© Muzeum Pałacu Króla Jana III w Wilanowie
Silva Rerum   Silva Rerum   |   04.10.2016

Ludwika Karolina Radziwiłłówna, niedoszła synowa Jana III

Staropolska femme fatale – to określenie przylgnęło do Ludwiki Karoliny z Radziwiłłów za sprawą życiowych zawirowań, głównie politycznych i majątkowych. W żyłach córki koniuszego wielkiego litewskiego i generalnego namiestnika Prus Książęcych Bogusława Radziwiłła (1620-1669) oraz Anny Marii z Radziwiłłów płynęła krew nie tylko panów na Birżach i Dubinkach, ale także przodków z elektorskiego domu Brandenburgii. Babką ojczystą Ludwiki była Elżbieta Zofia Hohenzollern, córka margrabiego Jana Jerzego oraz Elżbiety von Anhalt-Zerbst. Z kolei dziadkiem macierzystym księżniczki był słynny hetman wielki litewski i wojewoda wileński Janusz Radziwiłł (1612-1655).

27 lutego 1667 roku niedługo po narodzinach Radziwiłłówny w wyniku gorączki popołogowej zmarła jej matka. Od tego czasu jedyną osobą dbającą o wychowanie i byt Ludwiki był ojciec. Przezorny książę Bogusław na wypadek własnej śmierci wyznaczył prawnych opiekunów córki oraz spisał obszerną instrukcję, według której miała przebiegać jej edukacja. Książę koniuszy litewski zawarł w niej, obok typowych wskazań, takich jak skład, organizacja i opłacanie dworu, także nowatorskie zalecenia. Dotyczyły one przede wszystkim modelu kształcenia zakładającego poszanowanie charakteru i indywidualności dziecka z nakazem wpojenia mu systematycznej i wytężonej pracy. Bogusław życzył sobie, aby jego córka poza językami klasycznymi (łaciną i greką) poznała też języki nowożytne, w tym francuski, niemiecki i polski. W szczególności znajomość kultury polskiej miała w przyszłości umocnić pozycję Ludwiki na dworze królewskim. Obok tego nakazu książę zalecił córce poznanie wiedzy z zakresu matematyki, geografii, historii oraz muzyki. Znajomość tak wielu dziedzin pozwalała na wstęp w krąg dworski i towarzyski, a jednocześnie charakteryzowała człowieka legitymującego się tak rozległą wiedzą jako pełnego ogłady i poloru.

Wnioski płynące z tego krótkiego omówienia instrukcji księcia Bogusława są w gruncie rzeczy proste. Bogusław zdawał sobie sprawę, że jego córka jest jedyną przedstawicielką birżańskiej gałęzi rodu, wobec czego uznał za konieczne zapewnienie jej najlepszego wychowania, które dawałoby szansę na możliwie wysokie, godne i odpowiadające jej pozycji zamążpójście. Uwagę zwraca też idea równouprawnienia w edukacji, jaką książę Bogusław wyraził w swych instrukcjach. Było to absolutne novum, do tej pory bowiem wszystkie wyżej opisane zasady dotyczyły wyłącznie chłopców, traktowanych jako spadkobierców rodowego splendoru.

Z wielką powagą ojciec Ludwiki odniósł się do jej kształcenia moralno-religijnego w duchu kalwinizmu. Poza przepisaniem szeregu praktyk religijnych, uzupełnionych lekturą Pisma Świętego, Bogusław zastrzegł, że przyszły małżonek musi być wyznania ewangelicko-reformowanego. Książę dopuszczał także możliwość zamążpójścia za któregoś z przedstawicieli rodu Radziwiłłów, dzięki czemu zostałaby wzmocniona więź rodzinna. Zastrzegał jednak, że: „jeśliby […] do niej udawał się który z inklinacyjej, a nie dla dobrego mienia jej tedy nad wszystkich inszych nie z ewangelików do niej się udawających, ma być w konsyderacyjej”.

