„Jestem wciąż matką …”. Relacje w rodzinie Sobieskich w świetle korespondencji Marii Kazimiery z Jakubem (1699-1703)
DE EN PL WCAG 2.1
Muzeum Pałacu Króla Jana III w Wilanowie

Pasaż Wiedzy

Muzeum Pałacu Króla Jana III w Wilanowie

„Jestem wciąż matką …”. Relacje w rodzinie Sobieskich w świetle korespondencji Marii Kazimiery z Jakubem (1699-1703) Anna Czarniecka
Maria Kazimiera z dziećmi

Po śmierci Jana III Sobieskiego i porażce elekcyjnej królewicza Jakuba w 1697 r. Maria Kazimiera zdecydowała się na wyjazd do Rzymu (1698). Była rozżalona złym potraktowaniem jej przez poddanych, a ponadto dotychczasowe relacje królowej z Augustem II zapowiadały kolejne afronty i przykrości. Wyjazd oznaczał rozstanie z synami, którzy co prawda byli już dorośli, ale, zdaniem matki, wciąż wymagali stałej troski. Dotyczyło to zarówno 31-letniego Jakuba, męża Jadwigi Elżbiety Neuburskiej i ojca dwóch córek, jak i młodszych królewiczów, 21-letniego Aleksandra i 18-letniego Konstantego, którzy wiedli swobodne życie kawalerskie. O tym, że nie była to dla królowej decyzja łatwa, świadczy fakt, że poprosiła Jakuba, aby do Rzymu pojechała z nią jej ukochana wnuczka – trzyletnia Maria Kazimiera. Ponadto zażyczyła sobie, aby odprowadzili ją młodsi synowie, którzy towarzyszyli matce w okazałym orszaku aż do Wiednia.

Królowa jako wdowa po „Zbawcy Europy” od początku swego pobytu w Rzymie wzbudzała duże zainteresowanie jego mieszkańców. W istocie wiodła intensywne życie towarzyskie – uczestniczyła w kościelnych uroczystościach, bywała na audiencjach u papieża, gościła u siebie kardynałów i dyplomatów, a także organizowała przedstawienia i koncerty w swoich rezydencjach. Co więcej, mimo tych aktywności, znajdowała jeszcze czas i energię na prowadzenie rozległej korespondencji z koronowanymi głowami, stronnikami w kraju, a przede wszystkim ze swoimi dziećmi. Regularność jej listów do najstarszego syna, wysyłanych średnio 3-4 razy w miesiącu, świadczy o stałej potrzebie kontaktu z najbliższymi, a może i po trosze o chęci kontrolowania ich życia. Najwierniejszym korespondentem był Jakub, który starał się systematycznie odpowiadać na listy matki, choć kilka razy został przez nią upomniany za opieszałość. O wiele częściej z odpowiedziami na listy Marii Kazimiery zwlekali Aleksander i Konstanty, wywołując naprzemiennie jej smutek i gniew.  W związku z tym w korespondencji do Jakuba często dopytywała się o młodszych królewiczów. Najrzadziej królowa wspominała o swojej jedynej córce Teresie Kunegundzie, która opuściła rodzinny dom po ślubie z Maksymilianem Emanuelem, elektorem bawarskim. Być może działo się tak, ponieważ życiowa sytuacja córki była względnie stabilna, a ponadto matka prowadziła z nią odrębną korespondencję.

