© Muzeum Pałacu Króla Jana III w Wilanowie
Silva Rerum   Silva Rerum   |   07.12.2017

Maria Józefa z Wesslów Sobieska – zapomniana królewiczowa

Maria Józefa z Wesslów Sobieska (ok. 1685–1761) nie miała szczęścia do historyków, chociaż była postacią intrygującą. Pojawia się w kilku zaledwie opracowaniach, a i w nich występuje jako bohaterka co najmniej drugorzędna. Tymczasem jako małżonka najmłodszego z synów króla Jana III i Marii Kazimiery d’Arquien Konstantego Władysława Sobieskiego (1680–1726) –przez kilkadziesiąt lat absorbowała uwagę opinii publicznej w Rzeczypospolitej.

Maria Józefa przyszła na świat w rodzinie szlacheckiej, jej ojciec Stanisław Wessel (zm. 1704), starosta różański, nigdy nie osiągnął godności senatorskiej, nie odgrywał też większej roli na królewskim dworze, mimo że jego żona – Barbara Starhemberg – miała być krewną austriackiego feldmarszałka, komendanta obrony Wiednia w 1683 roku i przyszłego szefa sztabu wojennego Austrii Ernsta Rüdigera von Starhemberga (1638–1701). Imię, które otrzymała przyszła małżonka królewicza, było bardzo popularne wśród żeńskich potomków rodziny Starhembergów. Wydaje się jednak mało prawdopodobne, by osoba pochodząca z rodziny o takim znaczeniu – kuzyn Ernsta Rüdigera Guido Starhemberg był przez pewien czas wicekrólem Hiszpanii – poślubiła średnio zamożnego polskiego szlachcica, chociaż związanego z dworem królewskim. Barbara Wesslowa miała pełnić funkcję ochmistrzyni dworu królewny Teresy Kunegundy Sobieskiej, a kontakty jej córki z królewną były dość zażyłe. Jednak nic więcej o niej nie wiadomo. Niektóre genealogie sugerują, iż żoną Stanisława Wessla, starosty różańskiego, mogła być Maria Barbara z Oppersdorffów Starhemberg (1658–1696), córka Fridricha Oppersdorffa, żona Maksymiliana Reicharda von Starhemberga (1655–1682), która owdowiała zaledwie po trzech latach małżeństwa i w 1685 roku miała jakoby poślubić starostę różańskiego.

Hipoteza ta wydaje się dość prawdopodobna i mogłaby tłumaczyć wiele tajemnic z biografii naszej bohaterki, a przede wszystkim bliskie związki Marii Józefy Sobieskiej i jej ojca z dworem Sobieskich w Oławie, zanim jeszcze została małżonką królewicza Konstantego. Jest to jednak tylko jedna z wielu hipotez. Oppersdorffowie utrzymywali żywe kontakty z Polską i z Sobieskimi, gościli też często w pobliskiej Oławie, należącej do królewicza Jakuba Sobieskiego. Tam przez jakiś czas miała przebywać Maria Józefa po śmierci matki, gdyż jej ojciec prowadził jakieś sprawy królewicza Jakuba, ale ona sama rzadko przywoływała swoje dzieciństwo czy młodość. Zapewne – jak wiele ówczesnych szlachcianek związanych z dworem królowej Marii Kazimiery – kształciła się u sakramentek. Znała dość dobrze język francuski, którym swobodnie, choć nie bez błędów, posługiwała się w korespondencji z dworem saskim. Nawiązała też osobiste kontakty z wieloma osobami, które odegrały istotną rolę w życiu publicznym tej epoki.

Podczas pobytu w Gdańsku, niespodziewanie, ku oburzeniu rodziny królewskiej i zdumieniu opinii publicznej, Maria Józefa poślubiła 18 listopada 1708 roku królewicza Konstantego. Ślub zawarto z pominięciem wszelkich obowiązujących wówczas reguł i formalności. Nie wiadomo, kto był inicjatorem tego związku i co skłoniło królewicza do poślubienia kobiety niższego stanu. Jedni widzieli w tym działania dyplomacji saskiej i chęć zdyskredytowania Sobieskich, inni obwiniali samego Konstantego, który nie potrafił odmówić sobie chwilowej zachcianki. Nie wiadomo, jaką rolę w intrydze odegrał Stanisław Leszczyński, z którym królewicz utrzymywał w tym czasie bliskie kontakty. Wydarzenie to wpłynęło decydująco na przyszłe losy Konstantego i całej rodziny Sobieskich. Królowa Maria Kazimiera ubolewała nad życiem i postępowaniem najmłodszego syna, którego naiwność i chwiejny charakter miały doprowadzić do upadku. Królewicz Jakub Sobieski, który uważał się za opiekuna starościanki różańskiej, nie mógł jej wybaczyć tego kroku i potępiał młodszego brata za brak rozsądku i to, że zapisał swojej żonie dożywocie na wszystkich należących do niego dobrach.