Bogusław – poza zabezpieczeniem bytu córki i jej kształcenia – dążył do uchronienia przed rozpadem swych ogromnych dóbr ziemskich. Majątek w Wielkim Księstwie Litewskim, złożony z księstwa słuckiego i kopylskiego w województwie nowogródzkim, Kojdanowszczyzny w województwie mińskim, Newela, Siebieża i Kopysia w województwie połockim i witebskim, dóbr birżańskich i zabłudowskich w województwie trockim, Kiejdan w Księstwie Żmudzkim, Dubinek w województwie wileńskim oraz dóbr orlańskich w województwie podlaskim, liczył 18 miast, 1091 wsi i 134 zaścianki, które rocznie przynosiły dochód 150-200 tysięcy złotych polskich. W związku z tym w testamencie spisanym w Orli 28 grudnia 1668 roku koniuszy litewski wyznaczył radę opiekuńczą mającą czuwać nad integralnością terytoriów i dobrem ich spadkobierczyni. Głównym opiekunem został elektor brandenburski Fryderyk Wilhelm (1620-1688), ale większość decyzji podejmowana była przez podkanclerzego i hetmana wielkiego litewskiego Michała Kazimierza Radziwiłła (1634-1680) oraz podskarbiego koronnego Jana Andrzeja Morsztyna (1621-1693). Radą i pomocą księżniczce służyć mieli ekonomowie i konsyliarze przebywający w terenie lub na jej dworze w Królewcu, m.in. Jan Kłokocki, Wespazjan Sienicki, Stanisław Niezabitowski, Jan Fehr, Krzysztof Winkler i Zbigniew Morsztyn.

Jak nietrudno się domyślić, po śmierci Bogusława Radziwiłła rozpoczęły się starania o rękę księżniczki. Już w 1671 roku swą kandydaturę zgłosił Mikołaj Franciszek Radziwiłł, syn Michała Kazimierza i Katarzyny z Sobieskich. Jego śmierć rok później przekreśliła szansę na ożenek, niemniej jednak podkanclerzy i hetman polny litewski – ojciec niedoszłego pana młodego – nie zrezygnował z bezprawnego zajęcia dóbr Ludwiki Karoliny. Sprawa ta rozgorzała w 1674 roku, kiedy Michał Kazimierz przedstawił rzekomy zapis testamentowy księcia Bogusława, uczyniony w grodzie warszawskim 28 czerwca 1669 roku z donacją dóbr litewskich. Finał sporu, choć formalnie winien był się zakończyć w latach 80. XVII wieku kasacją zapisu, wskutek usterek i odwlekania formalności prawnych przez Radziwiłłów nieświeskich znalazł swój kres dopiero w pierwszej połowie XVIII wieku.

Kolejnym niefortunnym narzeczonym Ludwiki Karoliny był ordynat klecki i stolnik litewski Stanisław Kazimierz Radziwiłł (1648-1690). Pomimo akceptacji ze strony reszty rodu, na zjeździe w Gródku w 1676 roku plan ten został storpedowany przez elektora Fryderyka Wilhelma, chcącego wydać Ludwikę za Wilhelma III ks. Oranii (1650-1702), późniejszego króla Anglii.

W 1680 roku elektor brandenburski rozpoczął starania o rękę Radziwiłłówny dla swego syna margrabiego Ludwika. Zamiar ten natychmiast spotkał się ze sprzeciwem ze strony Radziwiłłów. Poparł ich późniejszy hetman polny koronny i kasztelan krakowski Andrzej Potocki (zm. 1692), który żywił podobno nadzieję na ożenek z księżniczką. Swego przyzwolenia na zaręczyny Ludwiki z synem elektora nie dał także król Jan III, który już wówczas planował wydanie córki Bogusława za swego pierworodnego syna Jakuba. Ostatecznie sprawa stanęła na sejmie warszawskim w styczniu 1681 roku. W jego trakcie do stolicy dotarła wiadomość o zawarciu związku małżeńskiego przez Ludwikę Karolinę. Nieprzychylne stanowisko Radziwiłłów zostało przełamane w drodze rozmów z przedstawicielami tego rodu, z kolei Jan III wyraził swoją zgodę pod warunkiem wypłaty 40 000 talarów i przysięgą, że margrabia Ludwik nie stanie się w przyszłości kontrkandydatem królewicza Jakuba do korony polskiej. Po stronie Radziwiłłówny opowiedziała się też dyplomacja francuska, której przedstawiciele – biskup Beauvais Touissant Forbin-Janson oraz François l’Hôpital markiz Vitry – zdołali skłonić na sejmie część opozycji szlacheckiej do zaniechania sprawy.

Ludwika Karolina niedługo cieszyła się małżeńskim szczęściem. Pod koniec marca 1687 roku zmarł margrabia Ludwik, a o młodej i bezdzietnej wdowie znów zrobiło się głośno na „małżeńskim rynku”. Tym razem wśród kandydatów przeważali książęta katoliccy, krewni cesarza Leopolda I, tj. Ludwik książę Badenii (1655-1707), Karol Filip Wittelsbach książę na Pfalz-Neuburgu (1661-1742) oraz osobno polski królewicz Jakub Sobieski. Spośród tej trójki największe szanse miał syn Jana III, zdecydowanie większe niż synowie władców protestanckich, w tym Filip – brat zmarłego margrabiego Ludwika oraz Jerzy Ludwik hanowerski (1660-1724), który w 1714 roku wstąpił na tron angielski jako Jerzy I.

