© Muzeum Pałacu Króla Jana III w Wilanowie
Silva Rerum   Silva Rerum

Łacina w kulturze polskiego renesansu

Pokolenia Polaków wykształconych w Akademii Krakowskiej oraz na uniwersytetach poza granicami kraju przyczyniły się do wspaniałego rozwoju kultury polskiej w okresie renesansu. Wincenty Kadłubek i Jan Długosz znajdą godnych siebie, w dodatku zaskakująco wszechstronnych następców. Mimo rosnącej roli polszczyzny jako języka narodowego, posługiwali się oni językiem uniwersalnym, łaciną.

Idee humanizmu docierają do Polski bez większego trudu: tu krzyżują się szlaki handlowe, kraj stoi otworem dla ludzi ambitnych, łacina jest powszechnie znana, a znani włoscy humaniści bywają nie tylko na dworze królewskim. Nie wszyscy jednak są przychylni fali nowych prądów. Przekonanie, że antyk grecki i rzymski określa model cnót i obyczajów, że zawiera prawdę o człowieku, że łacina i greka to doskonałe klasyczne języki, nie mogło przypaść do gustu tym, którzy tak samo postrzegali rolę Kościoła. A jednak zmian nie dało się uniknąć. Dotyczyły one m.in. modelu kształcenia. Za wzorem włoskiej Mantui, w której w 1425 r. powstało Gymnasium Palatinum, biskup Lubrański w 1519 r. założył w Poznaniu nowy typ szkoły humanistycznej.

Polacy, dokonując wyboru zagranicznej uczelni, najczęściej decydowali się na Italię. Trudno wymienić wszystkich polskich studentów uczelni w Padwie, Bolonii, Perugii i Ferrarze. Padewczykami byli poeci polsko – łacińscy: Andrzej Krzycki, Klemens Janicki, Jan Kochanowski, oraz politycy: Marcin Kromer, Jan Zamoyski i Łukasz Górnicki. Warto wspomnieć jeszcze o sekretarzu kancelarii królewskiej A. P. Nideckim, który w 1561 r. wydał w Wenecji naukowe dzieło, będące owocem wielu lat studiów nad twórczością Cycerona. Padewskie studium medyczne wykształciło z kolei Mikołaja Kopernika oraz największego polskiego lekarza okresu renesansu, Józefa Strusia.

Słynny astronom początkowo studiował sztuki wyzwolone w Krakowie, potem znalazł się w Bolonii, gdzie słuchał wykładów z zakresu astronomii, zetknął się ze środowiskiem włoskich humanistów i pogłębił wiedzę o antyku, wreszcie trafił do Padwy – znanego ośrodka studiów hellenistycznych. Tytuł doktora prawa kanonicznego zdobył jednak w Ferrarze. Znakomicie znał łacinę i – jak wielu innych humanistów – dokonał nawet przekładu jednego z autorów greckich na język Rzymian. Dzieła Kopernika, i te najbardziej znane, jak traktat De revolutionibus orbium coelestium – O obrotach sfer niebieskich, wydane w 1543 r. w Norymberdze, i mniej popularne, jak dzieło z zakresu ekonomii pt. Rozprawa o urządzeniu monety, dowodząca tego, że zła moneta wypiera lepszą, są dowodem jego biegłej znajomości precyzyjnej i klarownej łaciny humanistycznej.