Najstarszy królewicz, pełniąc po śmierci ojca rolę głowy rodziny, był więc obarczany kłopotami nie tylko swoimi, ale także młodszych braci, którzy zdawali się lekceważyć stopniową utratę znaczenia Domu Sobieskich. Tymczasem Jakub, choć boleśnie przeżył przegraną na polu elekcyjnym, nie rezygnował z aspiracji politycznych, w których dodatkowo wspierała go matka. Gdy tylko pojawiła się okazja odzyskania korony w trakcie wielkiej wojny północnej, ambitna królowa mobilizowała syna do działania. Nie tylko przekonywała go, że nie ma lepszego kandydata do tronu („o sercu równie dobrze urodzonym”), ale jeszcze rozwijała na jego rzecz akcję dyplomatyczną w Stolicy Apostolskiej, a także pozostawała w bieżącym kontakcie z politykami w kraju. Maria Kazimiera w czasie rządów króla Jana III nabyła ogromnego doświadczenia politycznego i teraz mogła dzielić się nim z synem. Toteż udzielała mu wielu cennych rad dotyczących tworzenia własnego stronnictwa oraz tego, jak rozmawiać z dyplomatami i jak zjednywać sobie szlachtę. W przeszłości w podobny sposób dyskutowała ze swoim mężem, którego w tej roli zastąpił Jakub, stając się jej partnerem politycznym.

Jednocześnie królowa interesowała się życiem rodzinnym syna, a zwłaszcza kwestią oczekiwania na narodziny męskiego potomka. Często pytała o stan zdrowia „najdroższej córki”, jak nazywała synową Jadwigę Elżbietę i udzielała jej rad dotyczących ciąży lub wysyłała relikwie, na przykład św. Mikołaja z Tolentino, patrona matek i nowonarodzonych dzieci. Martwiła się podróżami synowej, które mogły spowodować poronienie i nieustannie modliła się o jej zdrowie. Wynikało to oczywiście z troski o przedłużenie rodu Sobieskich, ale nie tylko. Maria Kazimiera bardzo przeżyła śmierć długo oczekiwanego wnuka, Jana (ur. 21 X 1699 r., zm. w lipcu 1700), o czym tak pisała do syna: „Czułam się jednocześnie głęboko zraniona i ogłuszona tym całkowicie niespodzianym ciosem”.

Ponadto królowa szczerze kochała swoją wnuczkę - imienniczkę, którą czule nazywała Marinką, Marysią, Marysieńką. Dbała o jej wykształcenie i obycie w wielkim świecie, więc zabierała ją ze sobą na audiencje do papieża i do podmiejskich rezydencji włoskich arystokratów. Niemal pod koniec każdego listu ciepło o niej wspominała („staje się bardzo ładna i mocno uduchowiona”), przywołując różne anegdotki i wydarzenia z jej udziałem. Pisała na przykład o jej przebierankach za królową portugalską, o nauce tańca i grze na gitarze, o tym, jak „doprowadziła do śmiechu” Klemensa XI i jak bała się śmierci podczas trzęsienia ziemi w styczniu 1703 r. Miała duży żal do syna, że mało interesuje się swoją najstarszą córką i nawet nie odpowiada na jej listy, choć czyniła to sama cesarzowa Eleonora Magdalena.

Dla Marii Kazimiery „o sercu czułej matki”, dogłębnie zainteresowanej życiem swoich dzieci, było to niezrozumiałe. Gdy tylko dowiadywała się, że Jakub jest chory, z niecierpliwością i niepokojem wyczekiwała wiadomości o jego wyzdrowieniu. Pisała do niego: „I największa szczęśliwość i skarb największy na tym świecie to zdrowie, bez którego wszystko staje się nie do zniesienia”. Ponieważ królewicz miał słabe płuca, obawiała się, czy nie zaszkodzi mu kuracja balneologiczna w Cieplicach i zamiast niej polecała mu picie mleka oślicy. Ubolewała, że nie może czuwać nad nim osobiście, gdyż „czułość matki daje natchnienie do drobnych zabiegów pielęgnacyjnych”. Udzielała synowi wskazówek dotyczących właściwej diety, a mianowicie ograniczania soli, picia czystego wina, niejadania tłustych i zimnych potraw, w tym jajek na twardo. Dbała również o stan jego duszy. Kilkakrotnie przypominała mu o obietnicy odbycia pielgrzymki do Loreto, wysyłała mu papieskie homilie i napominała, aby jako najważniejszą sprawę „na tym świecie” traktował swoje zbawienie.