Maria Józefa i Konstanty znali się praktycznie od dziecka, łączyła ich zapewne młodzieńcza przyjaźń, skoro już 1691 roku starościanka przekazywała mu bileciki za pośrednictwem jego siostry Teresy Kunegundy, późniejszej elektorowej bawarskiej. Nikt jednak nie dopuszczał myśli, by królewski syn zdecydował się na mezalians, który zamknie mu drogę do tronu.

Sam Konstanty już pół roku później rozpoczął starania o unieważnienie niefortunnego małżeństwa, do czego miała go chyba namawiać dawna metresa Augusta II, księżna cieszyńska Urszula z Bokumów Lubomirska, blisko związana w tym okresie z królewiczem. Pewne kroki podejmowała też kasztelanowa krakowska Elżbieta z Lubomirskich Sieniawska. Niektórzy wręcz uważali, że Sieniawska chciała ożenić swoją córkę Zofię z królewiczem i osadzić ich na tronie polskim, co wydaje się zupełnie niedorzeczne, gdyż kasztelanka miała wówczas zaledwie dziewięć lat. Nie przeszkadzało to jednak Sieniawskim i carowi Piotrowi I żonglować osobą Konstantego Sobieskiego jako potencjalnym kandydatem do polskiego tronu w okresie walki o koronę po 1706 roku. Myśl osadzenia królewicza na tronie jako przeciwnika Augusta II pojawiała się w dyplomatycznej grze dość często i ponoć jeszcze w 1721 roku car proponował mu przystąpienie do walki o tron polski. Plany te za każdym razem rozbijały się jednak o niefortunne małżeństwo Konstantego z Marią Józefą i niemożność jego unieważnienia.

Prowadzone od wielu lat starania w kierunku uzyskania rozwodu nie powiodły się. Maria Józefa odmawiała zgody na rozwód, opowiadała się jedynie za separacją i żądała zabezpieczenia majątkowego, obawiając się utraty dochodów. Nie wierzyła też obietnicom królewicza Jakuba Sobieskiego, który był osobiście zainteresowany rozwiązaniem tego małżeństwa i pozbyciem się Wesslówny. Szansa na unieważnienie małżeństwa pojawiła się w 1717 roku, kiedy to przebywający w Rzymie królewicz Konstanty oddał sprawy w ręce starszego brata, a ten zdołał nakłonić swoją niechcianą bratową do zgody na rozwód i zrzeczenie się części dóbr za cenę stałej pensji. Przez całą wiosnę 1717 roku trwały pertraktacje o podział sum i zabezpieczenie królewiczowej. Przez cały ten czas Maria Józefa mieszkała w Warszawie. Umowa jednak nie weszła w życie, gdyż oboje kontrahenci oskarżali się o manipulację. Na kwestiach finansowych poważnie zaważyła również: sprawa podziałów spadkowych po śmierci średniego królewicza – Aleksandra Sobieskiego – a później ich matki królowej Marii Kazimiery, umowy braci Sobieskich – a szczególnie Jakuba – z ich siostrą Teresą Kunegundą, elektorową bawarską, oraz rozmowy w sprawie małżeństwa jego córki Marii Klementyny. Dodatkowo Marię Józefę wspierać miał w uporze król August II i jego dyplomacja. Ona sama zabiegała w listach do Jakuba Henryka Flemminga, by prosił w jej imieniu króla o interwencję u papieża i kardynała Albaniego, o pozyskanie poparcia którego czynił starania także królewicz Jakub. Sugerowała nawet, by król oddał jej sprawy w ręce swego sekretarza „l’abbe Rougerie”, który był jej niegdyś przychylny. Wydaje się jednak, że wpływy „królewiczowej Konstanty” (La Princesse Royale Constantin), jak ją nazywano na dworze drezdeńskim, nie były aż tak znaczące. Owszem, traktowano ją z szacunkiem należnym członkowi rodziny królewskiej, ale stale zbywano jej prośby.

