© Muzeum Pałacu Króla Jana III w Wilanowie
Silva Rerum   Silva Rerum   |   20.03.2015

Krzysztof Arciszewski w Holandii

Po zabiciu Kacpra Brzeźnickiego Krzysztof Arciszewski znalazł schronienie na dworze księcia Radziwiłła w Birżach. Przybył tam z bratem Eliaszem – współuczestnikiem zbrodni. Książę nie mógł jednak chronić swoich dworzan przed wyrokiem banicji, ponieważ sam złamałby prawo Rzeczypospolitej. Próby ugody z pogrążoną w żałobie wdową po Brzeźnickim oraz gotowość księcia Krzysztofa Radziwiłła do finansowej rekompensaty nie przyniosły efektów. Dlatego książę postanowił odesłać braci do Holandii, by przysłużyli się jego interesom. Mieli poznać rzemiosło wojenne i zostać korespondentami wydarzeń rozgrywających się wówczas na Zachodzie, przede wszystkim postępów wojny trzydziestoletniej.

Konieczność ucieczki za granicę mocno poruszyła Arciszewskiego – obudziły się w nim tęsknota za utraconą przeszłością i żal z powodu przekreślenia perspektyw kariery w ojczyźnie. W tym przygnębiającym okresie Krzysztof pisał wzruszające wiersze, w których wyrażał wdzięczność opatrzności za dotychczasową opiekę i polecał się jej na przyszłość.

Do zadań Krzysztofa po wyjeździe z Birż należało zorganizowanie poczty książęcej, która pozwalałaby na jak najszybsze otrzymywanie informacji z Europy. Miała on przebiegać przez Berlin, Gdańsk, Królewiec, Kowno i Wilno.

W marcu 1624 r. Arciszewski wyruszył z Gdańska do Hagi. Towarzyszył mu brat Eliasz. Szybko jednak okazało się, że pobyt w Holandii może być prawdziwym utrapieniem. Arciszewskim brakowało środków na utrzymanie. Rodzice w wyniku kontaktów z Brzeźnickim utracili niemal cały majątek. Ponadto ojciec jako gorliwy wyznawca arianizmu nie mógł wspierać synów w rozwoju kariery wojskowej. Brak funduszy i wsparcia rodziców działał na obu braci przygnębiająco. Wkrótce powstały między nimi napięcia. Eliasz zarzucał Krzysztofowi, że nie chce on ugiąć karku, czyli prosić o opiekę holenderskich możnych i wstąpić do wojska, jak na żołnierza przystało, ale ciągle poświęca się studiom inżynieryjnym oraz nauce budowy fortyfikacji i minerstwa. Krzysztof pragnął doskonalić swe umiejętności, a wstąpienie do gwardii księcia Maurycego Orańskiego tylko zabierałoby czas potrzebny na naukę.

Zniecierpliwiony utyskiwaniem brata Krzysztof zrzekł się na rzecz Eliasza pomocy ze strony rodziców, sam zaś zdał się na łaskę księcia Radziwiłła. Niemal w każdym liście prosił o finansowe zadatki na dalszą działalność. Nie był jednak próżnym studentem. Oprócz zdobywania kolejnych umiejętności występował w charakterze pośrednika księcia, m.in. w sprawach handlowych. Przeprowadził również wywiad dotyczący stanu miejscowej edukacji, o czym raportował księciu, zalecając wysłanie młodego Janusza na naukę do Francji, […] co przy tańszem wychowaniu, mogłoby być z przydatkiem języka i widzeniem większej policyjej.

Wkrótce jednak Arciszewski zaciągnął się do wojsk księcia Maurycego i brał udział w oblężeniu Bredy. Zostawił niesamowicie barwny opis walk rozgrywanych pod murami miasta. Interesujące jest to, że w czasie tego oblężenia w obozie wrogich Holandii Hiszpanów gościł królewicz Władysław Waza, który odbywał podróż po Europie. Dwóch przyszłych współpracowników – król i jeden z jego najwybitniejszych dowódców – znajdowało się po przeciwnych stronach barykady.

Uregulowanie spraw finansowych pomogło braciom powrócić do stosunków wzajemnej serdeczności. Rozpoczęło ono również nowy, lepszy okres pobytu Arciszewskiego poza granicami kraju. Wsparcie otrzymywane z birżańskiego dworu pozwoliło Arciszewskiemu na zakończenie studiów inżynieryjnych i artyleryjskich. Pod koniec 1625 r. mimo wyroku banicji Krzysztof incognito powrócił do kraju na kilka miesięcy. Otrzymał wówczas misję uregulowania spraw dotyczących finansowania edukacji kalwińskich podopiecznych księcia Radziwiłła we francuskim Sedanie.

Podczas pobytu we Francji Arciszewski przyjrzał się stanowi francuskiej edukacji. I tak jak wcześniej zalecał wysłanie księcia Janusza na naukę do Francji, tak teraz zmienił zdanie, radząc wybrać Lejdę lub Bazyleę. Uwikłał się również w spisek, który miał na celu osadzenie na polskim tronie Gastona Orleańskiego po śmierci Zygmunta III. Starania te wspierać mieli kardynał Richelieu i Krzysztof Radziwiłł. Radziwiłłowi niczego nie udowodniono, a cały ciężar winy spoczął na Arciszewskim. Król Zygmunt III wystosował do infantki Izabeli prośbę o zatrzymanie podejrzanego, w razie gdyby przejeżdżał przez tereny znajdujące się pod jej władaniem. Dotyczyło to głównie Hiszpańskich Niderlandów, przez które wypadała droga z Francji do Holandii.

Ze względu na zablokowany przejazd i wojnę domową Arciszewski musiał przedłużyć swój pobyt we Francji. W szeregach floty holenderskiej wspierał kardynała Richelieu, biorąc udział w oblężeniu La Rochelle. Po wyprawie przebywał w Paryżu, gdzie otrzymał wiele propozycji dotyczących objęcia dowództwa, m.in. od księcia holsztyńskiego czy hrabiego Aldringen. Postanowił jednak przyłączyć się do armii Fryderyka Henryka – stadhoudera Holandii, następcy Maurycego Orańskiego. Dowodzi to, że Arciszewski nie przywiązywał większej wagi do spraw wiary, walcząc raz przeciw katolikom, raz przeciw protestantom. Przede wszystkim pragnął wykazać się na polu chwały.

Ze względu na udział w spisku Arciszewski nie miał wielu możliwości rozwoju w Europie. Zygmunt III jako przedstawiciel dynastii Wazów był potężnym monarchą. Utrzymywał także dobre relacje z Hiszpanią. Królewskie żądanie uwięzienia Krzysztofa zamknęło mu dostęp do Hiszpanii oraz Niderlandów Hiszpańskich. Uwięzieniem mogła się również skończyć podróż przez ziemie Cesarstwa, pogrążonego w odmętach wojny trzydziestoletniej i znajdującego się pod rządami sprzymierzonych Habsburgów. Ponadto w całej Europie słynny stał się wyczyn Pieta Heina, który w 1628 r. zdobył w Nowym Świecie hiszpańską Srebrną Flotę, okrywając się wielką chwałą. Te czynniki wpłynęły na decyzję Krzysztofa. Przyjął on propozycję Kompanii Zachodnioindyjskiej i 16 listopada 1629 r., wypływając z Texlu, opuścił Europę na pokładzie holenderskiego statku zmierzającego na podbój Brazylii.