Trzeba jednak dodać, że królowa w swoich listach domagała się od syna odwzajemnienia uczuć i zainteresowania jej osobą. Uczyniła z Jakuba swojego powiernika, któremu żaliła się na samotność i zły stan zdrowia. Ze szczegółami opisywała mu swoje dolegliwości i medyczne kuracje. Ponadto dość często wydawała mu różnego rodzaju dyspozycje: od błahych (np. kupno płótna holenderskiego, przysłanie szczepek śliwek węgierek, sprawdzenie kursów walut we Wrocławiu) po trudne (np. uzyskanie przez „swoich przyjaciół” zgody sejmu na przedłużenie jej pobytu w Rzymie, domaganie się od Augusta II wypłaty zaległych pieniędzy).

Podobnych zadań Regina di Polonia nie mogła powierzać młodszym synom. O ile bowiem Jakub był solidny i można było na niego liczyć, o tyle jego bracia skupiali się na własnych przyjemnościach, wdając się w romanse i skandale. W listach jest mowa o kochankach Aleksandra, najpierw o francuskiej hrabinie pani de Tornelle, z którą miał dziecko, następnie o hrabinie Esterle, wcześniej kochance Augusta II oraz o romansie Konstantego ze słynną rzymską kurtyzaną Tollą, o czym – ku rozpaczy królowej – szeroko rozpisywały się gazety.

Maria Kazimiera z jednej strony ubolewała nad ich hulaszczym życiem i „rozwiązłością względem kobiet”, z drugiej kładła to na karb młodego wieku synów. Obwiniała także nieodpowiednie towarzystwo, w które się wdali, czyli ciotecznych braci królewiczów, panów de Béthune, następnie panów de Guyes czy bliżej nieokreślonego niemieckiego barona. Wydaje się jednak, że królewicze sami byli sobie winni. Woleli miło spędzać czas niż wziąć sobie do serca ciągłe napomnienia matki, głęboko wierzącej w ich nawrócenie. Maria Kazimiera nie traciła jednak nadziei na to, że Aleksander zostanie kiedyś kapucynem, ponieważ „jest bardziej odporny na przyjemności świata niż Konstanty”. Tak się zresztą stało, tyle że dopiero pod koniec życia królewicza. Z kolei najmłodszego syna długo próbowała swatać z bogatą dziedziczką dóbr litewskich, Elżbietą Augustą, córką księcia Karola Filipa Wittelsbacha i Ludwiki Karoliny Radziwiłłówny. O pośrednictwo w aranżowaniu tego małżeństwa poprosiła Jakuba, gdyż jego żona była rodzoną siostrą Karola Filipa, ale „wspaniała” propozycja matrymonialna została odrzucona.

Pomimo przykrości i zawodów, których dostarczali jej Aleksander i Konstanty, królowa martwiła się stanem ich zdrowia, a zwłaszcza Aleksandra, który cierpiał na częste bóle głowy, żołądka i gardła, aż wreszcie zachorował na gościec, który stał się przyczyną jego śmierci w wieku 37 lat. Gdy Maria Kazimiera dowiedziała się o jego śmiertelnej chorobie, pisała z rozpaczą: „Och, co za nieszczęście dla mojego biednego dziecka. Zaledwie widzi dzień, wschód słońca, jak zaczyna się on dla niego chować”.

Inną kwestią, którą królowa przeżywała w listach do Jakuba była sytuacja finansowa i społeczna jej dzieci – potomków „Zbawcy Europy”. W jednym z listów wyznawała Jakubowi: „Moim największym pragnieniem jest – nim umrę – zobaczyć Was wszystkich zabezpieczonych odpowiednio do Waszego urodzenia”. Matczyna troska Marii Kazimiery łączyła się z jej ambicją utrzymania wysokiej pozycji Sobieskich w Europie. Choć młodsi królewicze nie podzielali zbytnio pragnień matki, ona stale szukała sposobów na podniesienie prestiżu rodu. Próbowała nabyć od cesarza Leopolda I księstwo Piombino we Włoszech lub księstwo Martigues we Francji od Vendôme’ów.

