Konstancja Czirenberg (1605-1653) czyli Syrena bałtycka
DE EN PL WCAG 2.1
Muzeum Pałacu Króla Jana III w Wilanowie

Pasaż Wiedzy

Muzeum Pałacu Króla Jana III w Wilanowie

Konstancja Czirenberg (1605-1653) czyli Syrena bałtycka Aneta Markuszewska
Muzyka

Syreny, mityczne istoty, częściowo kobiety, częściowo ptaki lub ryby, fascynują od wieków. Piękne, ale i niebezpieczne. Obdarzone wspaniałym, magicznym, hipnotyzującym wręcz głosem, który mógł sprowadzić na słuchającego wielkie niebezpieczeństwo, a nawet śmierć. Jak pisał w Odysei Homer (księga XII):

„Szaleniec, kto się zbliży i Syren tych śpiewy
Usłyszy! On nie ujrzy nigdy, póki żywy,
Ni małżonki, ni dziatek, ni ziemi rodzinnej:
Tak go sczaruje śpiew tych Syren słodkopłynny,
Które siedzą na łące, a wkoło nich gnaty
Ludzkie leżą stosami i ciał wyschłych szmaty”[1].

Odmienny wizerunek syren przedstawił Platon w Państwie. Tam, połączone z planetami, tworzą słyszalną tylko przez nielicznych śmiertelników boską muzykę - harmonię sfer. Ten dualizm postrzegania syren w starożytności przetrwał wieki średnie z wariantem, który uczynił z nich zastępy aniołów. Był stale obecny także w kolejnych epokach mając znaczący wpływ na postrzeganie muzykujących kobiet we wczesnej epoce nowożytnej. Efekty ich sztuki odbierano wówczas „albo jako uszlachetnienie, podnoszenie (męskiego) słuchacza do duchowej kontemplacji i miłości: albo [...] dalsze rozpalenie miłości i pasji przynoszące śmierć i zatracenie”[2]. Najlepszym odzwierciedleniem tej teorii były renesansowe kurtyzany, piękne, zmysłowe, nierzadko obdarzone talentem muzycznym kobiety wykonujące swe miłosne pieśni przy akompaniamencie lutni. Uwodziły mężczyzn, oczarowywały ich, nierzadko rozkochiwały w sobie, doprowadzając do zguby ich cnotę, niszcząc reputację, opróżniając sakiewkę.

Powstała na początku XVII wieku opera, a wraz z nią grupa profesjonalnych śpiewaczek przez kolejne stulecia rozwoju opery walczyła z wizerunkiem artystycznych prostytutek czy metres, które za pieniądze sprzedawały swój talent, doprowadzając swoje dusze, ale też dusze innych (czytaj: mężczyzn) do zguby i grzechu. Bez relacji z mężczyzną – mężem, mecenasem, impresariem – nie miały szans na zaistnienie w świecie teatru, opery. Najszybciej włoskie społeczeństwo zaczęło dostrzegać w nich nie tylko syreny, ale też mistrzynie swojej sztuki, wirtuozki (virtuosa), primadonny, a nawet boginie (diva). Na to ostatnie miano musiały jednak poczekać właściwie do XIX wieku.

Na początku siedemnastego stulecia Gdańsk mógł się poszczycić wyjątkową mieszkanką, która dzięki swoim muzycznym umiejętnościom i wielkiej urodzie została nazwana bałtycką Syreną. Co ciekawe, była bogatą patrycjuszką, w przeciwieństwie do wielu artystek, które pochodziły z niższych warstw społecznych. Konstancja Czirenberg, bo o niej mowa, muzyką zajmowała się dla przyjemności własnej i jej wspaniałych gości. Nie była profesjonalną muzyczką. Nie zarabiała swoją sztuką, ale mogła pochwalić się wspaniałym głosem i umiejętnością gry na organach. Potrafiła też zadąć w róg myśliwski (!) niewiele przejmując się tym, że zmieniały się wówczas rysy jej twarzy[3], na co bardzo zwracali uwagę ówcześni znawcy, odradzając kobietom muzykowanie na instrumentach dętych. Z dziennika Francuza Charlesa Ogiera, przebywającego w Gdańsku w latach 1635-1636, dowiadujemy się, że „to najpiękniejsza w całym mieście kobieta, a chociaż wykształcona we wszystkich sztukach, które zdobią kobietę, to jednak muzycznie jest nad podziw utalentowana. Posiada niezwykle piękny głos, a śpiewa na sposób włoski, ponieważ taki tylko znany jest w Polsce i Niemczech”[4]. Dodawał jednak dalej, że dobrze poinstruowana, szybko potrafiła przyswoić sobie zasady śpiewu w stylu francuskim. W uznaniu dla wyjątkowego talentu Czirenberg w 1626 roku w Mediolanie ukazał się zadedykowany jej zbiór Flores praestantissimorum virorum (Kwiaty prześwietnych mężów), wydany przez Filippa Lomatia. Kolekcja zawierała 36 utworów, głównie religijnych, takich kompozytorów jak Francesco Rognoni, Vincenzo Pellegrini, Ignazio Donati, Giovanni P. Cima i wielu innych. To dobrze znani i cenieni dzisiaj kompozytorzy muzyki włoskiej. Wielka więc szkoda, że do dzisiaj zbiór ten nie doczekał się żadnych realizacji.

