© Muzeum Pałacu Króla Jana III w Wilanowie
Silva Rerum   Silva Rerum

Venimus, vidimus, Deus vicit - Przybyliśmy, zobaczyliśmy, zwyciężył Bóg

W taki sposób Jan III miał listownie oznajmić papieżowi o swoim zwycięstwie pod Wiedniem. Jednak powiedzenie to – jak się zdaje – jest znacznie starsze od Sobieskiego. W podobny sposób cesarz Karol V (1500–1558) odniósł się do zwycięstwa w bitwie pod Muhldorf w 1547 r.; powiedział wtedy: Veni, vidi, Deus vicit. – Przybyłem, zobaczyłem, zwyciężył Bóg.

Jest to trawestacja słów Gajusza Juliusza Cezara: Veni, vidi, vici. - Przybyłem, zobaczyłem, zwyciężyłem. W taki sposób miał on poinformować jednego ze swoich przyjaciół o zwycięstwie odniesionym 2 sierpnia 47 r. p.n.e. pod Zelą nad królem Farnacesem II, synem Mitrydatesa. Historycy łączą te słowa także z triumfem Cezara, odbytym w 45 r. p.n.e.

W 47 r. p.n.e. Cezar rozsądził spór dynastyczny między Ptolemeuszem XII, królem Egiptu, a jego siostrą i żoną, Kleopatrą. Sposób, w jaki to zrobił, sprowokował Ptolemeusza do ataku na wojsko rzymskie. Król Egiptu zginął w decydującej bitwie aleksandryjskiej wojny Cezara, a władzę po nim odziedziczył Ptolemeusz XIII. Niedługo później Cezar ruszył do Rzymu. Droga wiodła przez Palestynę, Syrię i Azję Mniejszą. Tam właśnie, w Azji, Cezar odbył błyskawiczną kampanię przeciw Farnacesowi, synowi Mitrydatesa Wielkiego. Trwała ona zaledwie pięć dni i szybko zakończyła krótkotrwałą wojnę. Cezar w czasie triumfu w Rzymie kazał nieść przed sobą tablicę z trzema słowami przypominającymi o tym zwycięstwie: Veni, vidi, vici. Jednak bitwa pod Zelą nie przyniosła łatwego zwycięstwa: żołnierze Farnacesa stoczyli tam z Rzymianami zażartą walkę.