Wielu wybitnych uczonych i pisarzy odebrało wykształcenie w Bolonii. Warto tu wspomnieć o Janie Ostrorogu (1436-1501) i Macieju Miechowicie (1457-1523). Pierwszy z nich to wybitny polski pisarz, doktor obojga praw, autor dzieła Monumentum pro Reipublicae ordinatione – Memoriał o uporządkowaniu Rzeczypospolitej, którego celem było doprowadzenie do zmiany niektórych archaicznych i niezrozumiałych praw obowiązujących w Polsce. Jan Ostroróg domagał się unowocześnienia prawa. Dzieła tego pisarza politycznego, w którego poglądach dominował racjonalizm, były zwiastunem nowej epoki. Maciej Miechowita to kolejny w Polsce – obok Kopernika – pionier nauki nowożytnej. Rektor uniwersytetu w Krakowie, historyk, astrolog, lekarz i geograf w 1517 r. opublikował Traktat o dwóch Sarmacjach, azjatyckiej i europejskiej. Przełożono go na język polski (Miechowita napisał swoje dzieło – rzecz jasna – po łacinie), niemiecki, holenderski i włoski. Jego dzieło miało w XVI w. jedenaście wydań.

Pierwsze utwory poetyckie pisane renesansową łaciną wyszły w Polsce spod ręki cudzoziemców, ale nie brakowało polskich uczonych, którzy potrafili pisać po łacinie i prozą, i wierszem, jak np. biskup Grzegorz z Sanoka, uczony i mówca. Jego dwór w Dunajewie był otwarty dla wszystkich humanistów. To właśnie tam zatrzymał się w latach 1470 – 1471 zbieg z Italii, Filippo Buonacorsi, zwany Kallimachem. Historia jego pobytu w Dunajewie i w Krakowie jest dowodem na to, że obcokrajowców przyciągała wtedy do Polski również możliwość zrobienia kariery. Kallimachowi powierzano zadania wymagające zręczności dyplomaty. Cieszył się tak wielkim zaufaniem, że po Długoszu przejął przywilej wychowywania synów Kazimierza Jagiellończyka. Ponieważ obracał się i wśród szlachty, i wśród mieszczan, propagowane przez niego nowinki roznosiły się dość szybko.

Jednym z najsławniejszych poetów polsko – łacińskich był gdańszczanin Jan Dantyszek, podróżnik i dyplomata. Zetknął się z Marcinem Lutrem, Ferdynandem Cortezem, Henrykiem VIII, znał Mikołaja Kopernika. W 1516 r. został uwieńczony laurem poetyckim. Był to pierwszy polski poeta laureatus. Dobre łacińskie wykształcenie i talent otwierały wiele drzwi w ówczesnej Polsce, czego dowodem są losy poety Klemensa Janickiego, prawnika w kancelarii Zygmunta Augusta, Łukasza Górnickiego oraz biskupa i dyplomaty Erazma Ciołka. Klemens ze wsi Januszkowo, utalentowany syn chłopski, to drugi polski poeta laureatus.

W katalogu utalentowanych polskich poetów tej doby nie powinno zabraknąć Andrzeja Krzyckiego, autora dość śmiałych – jak na duchownego – utworów miłosnych, satyr i pamfletów, chwalonego za świetny styl przez samego Erazma z Rotterdamu. Warto wspomnieć także o Hussowczyku – Mikołaju Hussowskim, który na zamówienie biskupa Erazma Ciołka napisał dla papieża Leona X Pieśń o żubrze.

Wynalazek druku, który spowodował spadek cen książek i zwielokrotnienie ich nakładów, pomógł w upowszechnianiu kultury czytania w całej Europie. Do Polski trafił nawet wcześniej niż do Anglii i Hiszpanii. Polskie oficyny tłoczą dzieła autorów rzymskich (Cycerona, Wergiliusza i Horacego) i poetów polsko – łacińskich (Dantyszka i Krzyckiego), a drogi łaciny jako słowa pisanego i mówionego powoli się rozchodzą.

W opinii światłych Europejczyków Polska stała się krajem, w którym kwitły nauki, prawa, religia, obyczaje, i który mógł pod każdym względem iść w zawody z krajami najbardziej kulturalnymi. Wielu polskich uczonych utrzymywało żywe kontakty z umysłami tej miary, co Erazm z Rotterdamu (1467–1536). Nazwiska Krzysztofa Szydłowieckiego, Piotra Tomickiego i Decjusza widnieją na kartach dzieł Rotterdamczyka: im właśnie zostały dedykowane trzy rozprawy wielkiego Erazma. Wybitny uczony, książę studiów humanistycznych, był wielkim admiratorem łaciny humanistycznej i zwolennikiem tezy, że jako język żywy powinna rozwijać się ona bez przeszkód.

