© Muzeum Pałacu Króla Jana III w Wilanowie
Silva Rerum   Silva Rerum

Woda w winie. Moda czy fałszerstwo?

W antycznej Grecji picie wina na wpół zmieszanego z morską wodą uchodziło za przejaw cywilizacji. Jedynie barbarzyńcy pili wino bez wody. Zanim w XVIII-wiecznej Rzeczypospolitej zaczęto pijać do obiadu rozcieńczone wodą wina burgundzkie, woda była niemiłym dodatkiem do tego wspaniałego trunku. Obcokrajowcy odwiedzający Polskę w XVI i XVII wieku zwracali uwagę na zaskakujące obyczaje panujące wśród wielbicieli wina. Tu nie stanowiło ono pożywienia, a grało główną rolę w spektaklu picia, odbywającym się tuż po uczcie. Europa dzieliła się zatem na tę, która chrzciła wino wodą i tę, która praktykę ową uznawała za niedopuszczalną. Istnieje wiele teorii co do przyczyn rozcieńczania wina wodą. Można było czynić tak ze względów ekonomicznych, aby wina wystarczyło na dłużej. Jednakże w krajach jego pochodzenia, wina było pod dostatkiem, trudno też przypuszczać, by bogaci importerzy próbowali na nim w ten sposób oszczędzać. Bardziej prawdopodobnym powodem mieszania wina z wodą było osłabianie jego mocy. Dzięki temu można było wypić więcej, nie upijając się. Biesiadnicy północnej i wschodniej Europy wyróżniali się tym, iż wina z wodą nie mieszali. W konsekwencji Niemcy i Polacy zyskali w Europie sławę największych pijaków.

Woda znajdowała się w winie nie tylko ze względu na panującą modę spożywania trunku w ten właśnie sposób. W Rzeczypospolitej, zazwyczaj starano się wody z wina pozbyć. Wszystkiemu winne liczne fałszerstwa, popełniane w celu cudownego rozmnożenia beczek z winem. W tej sytuacji wymyślano skuteczne sposoby na stwierdzenie, czy w winie znajduje się niepożądana woda. W poradach Alexego Pandemontana z 1737 roku czytamy, iż najlepszym sposobem na rozpoznanie czy w winie jest woda, jest przeprowadzenie eksperymentu: „Wrzuć w wino jabłko, albo gruszkę leśną (płonkami te obie zowią) która jeśli po wierzchu pływa, znak jest wina samego w sobie nie rostworzonego wodą: jeśli utonie, daje znać że je rostworzone wodą. Albo pomaż oliwą trzcinę, słomę, siano, papier, albo co innego suchego, wpuśćże w wino. Jeśli będą krople na onej oliwie, znakiem są że w winie woda, a imby więcej było wody w onym winie, tym większe będą krople”. Patent z leśną gruszką znajdziemy również w wydanej w 1785 roku książce zatytułowanej „Uwagi oekonomiczne, czyli prawidła gospodarskie”. Jeśli zaś brakowało pod ręką leśnej gruszki, można było zawsze zagrzać wino w glinianym naczyniu i wystawić na słońce; wino kwaśniało, jeśli było zmieszane z wodą. Innym sposobem było wrzucenie do naczynia z winem kawałka wapna niegaszonego. Jeśli wino zaczynało wrzeć i pienić się, oznaczało to, że dodano do niego wodę. To tylko niektóre z uniwersalnych metod na rozpoznanie w winie wody. Ich mnogość świadczy o skali fałszerstwa wina w XVIII-wiecznej Rzeczypospolitej i o powszechnym charakterze tego problemu.

Dziś, tylko w niektórych krajach wina, na przykład w Portugalii, domowe wino miesza się z wodą i tak „osłabione” pije w gorące dni dla orzeźwienia lub podaje dzieciom. Prawdziwi smakosze nie pozwolą sobie zepsuć przyjemności degustacji nawet kroplą wody.