© Muzeum Pałacu Króla Jana III w Wilanowie
Silva Rerum   Silva Rerum

Romans, przez który wybuchł potop

Gdy romans Elżbiety ze Słuszków, żony Hieronima Radziejowskiego, z królem Janem Kazimierzem, wyszedł na jaw, pewnie nikt nie spodziewał się, jaki będzie finał całej historii. Zaczęło się od zbrojnych akcji i bitew, potem nadszedł wyrok śmierci, aż w końcu wybuchła wielka wojna, znana jako potop szwedzki.

Hieronim Radziejowski był człowiekiem brutalnym, o którym mówiono, że nie ma skrupułów i interesują go jedynie własne bogactwo i kariera. Pojął za żonę, trzecią z kolei, wdowę po Adamie Kazanowskim, Elżbietę ze Słuszków. Elżbieta, piękna i bogata, z pewnością nie była szczęśliwa z tego wyboru, tym bardziej, że Radziejowski ponoć wszystkie małżonki uczył posłuszeństwa biciem. Czarę goryczy przelał jednak jej romans z królem Janem Kazimierzem, który wyraźnie nie wdał się w ojca, Zygmunta III, przykładnie wiernego dwóm kolejnym żonom. Niezwykle niefortunny był również wybór kochanki – żony człowieka, którego Jan Kazimierz obdarzał wcześniej stanowiskami. Król nie cieszył się zbytnią popularnością wśród szlachty, więc każdy stronnik był dla niego niezwykle cenny.

Hieronim, gdy zdrada żony wyszła na jaw, wpadł w gniew. Elżbieta czym prędzej schroniła się w klasztorze. Powstrzymany przez jej odbiciem stamtąd, Radziejowski najechał zbrojnie swój (a dokładnie odziedziczony przez małżeństwo z Elżbietą po Adamie Kazanowskim) warszawski pałac. Mimo ponawianych prób, nie zdołał wedrzeć się do pałacu, bronionego przez brata Elżbiety Bogusława. W pobliskim Zamku Królewskim przebywali wówczas Jan Kazimierz i ciężarna królowa Ludwika Maria Gonzaga. Wcześniejsza krytyka polityki króla, a teraz obraza majestatu doprowadziły do wydania wyroku śmierci na Radziejowskiego.

Hieronim musiał uciekać z kraju, gdzie skazano go także na konfiskatę majątku i banicję. Nie poddał się jednak. W jego imieniu wstawiali się za nim synowie – Stanisław i Michał Stefan, późniejszy prymas. Nic to nie dało, król był nieprzejednany, zresztą Radziejowski nie cieszył się również popularnością wśród szlachty. Krytykował go m.in. potężny Jerzy Sebastian Lubomirski, który bez ogródek twierdził, że podkanclerską pieczęć Hieronim po prostu kupił. Na jego usprawiedliwienie należy dodać, że takie to były czasy – francuska królowa Maria Gonzaga wprowadziła do Rzeczpospolitej zwyczaj kupowania urzędów. Radziejowski znalazł w końcu posłuch u króla Szwecji, Karola X Gustawa. Usilnie namawiał go (co pewnie nie było aż tak trudne) do wydania wojny Rzeczpospolitej i obalenia Jana Kazimierza. I tak wybuchł potop szwedzki.