotkania z przeoryszą w klasztornym kościele, gdzie przyszedł poddać hołd relikwiom bł. Kingi, król ofiarował klaryskom jedną ze zdobycznych tureckich chorągwi, którą zawieszono jako voto za szczęśliwy powrót z wojny (bo szeregi jego armii były mocno przerzedzone). O ich przemarszu pisał skryba starosądeckiego cechu krawców: „Był wielki zjazd. Także i imć Nayiaśniejszy król był z Jeymość Królową. W mieście naszem byli przez pięć dni, we dworze stali. Wtenczas wielkie woyska przechodziły z Węgier, spod Parkanu, ale chromali y umierało ich wiele po gościńcach”. Po pięciodniowym odpoczynku w dworze zarządcy klasztornego monarcha pojechał do Krakowa, by tam spędzić święta Bożego Narodzenia. Był to ostatni „wielki dzień” w historii Starego Sącza.

W latach 1769–1770 region był widownią zaciętych walk konfederatów barskich z wojskami rosyjskimi. Stały się one pretekstem dla Habsburgów, którzy we wrześniu 1770 r. wcielili Stary Sącz w granice swej monarchii.