W Polsce rozwija się także łacińska literatura polityczna. Jan Ostroróg, przykładny chrześcijanin, przedkładający jednak władzę świecką nad władzę papieża, znalazł godnych siebie następców. Europejską sławę zyskało, napisane znakomitą łaciną, dzieło Andrzeja Frycza Modrzewskiego De republica emendanda – O naprawie Rzeczypospolitej. Polskie wydanie zostało ocenzurowane i nie ukazało się w całości. Dopiero w trzy lata później w Bazylei udało się wydrukować komplet pięciu ksiąg rozprawy o problemach chrześcijańskiego państwa. Modrzewski jako pierwszy rozważał ten temat i jego dzieło jest dowodem na to, że łaciną nie posługiwali się ludzie o ograniczonych horyzontach.

Zmienia się relacja między łaciną a polszczyzną. Pojawiają się oto pierwsze dzieła pisane po polsku. W 1514 r. Florian Ungler wydrukował w Krakowie modlitewnik Raj duszny. Była to pierwsza polska książka. W 1543 r. Mikołaj Rej z Nagłowic opublikował Krótką rozprawę między panem, wójtem i plebanem. Jest jednak jasne, że książki napisane po polsku nie dotrą tak daleko, jak Dwie Sarmacje Miechowity lub O obrotach sfer niebieskich Kopernika.

Łacina, począwszy od drugiej połowy XVI w., zaczęła wywierać jednak coraz większy wpływ na język polski. Do polszczyzny przenikały terminy z zakresu polityki, religii, nauki, emocji itp. Składnia polszczyzny jako języka literackiego doskonaliła się w kontakcie z łaciną. Dowodem są dzieła tych poetów i pisarzy, którzy znakomicie znali obydwa języki, ale najlepsze swoje utwory napisali w języku ojczystym.

Droga Jana Kochanowskiego do utworów wyrażanych po polsku wiodła przez przekład Psalmów Dawidowych, zatytułowany Psałterz Dawidów. Kochanowski nie był prekursorem tego rodzaju prac literackich. Od dawna już istniała potrzeba tłumaczenia tekstu Pisma świętego na język polski. Zaczęto od przekładów psalmów, by przejść do całej Biblii; pierwszy był przekład Biblii Jana Leopolity, potem ukazała się kalwińska Biblia Radziwiłłowska, następnie Biblia nieświeska, wreszcie Biblia Jakuba Wujka. Kochanowski był poetą dwujęzycznym. Po polsku wyrażał się z taką samą śmiałością jak po łacinie. Tę samą dyscyplinę, która cechuje jego utwory łacińskie: liryki, elegie i fraszki, można odnaleźć w jego utworach polskich: Pieśniach, Fraszkach i Trenach. I tę samą cechę Kochanowski zaszczepił polszczyźnie.

Po księciu poetów, poecie z Czarnolasu, tradycję dwujęzyczności kontynuują Sebastian Klonowic i Szymon Szymonowic.

Zainteresowanie antykiem nie zmniejsza się: w Polsce rozchodzą się kolejne wydania autorów starożytnych. Republikański wzorzec ustrojowy Rzeczypospolitej Polskiej zasadzał się na szacunku dla cnót takich, jak męstwo, praworządność, wierność, powaga i bogobojność, zaś literatura rzymska pełna była przykładów mężów – wzorów cnót i postaw społecznych. Szlachcic-ziemianin, nawet taki jak Mikołaj Rej, który – jak się zdaje – nie czuł szczególnego nabożeństwa dla łaciny, szukał u Wergiliusza i Liwiusza potwierdzenia swego stylu życia.