© Muzeum Pałacu Króla Jana III w Wilanowie
   |   22.07.2014

Tablica upamiętniająca śmierć powstańców warszawskich w parku wilanowskim

70. rocznica wybuchu powstania warszawskiego skłania do zwrócenia uwagi na tablicę upamiętniającą tragiczne wydarzenia związane z jego przebiegiem w Wilanowie. Tablica znajduje się w parku wilanowskim na północnym bastionie muru oporowego górnego tarasu ogrodowego, widnieje na niej następujący napis:

Pamięci
26 Powstańców Warszawy
rozstrzelanych
przez hitlerowców
w parku wilanowskim
2 i 18 sierpnia 1944 r.

Wilanów, nienależący w 1944 r. do Warszawy, nie był sceną regularnych walk miejskich. Wieś i teren rezydencji intensywnie kontrolowały wojska niemieckie, które starały się tutaj przechwytywać oddziały powstańcze idące do powstania lub wycofujące się z Warszawy. Już pierwszej powstańczej nocy w parku wilanowskim w wyniku tej akcji padli zabici (dwóch żołnierzy), a w kolejnych dniach sierpniowych urządzono w nim zbrodniczą egzekucję grupy powstańców, którym nie udało się przebić do Natolina [1]. Jeńcy mieli być najpierw zgromadzeni na dziedzińcu gospodarczym koło pałacowej Stajni, a później trójkami poprowadzeni przez żandarmów niemieckich przez dziedziniec główny do parku, gdzie nastąpiła kaźń. Anna Branicka-Wolska tak opisuje to, co wówczas widziała: „Chłopców było bodaj dwudziestu czterech. (…) Szli bardzo prędko, poganiani przez żandarmów. Niektórzy się potykali. W ostatniej trójce szedł chłopiec bardzo młody, może piętnastoletni. Ten zatrzymywał się co parę kroków, oglądał, jakby szukał ratunku. Coś wołał. Zdawało mi się, że słyszę: mamo”[2]. Kolejne ofiary padły nocą 19 sierpnia 1944 r. w pobliżu pałacu wilanowskiego, w czasie przemarszu oddziałów powstańczych do Warszawy i towarzyszącej mu nieudanej akcji zlikwidowania oddziału niemieckiego stacjonującego w Kordegardzie. Jednym z zabitych był Jerzy Przecławski, wnuk długoletniego bibliotekarza wilanowskiego Kazimierza Przecławskiego[3]. Powstańcy polegli w Wilanowie i w jego okolicach zostali pochowani po zakończeniu II wojny światowej w wydzielonych kwaterach cmentarza wilanowskiego, w których spoczywać ma ich ponad 170. Ich śmierć upamiętnia tablica na głazie tuż przy wejściu na cmentarz.

Należy zaznaczyć, że brutalność okupanta nie ominęła ludności cywilnej Wilanowa, która na początku września 1944 r. została wypędzona, a jej opuszczone domostwa – spalone. Do zrujnowanych siedzib wilanowianie zaczęli wracać dopiero 17 stycznia 1945 r., za pierwszymi oddziałami idących na Warszawę żołnierzy 1 Armii WP. W tym miejscu trzeba wspomnieć rolę ówczesnego wójta gminy Wilanów Stefana Cendrowskiego (w 2013 r. z inicjatywy Muzeum Pałacu Króla Jana III w Wilanowie i Dzielnicy Wilanów uhonorowanego ulicą w Wilanowie), który będąc jednocześnie żołnierzem AK ps. Prom, przyczynił się do ocalenia zakładników spędzonych do kościoła pw. św. Anny w Wilanowie i skutecznie organizował pomoc dla osób wypędzonych z domów.

Pałac w Wilanowie nie został zniszczony w wyniku walk powstańczych, ale po ewakuacji w połowie września 1944 r. jego mieszkańców – w tym Branickich, właścicieli dóbr wilanowskich – przez kilka miesięcy był opuszczony i poddany systematycznemu rabunkowi przez żołnierzy wojsk okupacyjnych (w tym niestety Węgrów generalnie odnoszących się pozytywnie i do powstańców, i do ludności cywilnej, dla której ich obecność była prawdziwą ulgą po terrorze niemieckim). Park wilanowski w tym czasie został zdewastowany budową okopów, stanowisk strzeleckich i bunkrów. Trzeba jednak wspomnieć, że tuż przed wyzwoleniem w pałacu wilanowskim działał Adam Stebelski, szef Archiwum Akt Dawnych, który od 2 do co najmniej 18 stycznia 1945 r., zabezpieczał wilanowskie archiwalia. W pracach zabezpieczających brali udział także kustosz Muzeum Narodowego w Warszawie Bohdan Marconi i Ilza Glinicka, która w opublikowanym przez Muzeum Pałacu Króla Jana III w Wilanowie pamiętniku zapisała: „Pałac w chwili naszego przybycia wyglądał jak obora, tylko żłobów brakowało. Pełno słomy i siana po barłogach żołnierskich… Około 16 000 książek leżało na podłodze zdeptanych i zbrudzonych”[4].

W takim stanie zastał rezydencję dyrektor Muzeum Narodowego w Warszawie – Stanisław Lorentz, który 28 stycznia 1945 r. ogłosił wobec radzieckiego komendanta Wilanowa i wobec władz Gminy Wilanów przejęcie rezydencji przez muzeum, co potwierdziło wywieszenie na bramie pałacowej tablicy: „Muzeum Narodowe w Warszawie, Oddział w Wilanowie”.

[1] Należy odnotować, że co do daty egzekucji – początek czy połowa sierpnia – istnieje rozbieżność między tym, co odnotowała w cytowanej niżej książce Anna Branicka-Wolska, a tym, co jako opinię wilanowskich powstańców przytacza Bożenna Niemierowska-Szczepańczyk także w cytowanej niżej, a w wydanej przez nią samą publikacji.
[2] Anna Branicka-Wolska, „Listy niewysłane”, Iskry, Warszawa 1990, s. 348.
[3] Bożenna Niemierowska-Szczepańczyk, „Wilanów w czasie okupacji niemieckiej 1939–1945”, Warszawa 1992, s. 90.
[4] Ilza Glinicka, „Pamiętnik warszawiaka – fragmenty z czasów okupacji”, w: „Ad Villam Novam” t. I, Muzeum Pałac w Wilanowie, Warszawa 2008., s. 179.