© Muzeum Pałacu Króla Jana III w Wilanowie
Silva Rerum   Silva Rerum   |   14.04.2011

Maria Józefa – ostatnia koronowana królowa Polski

Życie Marii Józefy pozbawione było skandalów, a małżeństwo było nad wyraz udane. Do historii przeszła jako ostatnia królowa Polski i pretendentka do spadku po Habsburgach.

Owocem małżeństwa Józefa Habsburga i Wilhelminy Amalii Hanowerskiej była Maria Józefa. Urodzona 8 grudnia 1699 roku arcyksiężniczka była wielkim rozczarowaniem dla całego rodu Habsburgów, spodziewano się bowiem dziedzica − następcy tronu. Po niecałym roku przyszedł co prawda na świat Leopold Józef, ale zmarł zaledwie po piętnastu miesiącach. Przeżyła za to kolejna córka − Maria Amalia. Cesarz Leopold nie mogąc doczekać się wnuka, ustanowił akt sukcesyjny, w którym przewidywał, że w razie braku męskich potomków, dziedziczkami imperium, wedle starszeństwa, będą córki Józefa. Tak oto Maria Józefa została przewidziana na następczynię tronu. Nic więc dziwnego, że była niezwykle atrakcyjną partią. Rozumiał to także August II Wettin, który nie szczędził wysiłków, by wyswatać swego syna z Habsburżanką. Jego zapałów nie ostudziło nawet pozbawienie Marii Józefy i Marii Amalii praw do tronu przez cesarza Karola VI na rzecz swych córek Marii Teresy i Marii Anny. O zgodę na małżeństwo nie było łatwo, ponieważ elektorowicz był luteraninem, którego dopiero pozyskiwano dla katolicyzmu. Wysiłki ojca i papieża zaowocowały konwersją młodego Wettina. Nagrodą za nawrócenie i przypieczętowaniem sojuszu Austrii i Saksonii była właśnie Maria Józefa.

Wybranka Fryderyka Augusta Wettina była głęboko i prawdziwie religijna. Otrzymała także niezłe wykształcenie. Odznaczała się także cechami typowymi dla Habsburżanek, takimi jak: posłuszeństwo interesom rodu, duma, ale także obowiązkowość i, jak się okazało, płodność.

Do pierwszego spotkania pomiędzy przyszłymi małżonkami doszło 28 lutego 1719 roku, a już 3 marca byli zaręczeni. Ślub zaś odbył się 20 sierpnia w Wiedniu. Młoda para ruszyła do Saksonii, gdzie czekało na nich wspaniałe wesele, które olśniło Europę. Uroczystości rozpoczęły się 2 września i trwały przez okrągły miesiąc. August II zaangażował olbrzymie środki, by pokazać swoją wspaniałość. Bale, korowody, iluminacje, spływy wykwintnymi łodziami po Łabie i przedstawienia teatralne zdawały się nie mieć końca. Muzyka była na najwyższym poziomie – występował sam Jerzy Fryderyk Haendel. Efekt został osiągnięty i wesele przeszło do historii jako jedna z największych imprez barokowych. Europa była pod wrażeniem, a skarb królewski zubożał o olbrzymią sumę 4 mln talarów!

Ślub z Habsburżanką dał początek małżeństwu, jakiego Saksonia już nie pamiętała. Małżonkowie byli sobie wzajemnie wierni i z upodobaniem oddawali się życiu rodzinnemu. Maria Józefa okazała się płodna i ciąża stała się jej stanem permanentnym. Była matką aż 14 dzieci! Niestety, dwaj pierwsi synowie zmarli bardzo młodo. Trzeci syn − Fryderyk Krystian − był zaś dotknięty ciężką chorobą niedowładu nóg i skrzywieniem kręgosłupa. Matka obwiniała się za kalectwo syna, ponieważ pomimo zakazów lekarza wzięła udział w polowaniu, które zakończyło się dla niej upadkiem z konia. Dzieci były wychowywane w atmosferze głęboko religijnej, ocierającej się wręcz o bigoterię. Rodzice, w odróżnieniu od panujących obyczajów, sami zajmowali się potomstwem, a atmosfera panująca na dworze bardziej przypominała dom mieszczański niż dwór monarszy. Oficjalnie jednak panowała surowa etykieta. Pod pretekstem opiekowania się ustawicznie ciężarną żoną, Fryderyk August unikał rozrywek. Nie znosił pijaństwa, ale za to uwielbiał jeść. Nic zatem dziwnego, że z biegiem czasu przekształcił się z pulchnego młodzieńca w istną bryłę tłuszczu, a jego rodzina coraz bardziej się zamykała i żyła w pewnej separacji od świata.

