© Muzeum Pałacu Króla Jana III w Wilanowie
Silva Rerum   Silva Rerum

Ryby a post

Ryba od zawsze była symbolem Eucharystii. Chrześcijanin w przedstawieniach graficznych ukazywany był w postaci ryby, jako symbolu chrztu, natomiast Chrystus w postaci rybaka. Także ideogram ryby (po grecku iktus) stał się swoistym godłem Kościoła katolickiego, a pierwsze pięć słów określających w języku greckim Chrystusa Zbawiciela rozpoczynało się kolejnymi literami tego greckiego tłumaczenia – Iesus Kristus Theou Uios Soter (Jezus Namaszczony, Syn Boży, Zbawiciel). Przy czym warto pamiętać, iż pierwszym posiłkiem Chrystusa po zmartwychwstaniu był, jak podaje w swojej ewangelii św. Łukasz, kawałek pieczonej ryby, co również może mieć znaczenie symboliczne.

Biorąc jednak pod uwagę bardziej przyziemne przesłanki, warto pokusić się tutaj o pewne porównanie. Tłuszcz i mięso uważano za jedzenie czerwone, krwiste, tłuste i gorące, natomiast ryba poprzez skojarzenia z zimnem i wodą, była chuda, biała, czysta, wręcz uspokajająca. Kiedy więc Kościół ustanawiał Wielki Post właśnie te cechy ryb mógł mieć na względzie. Chodziło o osobiste odczucie postu, przez który musiał przejść Chrystus, o własne umartwienie w celu odkupienia raz do roku swoich win i grzechów. Nawet osławiony Brillat-Savarin pisywał, że ryba, mniej pożywna jak mięso, ale soczystsza od roślin, stanowi „mezzo termine”: odpowiada wszystkim niemal temperamentom i nawet dla rekonwalescentów jest dozwolona.

Warto jeszcze nadmienić, iż ryby zawdzięczały swoją popularność nie tylko pewnym uwarunkowaniom natury religijnej oraz symbolice, co związane było z okresem postnym obejmującym ponad połowę roku kalendarzowego, ale również walorom smakowym i zdrowotnym. Brillat-Savarin pisał, że ryba w rękach umiejętnego kucharza może stać się niewyczerpanym źródłem przyjemności smakowych; podaje się ją w całości, w kawałkach, podzieloną na dzwonka, z wody, przyrządzoną w oliwie, w winie, zimną, gorącą i zawsze spotyka się ona z równie dobrym przyjęciem. Tłumaczył również, iż ryby znacznie wpływały na płodność oraz budziły instynkt rozrodczy (Maguelonne Toussaint-Samat w swojej książce również wspomina o rybie, jako symbolu płodności i życia). Jeżeli byłaby to prawda, to zapewne nie była ona znana prawodawcom Kościoła, którzy ustanawiali diety wielkopostne dla rozmaitych zakonów, albowiem zapewne nie mieli oni na celu utrudniać zachowanie ślubów czystości.

Wysuwano również hipotezę, iż w czasach, kiedy zajadano się mięsem zwierzęcym na miejscu było wprowadzenie pewnych ograniczeń dietetycznych, również w aspekcie moralnej wstrzemięźliwości, chodziło po prostu o zrównanie wszystkich przed Bogiem. Mimo to w literaturze mamy setki przykładów, iż jedni pościli bardzo bogato przy pieczonym szczupaku, a drudzy nędznie przy solonym śledziu, którego często także brakowało.