© Muzeum Pałacu Króla Jana III w Wilanowie
Silva Rerum   Silva Rerum   |   09.07.2015

Zwołanie Sejmu Wielkiego

Korespondencje Gazety Lejdejskiej z Polski z roku 1787 wydają się powielać rozwiązanie zastosowane na jej łamach przez propagandę Stanisława Augusta w okresie poprzedzającym sejm roku 1776. Jesienią 1787 r. król zabiegał o zgodę Katarzyny II na zwołanie sejmu nadzwyczajnego i zawiązanie konfederacji przed jego inauguracją w Radzie Nieustającej. Tak jak w roku 1776, Gazeta Lejdejska starała się, jak się zdaje, zamiar ten ukryć, nagłaśniając pogłoski o konfederackich zamierzeniach opozycji i dementując posądzenia dworu warszawskiego o rozważanie go. Gdyby, co się jednak nie stało, Rosja wyraziła zgodę na królewski plan, to zasłona dymna postawiona w prasie międzynarodowej zwiększyłaby szanse jego powodzenia. Tymczasem Katarzyna II nie zgodziła na zwołanie sejmu nadzwyczajnego i nakazała królowi czekać na sejm zwyczajny do jesieni 1788 r.

Do pogłosek na temat przyszłego sejmu nawiązuje korespondencja Gazety Lejdejskiej z Torunia, pod datą 23 lutego 1788 r. Punktem wyjścia do rozważań o nich są tu wiadomości z Gdańska. Dowiadujemy się o wzburzeniu umysłów w mieście w związku z upadkiem handlu i zubożeniem jego mieszkańców wskutek, jak się domyślamy, dławiących miasto ceł pruskich. Część mieszczaństwa, stwierdzano aluzyjnie, skłonna była w tej sytuacji oddać się bez zastrzeżeń interesom mocarstwa, panującego nad losem Gdańszczan. Nietrudno było się domyśleć, że chodzi tu o Prusy. Grupa ta chce skorzystać z zajęcia Rosji innym konfliktem. Mocarstwo to, uwikłane w wojnę, nie mogłoby podtrzymywać z równą siłą niezależności Gdańska, jak czyniło to dotąd, rozumował korespondent z Torunia.

Najznaczniejsza i najbogatsza część mieszczaństwa opowiadać się miała jednak za pozostaniem pod zwierzchnictwem Polski. Dwór warszawski wysłał do Gdańska radcę Ernesta Jana Sartoriusa z pismem do magistratu, wzywającym do utrzymania aż do zwołania przyszłego sejmu dotychczasowego stanu rzeczy. Korespondent toruński międzynarodowego czasopisma przyznawał się do niewiedzy, czy pod koniec roku odbędzie się sejm zwyczajny, czy już wcześniej zbierze się sejm nadzwyczajny. Za pewne uznał życzenie dość dużej liczby magnatów, aby zgromadzenie to odbyło się w tej drugiej formie. Znajdować oni mieli oparcie „gdzieindziej”, co stanowi oczywiście aluzję do Prus. W tej liczbie wymieniono z nazwiska tylko Karola Radziwiłła „Panie Kochanku”. Ma on ponoć chęć pojawienia znów na scenie politycznej, mimo odniesionych wcześniej klęsk. Zauważono, czytamy, że przyjmuje on w Nieświeżu większą liczbę szlachty niż czynił to od czasu swego powrotu z zagranicy. Wiążące się z tym zwiększone wydatki Radziwiłł ma pokryć wpływami z kontraktu, zawartego z kupcami rosyjskimi, na wycinkę drzew w jego lasach, przeznaczonych na maszty i do budowy okrętów wojennych. Kontrakt opiewałby na sześć lat, a zaliczkę w wysokości 80 000 dukatów wypłacono już jakoby Radziwiłłowi. Czasopismo nie odnosiło się do ewentualnej sprzeczności pomiędzy wyciąganiem przez Radziwiłła finansowych korzyści z wojny rosyjsko-tureckiej, a jego pro pruskimi sympatiami politycznymi.

Korespondencja z Warszawy z 26 marca przecinała wcześniejsze spekulacje międzynarodowego czasopisma o zwołaniu sejmu nadzwyczajnego. Zawiadamiała bowiem o wysłaniu uniwersałów zwołujących sejm zwyczajny na 30 września, w pierwszy poniedziałek po dniu świętego Michała. Komentarz międzynarodowego czasopisma uznał to, i inne niesprecyzowane okoliczności, za budzące nadzieję, że Polska nie odczuje skutków wojny, która rozpaliła się na jej granicy. Tymczasem wojska stron konfliktu przebywają spokojnie w swych kwaterach z powodu nie sprzyjającej działaniom pogody. Mimo nagromadzenia zapasów ziarna dla armii, nie sposób go przetransportować z uwagi na wylanie rzek. Z powodu wielkiego zapotrzebowania na ziarno jego cena znacznie wzrosła. Posiadacze majątków ziemskich w okolicach teatru wojny spodziewać się mieli znacznych zysków ze sprzedaży zboża.