Król był niezwykle zadowolony z płodności synowej. Ona zaś ze zgorszeniem przyglądała się ekscesom teścia i tym bardziej była wierna swej katolickiej moralności. Robiła wszystko, by wzmocnić pozycję katolicyzmu w elektoracie, co docenił papież Klemens XII, ofiarowując jej Złotą Różę. To jej zasługą była konwersja wielu Sasów, którzy wiedzieli, że by zdobyć łaskawość dworu, „trzeba być dobrym katolikiem”. Większości luterańskich Sasów nie podobała się ta religijna gorliwość, za to pobożność i hojność dla Kościoła zjednała dla niej Polaków. Imponowało im także zachowanie pary królewskiej, dumnej i pełnej dystansu wobec swoich poddanych.

Królową Polski została 17 stycznia 1734 roku, kiedy to wraz z mężem została koronowana na Wawelu. W swym królestwie przebywała rzadko, ale zawsze towarzyszyła mężowi w czasie jego wizyt w Polsce. Wspierała jego działalność i odegrała pewną rolę w polityce. To ona doprowadziła do upadku królewskiego faworyta Aleksandra Sułkowskiego. Powodem jej niechęci wobec ministra była jego mała pobożność i rada, by August III zaniechał współżycia z żoną, ponieważ skarb państwa nie udźwignie wyposażenia licznego potomstwa. Swe dzieci starała się ulokować jak najlepiej. Na niczym spełzły zabiegi o polską koronę i Kurlandię, ale jej córki zasiadły na tronach Bawarii i Neapolu, zaś Maria Józefa poślubiła Ludwika, następcę tronu Francji.

Pełna dumy Maria Józefa, pozornie pogodzona z sankcją pragmatyczną Karola VI, po jego śmierci wysunęła pretensje do spadku. Jako najstarsza przedstawicielka rodu Habsburgów uznała, że to właśnie jej należy się dziedzictwo. Chciała tronu cesarskiego dla męża i części Czech. Wypadki potoczyły się jednak fatalnie dla Wettinów. Z wojen o sukcesję austriacką nie wynieśli nic, nawet niewielkiego skrawka Śląska, który umożliwiałby bezpośrednią komunikację z Polską. Wobec zmieniającej się koniunktury, porozumiano się z cesarzową Marią Teresą i sprzymierzono przeciwko coraz bardziej wojowniczym Prusom. Fryderyk II zorientował się, że szykuje się przeciwko niemu koalicja, do której dołączyła jeszcze Francja i Rosja. Zaatakował pierwszy, a celem jego ataku stała się Saksonia. Pokonany August III schronił się w Polsce, pozostawiając w elektoracie swą rodzinę.

Po wybuchu wojny siedmioletniej zaczął się najbardziej dramatyczny okres w życiu królowej. Po pruskiej inwazji postanowiła pozostać w okupowanym Dreźnie. Pełna godności i spokoju znosiła różnorodne upokorzenia, ale nieraz prosiła najeźdźców o zniesienie kontrybucji i zarządzeń wobec ludności Saksonii. Została poturbowana przez Prusaków podczas próby przeszkodzenia rabunku archiwum. Odważna postawa zjednała tej początkowo nielubianej władczyni uznanie saskich poddanych. Zmęczona przeżyciami zmarła 17 listopada 1757 roku. Pochowano ją w podziemiach kościoła pałacowego w Dreźnie.