Tematy

Książka pełna świetnych anegdot i barwnych opisów, jednocześnie uczona i popularna, traktuje o dziejach „tytoniowego ziela”. Autor, znakomity znawca przedmiotu, przywołuje żałosny przykład „pierwszego europejskiego tytoniarza” p. Rodriga de Jerez, którym zajęła się św. Inkwizycja, gdyż palenie tytoniu uważano podówczas za oznakę przyjaźni ze wszelkim diabelstwem. Wylądował na siedem (!) lat w więzieniu.



Teofila Sobieska z synami u grobu Żółkiewskiego

Silva Rerum
44_teofila sobieska z synami.jpg

W królewskiej rodzinie Sobieskich, głęboko nienawidzącej Turków i Tatarów, kult hetmana Stanisława Żółkiewskiego, tragicznie poległego w bitwie pod Cecorą w 1620 r., był zawsze żywy. Wdowa po bohaterskim wodzu, Regina z Herburtów, wykupiła okaleczałe ciało męża (bez głowy i prawej ręki) i pochowała je uroczyście w zamkowej kaplicy w Żółkwi. A i sam zamek żółkiewski, wzniesiony w 1594 r. przez zmarłego hetmana, pełen był po nim pamiątek. Zachowano komnatę z prostym łóżkiem bohatera, nad którym bez przerwy paliła się oliwna lampka. Obok leżał miecz z rękojeścią wysadzaną drogimi kamieniami (Żółkiewski lubował się w pięknej i kosztownej broni), buława przysłana w darze od papieża oraz płaszcz wodza, porąbany szablami Turków i poplamiony krwią w pamiętnej bitwie.

Synowie kasztelana krakowskiego Jakuba Sobieskiego, Marek i Jan, od najmłodszych lat wychowywali się w Żółkwi, w kulcie wielkiego pradziada. Matka, Teofila z Daniłowiczów, często prowadziła ich do grobu hetmana, starając się zaszczepić umiłowanie ojczyzny, męstwo i szacunek dla bohaterów narodowych. Późniejszy król Jan III Sobieski dobrze musiał zapamiętać sobie spędzone tam godziny, skoro potem pisał: „Wprawiali nas z młodu, abyśmy nie byli wyrodkami od przodków swoich, wystawiając nam i na oczy, jeszcze w dziecinnym będąc wieku, wielką sławę ich, odwagę i ochotę na zaszczyt kościoła bożego i ojczyzny, kazawszy nas zaraz z abecadłem tego wiersza uczyć z nagrobka naszego pradziada: O quam dulce et decorum est pro patria mori! (O, jak słodko i chlubnie umierać za ojczyznę). W Żółkwi za czasów dzieciństwa małych Sobieskich skupiało się życie rodzinne i towarzyskie, tu panował iście magnacki przepych, utrzymywano liczną służbę, przyjmowano znakomitych gości, wyprawiano wspaniałe uczty, polowano.

Scenę, uwieczniającą Teofilę Sobieską z małoletnimi synami u grobu Żółkiewskiego, namalował olejno w 1866 r. krakowianin Walery Jan Kanty Eljasz – Radzikowski (1841 – 1905). Obraz ten, znajdujący się obecnie w Muzeum Narodowym w Poznaniu, nie doczekał się powtórzenia w grafice. Natomiast, zrządzeniem losu, zreprodukowano w drzeworycie wcześniej inny obraz, anonimowego autorstwa, znacznie słabszy od wymienionego, należący do Władysława Jasienieckiego w Złotopolu (pierwotnie Hulajpolu) w dawnym powiecie czehryńskim. Autor drzeworytu, zamieszczonego na łamach „Tygodnika Ilustrowanego” w 1862 r., również nie jest znany. Pomimo zupełnie przeciętnych walorów ryciny (może zawinił tu nienajlepszy rysunek jako ogniwo pośrednie między obrazem a drzeworytniczym klockiem) zasługuje ona na uwagę, ponieważ jest jedynym śladem przepadłego dziś oryginału malarskiego. Powstał on najprawdopodobniej w XIX w. jako praca pośledniego malarza, może amatora, o której nic bliższego nie wiadomo.

drukuj
Podziel się:
Wykop Facebook Twitter
Teofila Sobieska z synami Markiem i Janem na grobie hetmana Żółkiewskiego, swego dziada.jpg

Raptularz Teofili Sobieskiej: „Jakom szła za mąż i jako się moie dzieci rodziły” (artykuł, Silva Rerum)

W zbiorach rękopisów biblioteki w Kórniku pod Poznaniem zachował się raptularz spisany przez Teofilę z Daniłowiczów Sobieską (1607–1661), córkę wojewody …

57_teofila_sobieska_z_synami.jpg

Kult przodków w Starożytnym Rzymie i Rzeczypospolitej (artykuł, Silva Rerum)

Zapewne wielu rzymskich chłopców chciało naśladować walecznego Horacjusza, który w pojedynku rozstrzygającym losy wojny między Rzymianami a Sabinami pokonał trzech …

w_teatrze_zycia.jpg

W teatrze życia i sławy Jana III Sobieskiego (artykuł)

Teatr jest wielką metaforą ludzkiego życia. A jeśli cały świat stał się teatrem, to cóż dopiero świat barokowego dworu, regulowany ścisłymi rytuałami, z charakterystyczną dla tej epoki grą konwencji i emocji. Właśnie o tym traktuje ta książka – o dramatach i komediach triumfatora spod Wiednia i pana na Wilanowie - króla Jana III.