Czytamy tu też o dwóch uniwersałach wydanych przez koronną Komisję Skarbową. Pierwszy z nich zachęcał do uprawy tytoniu, obiecując skupowanie go po stałej cenie w brzęczącej monecie, począwszy od 1 maja roku przyszłego. Drugi deklarował jako nieważne dukaty przycięte, obiecując ich wykupienie.

Pod datą z Warszawy 26 kwietnia czytamy w Gazecie Lejdejskiej o odżyciu z nową siłą pogłosek o zawiązaniu konfederacji w kontekście wydania uniwersałów na sejm. Jej projekt zdawał się już porzucony. Dwór warszawski, zdaniem autora relacji międzynarodowego czasopisma, nie odrzucając go całkiem, był zdania, że naród powinien najpierw zebrać się zanim poweźmie decyzję o użyteczności tego środka. Stronnictwo, które nie podziela stanowiska dworu warszawskiego i nie jest powiązane z dworami cesarskimi, nalega, aby naród natychmiast uzbroił się celem utrzymania swej niezależności w sensie najbardziej absolutnym. Służyłoby to obronie jego godności wobec mocarstw wojujących, które nie wykazują względów należnych na podstawie praw człowieka narodom neutralnym. Powstał już plan konfederacji. Jego autorzy zabiegają u króla o poparcie ich wysiłków i gotowi są poświęcić swoje dobra oraz życie, aby ulepszyć stan Polski i przywrócić jej dawną żywotność. Zbiera się na ten cel pieniądze, czytamy w korespondencji z Warszawy. Postawy te najbardziej widoczne miały być w Wielkopolsce, sąsiadującej z Prusami i Śląskiem, przypominał zagranicznym czytelnikom autor relacji. Województwa tej prowincji wysłały do króla i Rady Nieustającej notę. Głosiła ona gotowość szlachty wielkopolskiej do łożenia na fundusz służący pomnożeniu wojska celem obrony Rzeczypospolitej. Dla ustanowienia tego funduszu domagano się zgody króla i Rady. Memoriał ten stał się już przedmiotem deliberacji Rady, ale nie udzieliła ona jeszcze swojej odpowiedzi. Trudno będzie wszystkich zadowolić, przewidywał słusznie korespondent Gazety Lejdejskiej, w sytuacji gdy nie brak magnatów nie podzielających skłonności króla i rządu do dworów cesarskich. Owi magnaci utrzymywać mają relacje niezgadzające się z tym systemem, w domyśle, jak wiemy, z Prusami. Dwory cesarskie mogą zaś być pewne postawy Stanisława Augusta i Rady Nieustającej, wyrażał niezachwianą pewność warszawski korespondent międzynarodowego czasopisma.

Komentarz ten w rzeczowy sposób opisywał rzeczywisty stan sceny politycznej w Polsce wiosną roku 1788. Wyczuwa się w nim jednak przychylność dla dworu warszawskiego. Nie wyjaśnia on natomiast zmiany w jego stanowisku w odniesieniu do sposobu skonfederowania przyszłego sejmu. Czytelnik Gazety Lejdejskiej nie był świadomy porzucenia przez Stanisława Augusta zamiaru przeprowadzenia zamachu podobnego do tego z roku 1776. Zamiast w Radzie Nieustającej, konfederacja zawiązałaby się na sejmie zwyczajnym. Międzynarodowe czasopismo nie uchylało też w żadnym stopniu przed swoimi czytelnikami rąbka tajemnicy co do programu politycznego, który Stanisław August zamierzał sejmowi przedstawić, a zwłaszcza zamiaru uzyskania jego zgody na przymierze wojskowe z Rosją. Wszelkie zamieszczone na jego łamach w poprzednich miesiącach doniesienia o działaniach partii ukraińskiej pod komendą Szczęsnego Potockiego, w związku ewentualnym zagrożeniem ze strony Turcji, opisują je jako defensywne. Trudno było się z nich zatem domyśleć rachub Stanisława Augusta na zdobycze terytorialne kosztem Turcji w Besarabii i Mołdawii, uzyskane dzięki ewentualnemu zaangażowaniu wojsk polskich po stronie Rosji. Takie zamiary, w razie ich ujawnienia, kompromitowałyby w oczywisty sposób króla w oczach Francji.

Logo POIiŚ