© Muzeum Pałacu Króla Jana III w Wilanowie
Silva Rerum   Silva Rerum   |   15.12.2010

Szkockie oświecenie i Rzeczpospolita

W połowie XVIII w. państwo polsko-litewskie było dla dużej części elit intelektualnych Europy tworem z innej epoki. Nie trzeba doszukiwać się w tym motywów osobistych, po prostu Rzeczpospolita nie mieściła się w dominującym wówczas prądzie umysłowym, czyli oświeceniu. Jeszcze pod koniec poprzedniego stulecia Isaac Newton (1643–1727) przedstawił zasady mechaniki oraz prawo grawitacji, wskazując tym samym, że świat fizyki rządzi się niezmiennymi prawami, które można odkryć za pomocą rozumu. Pogląd ten oraz metody badań, którymi posłużył się Newton – doświadczenie i obserwacja – przeniesiono na inne dziedziny. Uznano, że tak jak można poznać świat fizyki, tak samo można poznać prawa rządzące zachowaniami ludzi, a ostatecznie odkryć naturę człowieka. Wiara w możliwości nauki była nieograniczona. Angielski filozof John Locke (1632–1704) przedstawił zasady kierujące życiem społecznym, zgodnie z którymi podstawowym prawem człowieka była wolność, dla której jedyne ograniczenie stanowiła wolność innych ludzi, a podstawowym celem państwa była ochrona tej wolności. Człowiek był całkowicie poznawalny, a jego świat racjonalny i uporządkowany. Rzeczpospolita nie pasowała do tego schematu. Dla obserwatorów z zewnątrz jej życiem politycznym rządził chaos, a jej mieszkańcy, z wyjątkiem szlachty, byli niewolnikami pozbawionymi jakichkolwiek praw. 

Wśród krytyków znajdowali się przedstawiciele jednego z najważniejszych nurtów oświecenia, czyli szkockiego oświecenia. Szkocja, która razem z Anglią na początku XVIII w. utworzyła Królestwo Wielkiej Brytanii, mogła pochwalić się tak wybitnymi postaciami jak filozof David Hume (1711–1776) czy ojciec ekonomii Adam Smith (1723–1790).  

Hume, którego dorobek składa się z kilkuset publikacji, w tym tak ważnych dzieł jak trzytomowy Traktat o naturze ludzkiej, rozprawa Badania dotyczące rozumu ludzkiego czy sześciotomowa Historia Anglii, pisał o Rzeczypospolitej bardzo rzadko, a jeśli już, to wyłącznie w negatywny sposób. Uwagę skupił na jej systemie politycznym i społecznym oraz sytuacji gospodarczej. W eseju Czy polityka może być nauką porównał szlachtę Republiki Weneckiej i Rzeczypospolitej. Pierwsza troszczyła się o pokój i porządek, utrzymywała władzę nad poddanymi bez uciekania się do „tyranii i gwałcenia prawa własności prywatnej”, dzięki czemu unikano „sporów i nienawiści, które sieją wokół zagładę i nieszczęścia”. O szlachcie polskiej miał do napisania tylko tyle, że „łatwo dostrzec jej złe strony w każdym z tych szczegółów”. Dalej było jeszcze gorzej. W eseju O doskonaleniu sztuki, podnosząc korzyści wynikające z rozwoju nauki i sztuki dla rozwoju państw i społeczeństw, napisał: „Wydaje się, że spośród wszystkich państw europejskich Polska stoi najniżej w sztukach wojennych i pokojowych, zarówno w mechanicznych, jak wyzwolonych i to właśnie w Polsce panują największe przekupstwo i sprzedajność. Wydaje się, że szlachta zachowuje tron elekcyjny, aby mogła go systematycznie sprzedawać temu, kto da najwięcej. Jest to jedyny rodzaj handlu, który jest znany temu narodowi”. Kolejne uwagi o Rzeczypospolitej potwierdzały ten obraz rozpaczy i beznadziei. W eseju O ludności czasów dawnych i teraźniejszych stwierdził, że położenie „zwykłych ludzi” w Galii przed jej podbojem przez Cezara oraz w państwie polsko-litewskim niczym się nie różniło – wszyscy byli „niewolnikami szlachty”. Wreszcie, w eseju O doskonałej Republice, napisał, że szlachta Rzeczypospolitej, ze względu na wyłączny charakter jej władzy, stanowi odrębny od pozostałych mieszkańców naród.