Feldmarszałek Flemming, w którym widziano głównego autora tego związku, a z którym przez długie lata aż do chwili jego śmierci Maria Józefa utrzymywała korespondencję, systematycznie i grzecznie odmawiał jej istotnej pomocy. Obiecywał wesprzeć jej starania nawet u króla Francji i umożliwić kontakty z francuskimi bankierami, którzy zabezpieczali sumy Sobieskich, ale jego odpowiedzi na listy Sobieskiej pełne były tylko dyplomatycznych zapewnień o przyjaźni. Zbywał także jej prośby o wstawiennictwo w uzyskaniu urzędów i godności dla jej braci i bratanków, zasłaniając się zbyt późno otrzymanymi listami.

Mimo to wpływy króla Augusta II i jego dyplomatów w Rzymie spowodowały, że papież odmówił zgody na rozwód i w 1724 roku oficjalnie potwierdzono ich małżeństwo. Królewicz Konstanty był już wówczas człowiekiem mocno schorowanym, niezdolnym do poważniejszych działań, a Maria Józefa nie zamierzała ustąpić. Zresztą w 1720 roku doszło do pewnej ugody między małżonkami, w wyniku której królewicz uzyskał akceptację Marii Józefy na sprzedaż należącego do niego Wilanowa, który jeszcze w tym roku odkupiła Elżbieta Sieniawska, kasztelanowa krakowska. Maria Józefa podróżowała w tym czasie miedzy Pilicą, Wrocławiem, Żółkwią a Warszawą. Pod koniec 1725 roku także Konstanty przyjechał na Ruś. Kilka miesięcy spędzonych wspólnie nie zmieniło sytuacji między małżonkami. Wiele osób odradzało Konstantemu pobyt w Żółkwi i nakłaniało do powrotu do Oławy lub Wrocławia, będąc niechętnymi jego małżonce. Bardzo aktywna była zwłaszcza siostrzenica jego matki – królowej Marii Kazimiery – Joanna de Béthune Jabłonowska, wojewodzina ruska, która po śmierci królewicza podsycała niechęć do Sobieskiej, żądając pozbawienia jej wszelkich praw do spadku. Konstanty Sobieski zmarł 26 lipca 1726 roku w Żółkwi, pozostawiając Marię Józefę z licznymi długami i koniecznością zorganizowania pogrzebu. W atmosferze ogólnej niechęci „żółkiewska wdowa” podjęła starania o godny pochówek królewicza, który – z braku odpowiednich środków – nastąpił dopiero rok później – 27 listopada 1727 roku. Uregulowanie spraw finansowych i majątkowych po Konstantym zajęło je sporo czasu, nadal niechętni byli jej królewicz Jakub i jego otoczenie.

Maria Józefa skarżyła się również w listach do saskiego ministra, że królewicz Jakub rozsiewa plotki, jakoby zamierzała wyjść za mąż za cudzoziemca i że ofiarowała swoje serce królowi Augustowi II, a nawet, że sam chce ją wydać za ks. Weisenfelcka lub hr. de Saxe, byle tylko się jej pozbyć (list do Brühla z 17 maja 1731). W końcu w 1728 roku zrezygnowała na rzecz Jakuba Sobieskiego z Żółkwi, wymieniając ją na Tygenhoff (Nowy Dwór Gdański), gdzie rezydowała przez pewien czas, a następnie przeniosła się do Pilicy w ziemi krakowskiej, którą kupiła w 1730 roku od dawnej faworyty królewskiej Emercjanny Agnieszki z Warszyckich hr. Montmorency, wdowy po hetmanie litewskim Ludwiku Kazimierzu Pocieju. Sobieska bardzo dbała o zakupione przez siebie miasto i zamek, które zamieniła w piękną rezydencją.

Mimo wykluczenia przez Sobieskich i ich zwolenników Maria Józefa Sobieska była osobą aktywną publicznie i baczną obserwatorką życia politycznego. Śledziła poczynania szlachty w czasie bezkrólewia po śmierci Augusta II, formowanie się nowych fakcji magnackich i działania zwaśnionych stron, dzieląc się swoimi uwagami z saskim ministrem Henrykiem Brühlem. Była przyjmowana na dworze Augusta II podczas jego pobytów w Polsce, szanował ją również jego syn i następca August III. O królu Auguście II pisała zawsze „Sa Majesté mon bon patron” [Jego Królewska Mość, mój dobry opiekun] i ubolewała nad jego osamotnieniem i niewdzięcznością swoich rodaków wobec króla.

