© Muzeum Pałacu Króla Jana III w Wilanowie
Silva Rerum   Silva Rerum   |   16.01.2015

Spór o Rumno, dobra Jeremiego Wiśniowieckiego

Książę Jeremi Wiśniowiecki herbu Korybut, wojewoda ruski, znany jest szerzej przede wszystkim jako jeden z bohaterów historycznych powieści Henryka Sienkiewicza „Ogniem i mieczem”, jeden z najbogatszych magnatów swoich czasów i mężny obrońca Zbaraża przed kozakami. Budowanie olbrzymiej fortuny i pozycji politycznej kosztowało jednak księcia wiele wysiłku i starań oraz walki z przeciwnikami politycznymi. Jednym z nich był potężny marszałek nadworny koronny Adam Kazanowski.

W 1645 r. nastąpił poważny konflikt pomiędzy Jeremim Wiśniowieckim, starostą kaniowskim, a Adamem Kazanowskim, marszałkiem nadwornym koronnym, o tytuł własności do bogatych dóbr Rumno w województwie kijowskim. Pierwotnie dobra te należały do Jeremiego Wiśniowieckiego, który nigdy się ich nie zrzekł. Był tam zamek, który od dawna należał do rodu Wiśniowieckich. Adam Kazanowski, jeszcze w czasach, gdy Władysław Waza był królewiczem, zaczął się u niego starać o uzyskanie tych dóbr. Gdy Władysław Waza został królem, zgodnie z obietnicą podarował te dobra Kazanowskiemu w dzierżawę w 1633 r., natomiast książę Jeremi Wiśniowiecki całymi latami czekał na sposobność do odzyskania swojej własności.

Okazja nadarzyła się w 1645 r., gdy rozeszła się pogłoska o śmierci Adama Kazanowskiego. Jeremi Wiśniowiecki próbował w tej sytuacji odebrać Rumno siłą w drodze zbrojnego najazdu. Kazanowski zorientował się jednak w porę i zażądał, aby książę został postawiony przed sądem królewskim i skazany na banicję. Pod koniec marca 1645 r. Władysław IV powołał dla wyjaśnienia sprawy kilku senatorów i sam przez trzy dni zastanawiał się nad jej rozstrzygnięciem. Okazało się, że książę Wiśniowiecki miał bardzo silne argumenty broniące jego praw do Rumna i werdykt mógł być tylko jeden – na jego korzyść.

Sprawa Rumna pogorszyła na jakiś czas relacje pomiędzy Władysławem IV a Kazanowskim, któremu król zaczął okazywać ostentacyjne lekceważenie. Władysław IV miał jednak pełne podstawy, aby czuć złość do Kazanowskiego. Monarcha został przecież przez niego wprowadzony w błąd dwa razy: gdy Kazanowski usiłował uzyskać Rumno, nie informując króla, że należy ono do Wiśniowieckiego, i kiedy zażądał dla księcia sądu królewskiego i banicji, czym sugerował, że sprawa jest oczywista, a Wiśniowiecki narusza jego prawa. Sprawa okazała się istotnie oczywista, ale na korzyść księcia, co ufającego dotąd słowom Kazanowskiego monarchę musiało wprawić w zdumienie.