© Muzeum Pałacu Króla Jana III w Wilanowie
Silva Rerum   Silva Rerum   |   21.03.2011

Moda i polityka: Albrycht Stanisław Radziwiłł

Pokolenie Alberta, Stanisława II i Mikołaja Krzysztofa „Sierotki” pod względem ubioru wykazywało większą jednorodność niż późniejsze generacje. Wspomniani magnaci przynależeli do pierwszych elit Wielkiego Księstwa Litewskiego z entuzjazmem przejmujących zachodnią kulturę, w tym włosko-hiszpańską, a potem francuską modę. Ze względów ekonomicznych i politycznych magnateria litewska, w porównaniu ze szlachtą, okazywała się bardziej kosmopolityczną. Postępująca orientalizacja kultury nie zawsze okazywała się pociągająca dla tutejszych  polityków. Nieczuły na jej wdzięki był m.in. syn starosty żmudzkiego Stanisława Radziwiłła Pobożnego. Albrycht Stanisław (1593 - 1656) wyruszył na wyprawę edukacyjną jesienią 1605 r. Dogłębne studia na wydziale filozoficznym uniwersytetu w Würtzburgu i Lowanium oraz krótko we Francji i Włoszech, a następnie ponawiane przez przyszłego kanclerza litewskiego podróże obejmujące Niemcy, Belgię, Holandię i Szwajcarię, zapewne wpłynęły na awersję słynnego pamiętnikarza do żupana i delii.

Po powrocie z edukacyjnych peregrynacji ów największy homo politicus spośród przedstawicieli swego rodu związał się blisko z dworem, prędko zdobywszy zaufanie Zygmunta III, który to mianował go marszałkiem dworu królewicza Władysława w czasie słynnej podróży europejskiej 1624-1625 r. Członkowie orszaku starali się dostosowywać stroje do tradycji lokalnych, choć oczywiście nie zmieniali ich kroju za każdą przekroczoną granicą. Chyba nie bez powodu w Augsburgu księcia pomylono z posłem króla hiszpańskiego!

„Nie był z powołania wojownikiem, za to biegłym dyplomatą [...] bogactw swoich nie szafował na przepych” – pisał Edward Kotłubaj w 1857 roku, opisując nieświeską galerię portretów radziwiłłowskich. Na słynnej Koronacji NMP Hermana Hana z katedry pelplińskiej oraz jej transpozycji w Buczku Wielkim, a także portrecie z Muzeum Narodowego w Warszawie (nr inw. MP3362), Albrycht Stanisław uwieczniony został w stroju hiszpańskim, w pelerynie podbitej gronostajami (tzw. bohemio), wielowarstwowej kryzie i modnie ondulowanym uczesaniu (tzw. guedejas). Piękny, rysunkowy konterfekt Radziwiłła z Ermitażu (nr inw. 45874), dokumentuje okres przejściowy: hiszpański szyk ustępuje w kostiumie modela walońsko-francuskim kontaminacjom. Długawy, ciemny kabat od pasa rozszerzający się w dół, jeszcze z wąskimi rękawami, wysoko przewiązany skórzanym pasem, konweniuje z płaszczem podbitym futrem rysia. W 1642 r. kanclerz zmienił orientację polityczną na proburbońską, nie wyrzekł się jednak swych pacyfistycznych poglądów, które to znajdywały odzwierciedlenie w wyraźnej awersji do mody turecko-tatarsko-mołdawsko-węgiersko-polskiej. Tak o jego stroju  pisał w 1646 r. Jean Le Laboureur, francuski dyplomata, który przybył w orszaku Ludwiki Marii Gonzagi: „Jest także kilku szlachciców noszących ubiór francuski, który król zawsze zakładał; między innymi Książę Stanisław Albrecht Radziwiłł, Wielki Kanclerz Litewski. Wielu młodych szlachciców znających język francuski przywdziało go na nasze przybycie; być może ta moda utrwali się z czasem”.

Owo przewartościowanie dokumentuje płótno z warsztatu Peetera Danckersa de Rij z Mińska (Państwowe Muzeum Sztuki Republiki Białoruś, nr inw. ZŻ-141), skopiowane również w wersji litograficznej. Konstatujemy tu nowy typ krótkiego kabata zapiętego jedynie w górnej partii, uzupełnionego niespotykaną do tej pory odmianą szerokich spodni (tzw. kanony) sięgających kolan, wykończonych u dołu dopasowaną fetocją. Ramiona mężczyzny otacza lekki, czarny płaszcz. Wspartemu na lewym boku modelowi (tzw. gest akimbo) wykwintu dodaje niewielki kołnierz i mankiety  uszyte z błękitnawego batystu wykończonego koronką, białe bas à botter wypełniające rozległe cholewy czarnych butów jeździeckich, pektoralik, wreszcie trzymana z gracją laska. To właśnie za przykładem księcia, najstarszy syn Zygmunta III nabrał zwyczaju podpierania się „kijkiem z drzewa indyjskiego, który książę w drodze zwykł był zawsze w ręku nosić”, zwanym „kosturem”, podarkiem od samego króla.

W swym pamiętniku kanclerz Albrycht Stanisław dał kilkakrotnie świadectwo przywiązywania wagi do kwestii godnego wyglądu; bez odpowiedniego stroju nie decydował się na tańce (np. na weselu Cecylii Renaty), czy publiczną ucztę w obecności króla (np. na bankiecie urządzonym przez elektora brandenburskiego ku czci Władysława IV w Szczytnie 16 lipca 1639 r.). Jako mistrz ceremonii potrafił natrząsać się z niestosownych ubiorów dyplomatów, np. stroju posła duńskiego, „dość prostacko odzianego, z nastroszoną brodą”.

Portret pelpliński i petersburski potwierdzają praktykę nonszalanckiego przewlekania wstęgi (łańcucha) orderowej przez dziurki na guziki oraz słabość do czarnych tkanin z dyskretnym, symetrycznym ornamentem, w kolorze najlepiej odzwierciedlającym jego osobowość. Na wizerunku pośmiertnym z kolegiaty ołyckiej (znanym jedynie z archiwalnej fotografii) kanclerz został uwieczniony we wspaniałym kostiumie à la française, garnirowanym obficie złotą koronką klockową, w okazałych butach jeździeckich z wyłogami oraz (co rzadkie w tym kontekście) w wielkim kapeluszu francuskim z wywiniętym rondem. Wytworność księcia wybuchła tu pożegnalnym akordem. Wykwint godny prawdziwego dżentelmena, honnête homme.