© Muzeum Pałacu Króla Jana III w Wilanowie
Silva Rerum   Silva Rerum   |   17.10.2014

Paryż w relacjach polskich podróżników epoki Jana III Sobieskiego

W XVII stuleciu wielka zagraniczna podróż, grand tour, stała się niezbędnym zwieńczeniem i ukoronowaniem całego procesu młodzieńczej edukacji. Podróż stanowiła ostatni etap edukacji europejskich elit, podejmowano ją dla zdobywania wiedzy i umiejętności, samego poznania świata, nieznanych krajów, ich kultury, obyczajów i języków. Podróżowali w ten sposób młodzi Anglicy, Francuzi czy Włosi, również pochodząca z Rzeczypospolitej Obojga Narodów szlachta i magnateria peregrynowała na zachód Europy, zwiedzała Francję, Włochy, Hiszpanię, Niderlandy i Anglię. Podczas takiej podróży młodzieńcy odwiedzali zagraniczne uniwersytety, dwory, akademie i obozy wojskowe, młody szlachcic miał wówczas nabrać niezbędnego życiowego doświadczenia i obycia.

Główny ośrodek grand tour stanowiła Francja i Paryż, tam wiodły najbardziej uczęszczane szlaki podróżników. Już w XVI stuleciu ustalił się zwyczajowy schemat podróży: Niemcy – Francja – Włochy; istniał on i w XVII wieku, stopniowo jednak Paryż zyskiwał w tym kanonie coraz wyższą rangę. Z czasem pojawiło się nawet wyraźne rozróżnienie i podział na le grand et le petit tour de France. Paryż to stałe miejsce na szlakach barokowych podróżników, zajmował on niezmiennie szczególne miejsce na mapach i itinerariach peregrynantów z czasów Jana III Sobieskiego. Wyjazd do Paryża czy Rzymu dla „widzenia miejsc i rzeczy godnych” na stałe zagościł w kanonie edukacji, stał się czynnikiem ważnym dla dalszej kariery i udziału w działalności publicznej, podkreślał zarazem prestiż i rangę rodziny.

W 1680 r. młody wojewodzic sieradzki Stanisław Wierzbowski wkrótce po przybyciu do stolicy Francji próbował przelać na karty dziennika swoje przeżycia i wrażenia z podróży, o samym mieście zapisał: „Paryża nie opisuję, bo tak wiele jest woluminów o nim pisanych. To tylko przydaję, że jest miasto wszystkich delicyi pełne. Chcesz być świętym? Możesz, bo znajdziesz tak wiele okazyi i ludzi, z których wzór możesz wziąć świątobliwości. Jest tak wiele świątyń pańskich, klasztorów pobożnych, bibliotek, szkół. Sama Sorbona doktoryzuje cię. Chcesz być złym? I tam prędzej dostaniesz kompanie, którą się zepsujesz, i na duszy i na ciele okancerujesz. Chcesz oczy napaść? Masz ludzie piękne, pałace, ogrody, galanteryje, obrazy wyśmienite, roboty przepyszne i delikatne, w subtelności komedyje i opery – a najbardziej opery i Versailles ogród – co to dwoje aż do zapamiętywania człowieka przywodzi”. Podobnie jak wspomniany wojewodzic sieradzki w okresie rządów Jana III Sobieskiego wielu młodych szlachciców i magnatów docierało nad Sekwanę i spędzało w Paryżu kilka tygodni, miesięcy a nawet lat; nie mogło więc w ówczesnej korespondencji i na kartach prowadzonych w czasie podróży dzienników i pamiętników zabraknąć refleksji poświęconych temu właśnie miastu.

Tak właśnie pod koniec 1684 r. do Paryża dotarli odbywający właśnie wielką podróż po Europie bracia Jabłonowscy – przyszły wojewoda ruski Jan Stanisław oraz późniejszy chorąży wielki koronny Aleksander Jan, synowie Stanisława Jana Jabłonowskiego herbu Prus III, kasztelana krakowskiego, hetmana wielkiego koronnego i Marii Anny z Kazanowskich. W tym samym czasie w Paryżu przebywało wielu innych mieszkańców Rzeczypospolitej, również przyszły wojewoda bełski, hetman wielki koronny i kasztelan krakowski Adam Mikołaj Sieniawski, kasztelanic kamieniecki Stefan Potocki, starosta nowomiejski Jan Lanckoroński, synowie wojewody wileńskiego – Michał Franciszek i Aleksander Paweł Sapiehowie, wreszcie synowie Michała Kazimierza Radziwiłła i Katarzyny z Sobieskich – książęta Jerzy Józef i Karol Stanisław Radziwiłłowie.

Najwięcej chyba miejsca w dziennikach podróży odwiedzających wówczas Francję Polaków zajmują opisy wizyt we wszystkich niemal świątyniach ówczesnego Paryża. Oprócz świątyń ważne miejsce w wszelkich relacjach podróżniczych zarezerwowano dla paryskich wspaniałych pałaców, Luwru i pałacu Luksemburskiego. Pobyt w Paryżu tożsamy był z wizytą w Wersalu, nie wyobrażano sobie wówczas podróży edukacyjnej, która ominęłaby dwór Ludwika XIV. Zalecenia odnośnie odwiedzin dworu francuskiego stanowiły stały punkt wszystkich rodzicielskich zaleceń i specjalnie pisanych na podróż instrukcji, również dla samych młodzieńców zobaczenie Ludwika XIV było oczywistym punktem programu grand tour oraz każdej innej podróży. Do innych szczególnie lubianych przez wszystkich peregrynantów rozrywek należał teatr i opera. W diariuszach i podróżnych zapiskach wielokrotnie pojawiają się notatki świadczące o częstym bywaniu przez młodych podróżników we francuskim teatrze. Każdy pobyt w Paryżu umilały polskim podróżnikom liczne inne odbywające się w mieście uroczystości, spektakle i widowiska, wystarczy tu wspomnieć często fetowane wjazdy poselstw i egzotycznych legatów, również utrwalane na kartach dzienników i korespondencji.

Dla każdego z podróżników pobyt w Paryżu był ważnym życiowym doświadczeniem. Zwiedzanie często najwyższej klasy obiektów sakralnych i rezydencji królewskich oraz uczestnictwo w ożywionym życiu kulturalnym – wszystko to poszerzało wiedzę, pozwalało na kształtowanie wrażliwości artystycznej, wyrabiało gust oraz budziło zainteresowanie sprawami szeroko pojętej kultury i sztuki, co przynosiło bez wątpienia pozytywne i dalekosiężne skutki w przyszłej działalności publicznej i życiu prywatnym, już na ziemiach Rzeczypospolitej Obojga Narodów.