Dorobek Adama Smitha nie był aż tak bogaty jak w przypadku Hume’a, ale za to jego najważniejsze dzieło Badania nad naturą i przyczynami bogactwa narodów, które ukazało się w 1776 r., dało początek ekonomii jako nauce. Niestety, uwagi o Rzeczypospolitej w książce, która liczy ponad tysiąc stron, są bardzo nieliczne i negatywne. O jej przemyśle napisał: „W Polsce nie ma, jak się zdaje, żadnego przemysłu, z wyjątkiem produkcji przedmiotów potrzebnych w zwykłym gospodarstwie domowym, bez której żaden kraj istnieć nie może”. Ocena wypadła tym gorzej, że sytuację Rzeczypospolitej przedstawił na tle sytuacji Anglii, w której właśnie rozpoczynała się rewolucja przemysłowa. Ale źródłem problemów Rzeczypospolitej nie była słabość przemysłu, lecz struktura społeczna i gospodarcza. Czyniły z niej państwo, w którym w ciągu ostatnich 300 lat nie dokonano żadnego postępu ekonomicznego: „Polska, gdzie system feudalny w dalszym ciągu jeszcze istnieje, jest krajem tak samo biednym, jak była nim przed odkryciem Ameryki”. Stąd już był tylko krok do stwierdzenia „Hiszpania i Portugalia, kraje, które posiadają kopalnie [metali szlachetnych], są może po Polsce najbiedniejszymi krajami Europy”. Pisząc o znaczeniu odkrycia Ameryki dla gospodarki państw europejskich, Smith zauważył, że „Węgry i Polska… zapewne nie wysłały jeszcze nigdy do Ameryki choćby jednego wytworu własnej produkcji”. Ameryka została odkryta w 1492 r. W drugiej połowie XVIII w. Rzeczpospolita odgrywała minimalną rolę w wymianie międzynarodowej, przepijając i wydając na świecidełka te skromne dochody, które uzyskiwała z eksportu. Przypominała w tym Anglię, tyle że sprzed kilkuset lat: „Tak więc wełnę angielską wymieniano [w średniowieczu] na wina francuskie i doskonałe sukna flamandzkie, tak samo jak dzisiaj wymienia się polskie zboże na francuskie wina i wódki oraz na francuskie i włoskie jedwabie i aksamity”.

Na tle innych przedstawicieli szkockiego oświecenia te uwagi to i tak było dużo. Adam Ferguson (1723–1816), w swoim najważniejszym dziele An Essay on the History of Civil Society, w którym przedstawił dzieje ludzkości w kategoriach stopniowego postępu cywilizacyjnego, w ogóle nie wspomniał o Rzeczypospolitej, a jedyną związaną z nią postacią, którą wymienił, był Kopernik.

Można oburzać się na milczenie Fergusona i oceny jego wielkich kolegów, wskazywać, że były niesprawiedliwe a ich autorzy dysponowali bardzo pobieżną wiedzą na temat Rzeczypospolitej. Na ostatni element zwrócił uwagę sam Smith, pisząc „jak się zdaje”, „zapewne nie wysłały”. Ani sytuacja społeczna w państwie polsko-litewskim, w tym położenie „zwykłych ludzi” wobec szlachty, ani polityczna, nie były tak złe, jak twierdzili Hume i Smith, którzy bezkrytycznie powtarzali negatywne opinie rozpowszechniane na Zachodzie co najmniej od końca XVI w. Chłopi nie byli niewolnikami. Dysponowali własnością użytkową ziemi, a majątek ruchomy był ich własnością prywatną, którą mogli, z wyjątkiem zwierząt hodowlanych, swobodnie rozporządzać. Mogli również zawierać umowy, a to oznacza, że zachowali osobowość prawną. W Koronie większość chłopów nie podlegała sądom państwowym, ale na Litwie już tak. Rzeczpospolita nie była szczególnie bogata, ale z pewnością nie była też  najbiedniejszym krajem Europy. Do lat 30. XVIII w. odbudowano gospodarkę po zniszczeniach spowodowanych wojnami, które ciągnęły się z przerwami przez ponad 60 lat, oraz związanych z nimi epidemiami. Powiedzenie, które wiele osób kojarzy z upadkiem państwa pod rządami Augusta II i jego syna – za króla Sasa jedz, pij i popuszczaj pasa – miało znaczenie pozytywne, wskazując na możliwości konsumpcyjne szlachty. Ale „lepsze czasy” nie ograniczały się tylko do tej warstwy. Mieszczanie Prus Królewskich, przede wszystkim Gdańska, Torunia i Elbląga, mieli więcej praw i żyli w bogatszych, lepiej rządzonych i zorganizowanych miastach niż mieszczanie w stawianym za wzór „oświeconego absolutyzmu” królestwie pruskim. Pomijając wyjątkową sytuację Wielkiej Brytanii, Rzeczpospolita różniła się nie tyle od pozostałych krajów europejskich, ile od wyobrażeń elit oświeceniowych – zresztą nie tylko szkockich, ale też choćby francuskich – na temat tego, jak powinny wyglądać państwo i społeczeństwo. Właśnie stąd tak negatywne oceny, które nie uwzględniały coraz szybszych zmian wewnętrznych Rzeczypospolitej odpowiadających zresztą tym wyobrażeniom. Niestety, opinie te łatwo się przyjęły i powtarzano je przez następne stulecia. Jak czegoś się nie zna i nie rozumie, najłatwiej to skrytykować.