Wyjątkowo ważne dla królowej było utrzymanie zgody w rodzinie, co miało stanowić o jej sile, koniecznej w niepewnych czasach wojen. Deklarowała: „(…) jedność między Wami wszystkimi jest rzeczą najpiękniejszą, najkonieczniejszą i najpotrzebniejszą”. Starała się zażegnywać najmniejsze choćby niesnaski między braćmi, zwłaszcza na tle majątkowym. Charakterystyczne, że choć narzekała na niemoralne prowadzenie się młodszych królewiczów, pisała do krytykującego ich Jakuba: „stajesz się zgorzkniały wobec Twoich braci”. Podkreślała, że są jeszcze młodzi i z czasem na pewno się ustatkują.

Wydaje się, że królowa byłaby najszczęśliwsza, gdyby miała ukochane dzieci przy sobie.  Wielokrotnie w listach prosiła je o przyjazd do Rzymu, ale królewicze odwiedzili ją tylko raz (w związku z obchodami Wielkiego Jubileuszu roku 1700), a Teresa Kunegunda z powodu okoliczności politycznych - nigdy. Szczęśliwie dla królowej Aleksander w 1710 roku zdecydował się osiąść w Rzymie, oddając się swoim muzyczno-teatralnym pasjom. Maria Kazimiera tęskniła za „najdroższymi” dziećmi i usiłowała organizować rodzinne spotkania, np. podczas karnawału w Wenecji. W pewnym momencie zastanawiała się nawet nad przeprowadzką do Pragi, by być bliżej nich. W dziwnym kontraście z tą tęsknotą pozostaje wyjazd królowej w 1714 r. z Rzymu, gdzie pozostawiła – jak się na koniec okazało –śmiertelnie chorego Aleksandra, czego Jakub nie mógł jej wybaczyć.

Z korespondencji Marii Kazimiery do Jakuba wynika, że troska o pozycję i zdrowie dzieci nie spotykała się z ich szczególną wdzięcznością. Dotyczyło to zwłaszcza młodszych królewiczów, na których nie wywierały większego wrażenia jej narzekania na samotność („stan oddzielenia się od bliskich”) oraz melancholijna i powracająca zapowiedź odejścia. Unikanie kontaktów z matką było najprawdopodobniej wywołane jej zaborczym charakterem i potrzebą kontrolowania życia bliskich. Z drugiej strony wydaje się, że Maria Kazimiera pozostawała wierna swoim dzieciom. Do Jakuba pisała: „będę zawsze Waszą ostatnią deską ratunku i mimo oschłości, które wycierpiałam i które cierpię z niewdzięczności Twoich braci względem mnie, na którą nie zasłużyłam, ani obojętności, którą oni mają względem mnie, jestem wciąż matką …”.


Realizacja działań online w ramach programu „Kultura Dostępna”.
Dofinansowano ze środków Ministra Kultury, Dziedzictwa Narodowego i Sportu.

Kultura Dostępna logo 

Informujemy, iż w celu optymalizacji treści dostępnych na naszej stronie internetowej oraz dostosowania ich do Państwa indywidualnych potrzeb korzystamy z informacji zapisanych za pomocą plików cookies na urządzeniach końcowych Użytkowników. Pliki cookies mogą Państwo kontrolować za pomocą ustawień swojej przeglądarki internetowej. Dalsze korzystanie z naszej strony internetowej, bez zmiany ustawień przeglądarki internetowej oznacza, iż akceptują Państwo stosowanie plików cookies. Potwierdzam, że aktualne ustawienia mojej przeglądarki są zgodne z moimi preferencjami w zakresie stosowania plików cookies. Celem uzyskania pełnej wiedzy i komfortu w odniesieniu do używania przez nas plików cookies prosimy o zapoznanie się z naszą Polityką prywatności.

✓ Rozumiem