W działaniach królewiczowej Sobieskiej duże znaczenia odgrywały więzy rodzinne. Maria Józefa miała czterech braci, z którymi była silnie związana: Augustyna Adama Wessla (zm. 1735), biskupa inflanckiego, następnie kamienieckiego, Józefa, starostę ostrowskiego, Wojciecha (zm. 1748), kasztelana warszawskiego, Franciszka (zm. 1724), kasztelana zakroczymskiego, oraz Jana, starostę ostrowskiego, który ze związku z Zienowiczówną, wojewodzianką mińską, pozostawił syna Michała. Wojciech Wessel pozostawił z trzeciego małżeństwa syna Teodora (zm. 1791), późniejszego podskarbiego koronnego, który cieszył się wyjątkową opieką Marii Józefy. Sobieska, w korespondencji z dworem saskim – tak z Flemmingiem, Brühlem, jak i samym królem Augustem III – wielokrotnie występowała jako gorąca orędowniczka swoich braci i bratanków. Zabiegała o rozmaite urzędy i godności dla nich. Jej prośby długo były zbywane obietnicami, ale z czasem udało się jej uzyskać wiele korzyści ze strony królewskiego dworu. W 1717 roku podjęła starania o urząd chorążego nadwornego dla swego brata Jana Wessla, starosty ostrowskiego (list do Flemminga z 23 czerwca 1717), ale Flemming powiadomił ją, że król obiecał go już komuś innemu (list do Sobieskiej z 7 lipca 1717). W lecie tegoż roku znów błagała Flemminga o pomoc w otrzymaniu urzędu sekretarza koronnego dla drugiego brata, opata Augustyna Adama Wessla, gdyż doszła ją wiadomość o śmierci biskupa kijowskiego i sekretarza królewskiego Walentego Macieja Arcembereskiego (list do Flemminga z 17 lipca 1717). Z całą mocą polecała jego zdolności do tego urzędu, ale i tym razem jej prośby spełzły na niczym. Saski minister, do którego kierowała starania o urząd, zapewnił ją, że jej prośby przyszły zbyt późno, by mógł podjąć skuteczne działania, a inni okazali się bardziej czujni. Jeszcze we wrześniu 1717 roku wyrażała nadzieję, że gdy tylko nadarzy się okazja, Flemming nie zaniecha wsparcia jej próśb o godność biskupa kijowskiego dla brata (list do Flemminga 2 września 1717). Po śmierci jej wieloletniego korespondenta Jakuba Henryka Flemminga (1667–1728) i zapewne orędownika niektórych spraw, utrzymywała bliskie kontakty z faworytem Augusta III – Henrykiem Brühlem – informując go o wydarzeniach w Polsce i usiłując wymóc za jego pośrednictwem korzyści dla swoich krewnych.

W 1731 roku prosiła o pomoc w pozyskaniu przychylności króla, by oddał któremuś z jej bratanków wakujące starostwo tyszowieckie lub czernichowskie. Szczególnie jej bratanek Teodor Wessel cieszył się poparciem i zaufaniem swojej ciotki – nie tylko zadbała o jego wykształcenie i starała się dla niego o intratne urzędy, ale też przyczyniła się do zawarcia przez niego bardzo korzystnego małżeństwa z Konstancją Wielopolską, wnuczką jej dawnego znajomego Józefa Wandalina Mniszcha (zm. 1747), marszałka wielkiego koronnego. Jej interwencja u Brühla i Augusta III spowodowała nadanie Wesslowi urzędu podskarbiego koronnego. Przekazała mu także dobra pilickie z zamkiem, a sama zamieszkała w klasztorze sakramentek w Warszawie. Za jej sprawą do grona sióstr została przyjęta również jej bratanica Jadwiga Teresa Wessel, kasztelanka warszawska.

Prowadziła intensywną i szeroko zakrojoną działalność fundacyjną. Jako osoba głęboko religijna wspierała szczególnie kult Matki Boskiej Różańcowej.

Z pewnością to coraz gorszy stan zdrowia spowodował, że Maria Józefa Sobieska wycofała się do klasztoru. Już w 1748 roku pisała do króla Augusta III, że czuje się coraz słabsza, a podróże ją męczą. Zmarła w Warszawie 4 stycznia 1761 roku w klasztorze sakramentek po kilkumiesięcznej chorobie.