Według Katarzyny Grochowskiej, która przeanalizowała niezwykle pochlebną dla Konstancji dedykację zamieszczoną w zbiorze, sława Czirenberg dotarła do stolicy Lombardii za sprawą wizyty królewicza Władysława Wazy. Przyszły król miał okazję przysłuchiwać się wykonywanej przez bałtycką syrenę muzyce podczas swoich wizyt w Gdańsku.[5] Interesująca dedykacja, we fragmencie brzmi następująco:

„Jesteś heroiną, w której wszystkie Charyty mają mieszkanie, kształtami Helenę, obyczajami Penelopę, umysłem Palladę, głosem i wdziękiem Dianę, śpiewem nową na Parnasie muzę Kaliopę, języków znajomością, nauk wszelkich opanowaniem i wiedzą współczesnych przewyższasz. Lecz tym, co wszystkich do uwielbienia porywa, jest to, co przynosi sława Twej niesłychanej, wręcz niewiarygodnej chwały w sztuce muzyki. Że najbieglejsze masz ręce, najzręczniejsze palce do grania, słowicze gardło do śpiewu, tak że w śpiewie z najznamienitszymi Niezwyciężonego Króla Polski i Szwecji artystami i mistrzami jego dworu, jak sam Książę z zachwytem osądził, nie wahasz się współzawodniczyć”.[6]

Zgodnie z konwencją epoki dedykacja miała pochlebny ton, w przypadku Czirenberg zaskakująco pochlebny, doceniając w Konstancji, kobiecie przecież, nie tylko talent muzyczny i urodę, ale też wiedzę, znajomość języków i wspaniałą osobowość. Dedykacje nierzadko malowały postać patrona w piękniejszych od rzeczywistości barwach, ale opinie cytowanego już Ogier’a potwierdzają, że w przypadku Konstancji bez wątpienia mamy do czynienia z wybitną postacią. Szczęśliwie dała też przykład innym muzykującym polskim arystokratkom.


[1] Homer, Odyseja, tłum. Lucjan Siemieński, Wrocław 1992, s. 239.
[2] Elena Laura Calogero, . Heavenly and Earthly Sirens in Sixteenth-and Seventeenth-Century Literary and Visual Culture, w: Music of the Sirens, red. Linda Phyllis Auster i Inna Naroditskaya, Bloomington 2006, s. 140.
[3] Charles Ogier, Dziennik podróży do Polski 1635-1636, tłum i opr. Z. Gołaszewski, Gdańsk 2017, s. 245.
[4] Jw. s. 171.
[5] Katarzyna Grochowska, From Milan to Gdańsk: The Story of A Dedication, https://polishmusic.usc.edu/research/publications/polish-music-journal/vol5no1/milan-to-gdansk/ [dostęp 2.07.2020]
[6] tłumaczenie najprawdopodobniej Andrzej Januszajtis, http://www.nasz.gdansk.pl/prof-januszajtis-o-kwiatach-najznakomitszych-mezow/


Realizacja działań online w ramach programu „Kultura Dostępna”.
Dofinansowano ze środków Ministra Kultury, Dziedzictwa Narodowego i Sportu.

Kultura Dostępna logo 

Informujemy, iż w celu optymalizacji treści dostępnych na naszej stronie internetowej oraz dostosowania ich do Państwa indywidualnych potrzeb korzystamy z informacji zapisanych za pomocą plików cookies na urządzeniach końcowych Użytkowników. Pliki cookies mogą Państwo kontrolować za pomocą ustawień swojej przeglądarki internetowej. Dalsze korzystanie z naszej strony internetowej, bez zmiany ustawień przeglądarki internetowej oznacza, iż akceptują Państwo stosowanie plików cookies. Potwierdzam, że aktualne ustawienia mojej przeglądarki są zgodne z moimi preferencjami w zakresie stosowania plików cookies. Celem uzyskania pełnej wiedzy i komfortu w odniesieniu do używania przez nas plików cookies prosimy o zapoznanie się z naszą Polityką prywatności.

✓ Rozumiem