Ożenek królewicza Jakuba od dłuższego czasu zaprzątał myśli króla Jana III i w nie mniejszym stopniu jego żony Mari Kazimiery d’Arquien. Lawirowanie pomiędzy Burbonami a Habsburgami i poszukiwanie wśród europejskich domów panujących właściwej kandydatki było rzeczą niełatwą. W opinii władców europejskich status polskiego monarchy, pochodzącego z wyboru szlachty, uważany był za stosunkowo niski. Janowi III niewątpliwie zależało, by pozycja rodziny, jak i ranga jego „królewskości”, wzrosły właśnie dzięki związkom małżeńskim zawartym pomiędzy młodymi Sobieskimi a dynastiami obcymi. Oczywiście król Polski liczył się z krytyką szlachecką, lecz w jego kalkulacjach górę brały ambicje zapewnienia korony któremuś z synów. Niepewny wynik elekcji oraz konieczność zaangażowania politycznego i finansowego rodziny synowej dodatkowo osłabiały zabiegi czynione przez dwór polski. W ten sposób przepadały kolejne nadzieje na ożenienie Jakuba z arcyksiężniczką Marią Antonią w 1681 roku, bądź siostrą elektora Bawarii Violantą Beatrycze w 1683, ewentualnie infantką portugalską Izabelą Ludwiką w 1684 lub bratanicą Ludwika XIV Elżbietą Charlottą de Chartres w 1685 roku. Było to spowodowane nie tylko toczącymi się grami dyplomatycznymi, ale także w dużej mierze niezdecydowaniem samych Sobieskich, którzy zwlekali z podjęciem ostatecznej decyzji.

Szansa na zeswatanie królewicza z Ludwiką Karoliną Radziwiłłówną w 1687 roku była traktowana przez parę królewską jako prawdziwy dar niebios. Maria Kazimiera upatrywała w ożenku nie tylko rozwiązania aktualnych problemów finansowych dręczących dom Sobieskich, lecz także liczyła, że dochody z ogromnych dóbr margrabiny wesprą kampanię elekcyjną Jakuba i przechylą szalę zwycięstwa na jego korzyść. Poza tym liczna klientela domu radziwiłłowskiego mogła okazać się przydatna w trakcie kampanii sejmikowych i kampanii sejmowej.

Aspiracje Sobieskich wspierali aktywnie wysłannicy francuscy, goszczący na dworze w Berlinie François hr. de Rébenac i markiz Jules de Gravelle oraz książę kurlandzki Ferdynand Kettler (1656-1733). Ten ostatni utrzymywał z królewiczem ożywioną korespondencję, opisując swe wysiłki wokół pozyskania przychylności Ludwiki Karoliny i przestrzegając królewicza przed intrygami toczącymi się w otoczeniu wdowy. Dodajmy, że sprawę toczących się negocjacji komplikowało wyznanie margrabiny, lecz w tej kwestii królewicz Jakub gwarantował swej przyszłej małżonce pełną swobodę wyznania.

Ludwika Karolina Radziwiłłówna wyraziła chęć poznania Jakuba Sobieskiego, by osobiście upewnić się co do jego intencji. Wizytę zorganizował polski przedstawiciel Jana III, starosta malborski Kazimierz Ludwik Bieliński (zm. 1713). Król miał ponoć prosić o pomoc także swą siostrę, lecz ta – jak przedstawia to historyk Julian Bartoszewicz – wolała nie utrzymywać kontaktów ze swymi powinowatymi, trwającymi uparcie przy wierze reformowanej.

W lipcu 1688 roku Jakub podążył do Berlina i zamieszkał w siedzibie posła francuskiego. Jego wizyta utrzymywana była w ścisłej tajemnicy. W połowie tego miesiąca Jakub przybył wieczorową porą na zamek, gdzie odbył rozmowę z nowym elektorem Fryderykiem I (1657-1701) i spotkał Ludwikę. Plotka głosiła, że margrabina wyznaczyła królewiczowi schadzkę o trzeciej nad ranem w ogrodzie u niejakiego Krauta i tam wzięli ślub. W rzeczywistości margrabina dała Sobieskiemu pisemne przyrzeczenie, że poślubi Jakuba, gwarantując umowę całym swym majątkiem.

