© Muzeum Pałacu Króla Jana III w Wilanowie
Silva Rerum   Silva Rerum   |   26.03.2015

"U nas w Polszcze gorzałka na wszystko" – o przeznaczeniu wódki

Informacje o tym jakoby to Polacy wymyślili wódkę i produkowali ją już w średniowieczu możemy potraktować jako ciekawą historię, która ma jednak niewiele wspólnego z faktami.

O przepalanych przez alembik wódkach możemy przeczytać dopiero w XVI-wiecznych dziennikach i to wtedy produkcja na ziemiach polskich mocnego alkoholu rozpoczyna się na dobre. Początkowo wódki traktuje się jako lekarstwa, a o ich właściwościach możemy przeczytać w większości traktatów medycznych i dietetycznych: "u nas w Polszcze gorzałka na wszystko, na spanie, na gryzienie, na frasunek, na apetyty, dla prezencyi i śmiałości".

Wódka anyżkowa pomagała na trawienie i pozbycie się trucizn. Szczególnie dobrze służyła zażyta po wieczerzy, pomagał wtedy również na sen. Wódka konwaliowa zbawiennie działała na mózg i serce, z kwiatu lipy była lekarstwem na jad węża. Cynamonowa idealna była dla tych, którzy uskarżali się na ból nerek i oczu oraz pomagała na kaszel. Gwoździkowa, ale nie palona z goździkami, lecz jedynie nimi aromatyzowana, dobra była na ból głowy i cuchnięcie z ust. Przeciwwymiotnie i ogrzewająco działała wódka piołunkowa.

Staropolska gorzałka służyła również do wyrobu o wiele mocniejszego alkoholu spiritus vini, który można było uzyskać postępując według tej XVII-wiecznej instrukcji: "Wziąć prostej gorzałki jako najmocniejszej tak ją próbując: wziąć na łyżkę srebrną i zapalić, jeśli mało zostanie wody to srzednia, jeśli cale nic to bardzo bardzo dobra, wziąć tedy tej gorzałki według alembika aby w pół nalać gorzałki nie więcej bo mocniejsza dlatego pojdzie, położyć tedy chustkę na samej gębie alembika, na tej chustce chleba wykroiwszy z bochenka grubą grzankę, żeby się dobrze zaszpontowało położyć potym wewnątrz samej czapki, wychędożywszy paczesie, dobrze kłaść i według zwyczaju czapko alembik przykryć, a potym wszystkim ciasto rzadkie brać na szary papier raz, drugi i trzeci, i tak oblepiać, aby najmniejsza nie wychodziła para, także czyniąc i koło rurki wypalenie też barzo wolne, żeby jeno kropla ni kapła, a pod alembik nic ognia nie podgrzebać, cale jeno ta daleka gorącość, aby pędziła wódkę poty ją brać, póki nie będzie się pokazywała woda abo najmniejsza wilgotność, po wypaleniu na łyżce, może co raz insze podstawiać na czynie żeby się nie przebrała".

Wkrótce po tym jak rozpowszechniło się w Polsce gorzelnictwo, wódki z domowej apteczki szybko zawędrowały na stół i do codziennej konsumpcji, w której zdrowie było już tylko pretekstem do wypicia mocnego alkoholu.