Wkrótce wieść o planowanym mariażu przedostała się do opinii szlacheckiej. Wielu zżymało się na myśl o tak korzystnym związku z punktu widzenia interesów politycznych i finansowych. Z kolei król próbował zachęcić margrabinę, ofiarowując w przyszłości młodej parze 300 000 talarów dochodu rocznego i 200 000 talarów na wykup zastawionych dóbr Ludwiki. Maria Kazimiera zaś czyniła pierwsze zamówienia prezentów dla synowej: karety z końmi, biżuterii, toalet i wielu innych przedmiotów zbytku.

Tymczasem po wyjeździe królewicza z Berlina do Rzucewa, w sierpniu 1688 roku, Ludwika Karolina poślubiła jego konkurenta Karola Filipa von Pfalz-Neuburga. Jak świadczą ówczesne relacje, wiele osób, w tym Bieliński, markiz de Gravelle i hrabia Gerard Denhoff, próbowało przeszkodzić zamiarom młodych i nie dopuścić do samej ceremonii, lecz ich działania nie odniosły żadnego skutku. Elektor próbował odciąć się od pomówień, jakoby znał zamiary margrabiny. Zaproponował nawet rozsierdzonemu Janowi III pomoc dla królewicza podczas kolejnej elekcji, lecz ten propozycję odrzucił.

Po tzw. berlińskich zaręczynach w Polsce rozpoczęła się nagonka wymierzona w wiarołomną narzeczoną. Król z oburzeniem pisał do kanclerza wielkiego litewskiego Marcjana Ogińskiego (1632-1690): „pomieniona margrabina nie tylko in vota concessit sponsalia, ale też obligującymi się pismami i utratą dóbr własnych wiązaniem foederum przyszłego pepigit małżeństwa […] tym wtedy we łzach tylko wyrażona rzecz, bo się wielkość tego doskonale wypisać nie może, żal Nasz a tych wszystkich, do których my żałobę honorem i Najjaśniejszym Domem Naszym, tak narzekamy, że jako Rzplitej do nas tylko wzajemnie vinculo należą”. Senatorowie, obok wyrazów współczucia, proponowali królowi, by odebrał margrabinie jej litewskie dobra. Jan III w uniwersałach zwołujących sejm zimowy apelował do szlachty o przybycie i upomnienie się o honor domu panującego. Zamiarom monarchy sprzeciwiała się szlachta litewska, a najbardziej Sapiehowie, obawiający się wzmocnienia pozycji rodziny królewskiej lub oddania zarządu nad dobrami Radziwiłłom nieświeskim, skoligaconym z królem.

Na sejmie 1688 roku doszło zatem do konfrontacji kilku stanowisk. Jan III i posłowie koronni opowiadali się za odebraniem margrabinie jej majątków, przy czym dochody z nich chciano przeznaczyć na potrzeby wojska. Niektórzy byli zdania, że to cesarz winien wypłacić zadośćuczynienie za straty moralne królewicza. Obu pomysłom sprzeciwiała się szlachta litewska, argumentując to obawą przed gniewem elektora i cesarza. Rozmowy wokół dóbr Radziwiłłówny nie przyniosły ostatecznie skutku i król zmuszony był przerwać dyskusje. Sprawa stała się jednak asumptem do przeprowadzenia przez króla rozprawy z opozycją, oskarżaną o spiski i zdradę. Sejm zerwano w marcu 1689 roku, podobno za przyzwoleniem króla, który nie chciał, by kwestia niespełnionego kontraktu małżeńskiego i sprawa dóbr Ludwiki Karoliny wywołały wojnę domową. Właściwie jednak obrady przerwał poseł Stanisław Szołkowski, związany z Sapiehami, który zgłosił veto wobec uchwalenia konstytucji o konfiskacie dóbr.

W 1691 roku królewicz Jakub poślubił Jadwigę Elżbietę von Pfalz-Neuburg, szwagierkę cesarza Leopolda I, a siostrę męża Ludwiki Karoliny – Karola Filipa. Paradoksem okazało się nie tylko to. Para młoda zamieszkała w wydzierżawionych im przez cesarza dobrach oławskich, sąsiadujących bezpośrednio z Brzegiem, gdzie na stałe osiadła Ludwika Karolina. Nie wiemy nic o tym, by niegdysiejsi kochankowie kontaktowali się lub wymieniali korespondencję. Być może Ludwika Karolina zajęta działalnością fundacyjną na rzecz zborów kalwińskich na Litwie oraz gromadzeniem książek i numizmatów nie chciała wracać do wydarzeń sprzed kilku lat.

Ostatnia z Radziwiłłów birżańskich zmarła w 1695 roku podczas połogu. Jej zejście rozpoczęło walkę o dobra zwane popularnie neuburskimi na Litwie, w którą zaangażowani byli obok Radziwiłłów i Sapiehów także Sobiescy.