Legendy herbowe a „dzieje bajeczne Polski”
DE EN PL WCAG 2.1
Muzeum Pałacu Króla Jana III w Wilanowie

Pasaż Wiedzy

Muzeum Pałacu Króla Jana III w Wilanowie

Legendy herbowe a „dzieje bajeczne Polski” Joanna Orzeł
Strona tytułowa z dzieła Benedykta Chmielowskiego

Początki istnienia herbów rodowych w Polsce umiejscawia się na przełomie XIII i XIV stulecia. Już w średniowieczu wizerunki herbów były umieszczane na hełmach i tarczach rycerzy biorących udział w turniejach. To właśnie dzięki znakom herbowym możliwa była identyfikacja walczącego rycerza. Jeszcze w średniowieczu powstało też pierwsze dzieło genealogiczno-herbowe – „Insignia seu clenodia Regis et Regni Poloniae” napisane przez Jana Długosza w latach 1464–1480. Długosz jest też autorem „Roczników czyli kronik sławnego Królestwa Polskiego”, pisanych w latach 1455–1480. Mimo że zostały one wydrukowane dopiero w 1614 roku (na dodatek zostały ocenzurowane), to uczeni mieli dostęp do ich rękopiśmiennych kopii. W swej kronice Długosz przedstawił uporządkowane najdawniejsze dzieje Królestwa Polskiego. Dziś wiemy już, że te nie były prawdziwe, stąd nazwa „Dzieje bajeczne Polski”. W nich Polską rządzili kolejni władcy: Lech jako założyciel państwa i jego nieznani z imion potomkowie, dwunastu wojewodów, Krak, jego syn – Lech II, następnie córka Kraka – Wanda („co nie chciała Niemca”), dwunastu wojewodów, Przemyśl (który po koronacji zmienił imię na Leszko/Lestko), Leszko II, Leszko III, Popiel I, Popiel II, Piast, po którym nastąpili istniejący już: Siemowit, Lestek, Siemomysł.

Na podstawie zarówno opisu herbów, jak i roczników Długosza powstawały kolejne dzieła prezentujące dzieje Polski. W epoce nowożytnej pisarze podejmujący tematykę najdawniejszej przeszłości państwa przyjęli katalog postaci stworzony przez tego właśnie kronikarza, nieznacznie go niekiedy modyfikując. Długosz, a potem kolejni pisarze epoki nowożytnej wypełnili czasy panowania poszczególnych władców krótkimi opowieściami o nich samych. Wczesnonowożytna szlachta czas „dziejów bajecznych Polski” postrzegała jako prawdziwy, a jednocześnie otoczony nimbem świętości. To wówczas wykształciły się wzorce pozytywne i negatywne władcy i sprawowania przez niego rządów. Nie mogli oni działać sami, stąd szlachta zaczęła doszukiwać się swoich protoplastów w okresie panowania wykreowanych przez dziejopisarzy postaci. Najłatwiejszych rozwiązaniem było „znalezienie” przodka, któremu dana rodzina szlachecka zawdzięczała herb, właśnie w tym okresie.

Co prawda, turnieje rycerskie epoki średniowiecza przeminęły, ale w epoce nowożytnej herb był symbolem identyfikacyjnym warstwy uprzywilejowanej, oznaczał wyróżnienie z reszty społeczeństwa. Szlachta poszukiwała swych antenatów, zwłaszcza osoby, która herb zdobyła. Co ciekawe, w przeciwieństwie do Europy Zachodniej, w Rzeczypospolitej Obojga Narodów z jednej strony jednym herbem mogło się pieczętować nawet kilkadziesiąt czy w skrajnych przypadkach kilkaset rodzin o różnych nazwiskach. Z drugiej zaś strony istniały też rodziny noszące to samo nazwiska, ale używające innego herbu.

O tym, kto zdobył herb, dlaczego wyglądał tak, a nie inaczej, opowiadała legenda herbowa. Jak sama nazwa wskazuje, jest to opowieść zmyślona, w której mogły zachodzić nadzwyczajne wydarzenia albo której narracja odbywała się w czasie panowania władców, którzy nie istnieli. W przedstawianych postaciach mogły ujawniać się nadprzyrodzone moce. Szlachta chętnie znajdowała swoich ojców założycieli w dziejach bajecznych Polski, o czym świadczą legendy herbowe zapisywane w kolejno powstających w epoce nowożytnej herbarzach. Najbardziej inspirował Lech – to w czasach jego panowania, a nawet w jego towarzyszach przybyłych razem z nim na ziemie polskie z południa Europy chciano znaleźć swoich przodków. Przykładem może tu być herb Grzymała, który według Benedykta Chmielowskiego, autora „Zbioru krótkiego herbów polskich […]” (1763), miał się pojawić na ziemiach polskich razem z Lechem w 550 roku.

Nawet jeśli legenda herbowa brzmiała inaczej, nawet wiarygodnie, to czasem w opisie historii danego herbu pojawia się przypuszczenie, że mógł on być dawniejszy. Wywoływało to dyskusje na temat pochodzenia herbu. Tak było w przypadku herbu Junosza, o którym wspominał już Jan Długosz. Kasper Niesiecki zaś, autora herbarza „Korona polska” (1728–1743), przytaczał różne opinie na temat tego herbu – według jednych miał on pochodzić z terenów niemieckich, podczas gdy inni uznawali go za rdzennie polski. Niesiecki jednak uznał, że ten klejnot szlachectwa przybył do Polski wraz z Lechem, ale już wcześniej był używany przez patriarchów.

Bywało i tak, że na przestrzeni stuleci oddalano w czasie powstanie herbu – by było jak najdawniejsze, bo takie właśnie uznawano za najlepsze. Widoczne jest to na przykładzie herbu Topór (Starza). Tworzący pod koniec XVI wieku Bartłomiej (Bartosz) Paprocki wspominał panowanie Lecha IV – zastosował tu nieco zmodyfikowaną listę legendarnych władców, stworzoną przez Marcina Bielskiego, niemniej chodziło o monarchę, który panował po drugich rządach dwunastu wojewodów. Paprocki przytoczył krążącą między ludźmi opowieść, że król Lech IV lubił polować, pewnego dnia jednak w czasie polowania się zgubił i przypadkowo trafił do pewnego młynarza. Ten ugościł władcę, wręcz go do odwiedzin u siebie zmusił, a w czasie rozmowy nawet ośmielił się dawać mu rady. W efekcie tego spotkania, głównie zaś dzięki okazanej królowi gościnności, młynarzowi został nadany herb – Topór. Paprocki przytoczył tę opowieść, ale nawet on uznał ją za mało wiarygodną, wręcz za bajkę, chociażby dlatego, że żaden władca nie słuchałby rad udzielanych mu przez osoby niższego stanu. Wątpliwości heraldyka jednak nie przeszkodziły mu w przywołaniu innej wersji pochodzenia herbu. Paprocki uznał, że przodków pieczętujących się herbem Topór nazywano Strażonami, „a o tych klasztorne pisma dawne i katalogi dowodnie powiedają, że jeszcze z Lechem w te tu kraje zaszły, do czego wielkie podobieństwo, z wielkie a dawnej możności przodków obaczysz”[1]. Paprocki wprost pisze, że jeden z przodków mógł żyć w czasach dwunastu wojewodów, którzy rządzili po wygaśnięciu potomstwa Lecha. Szymon Okolski, heraldyk tworzący w XVII wieku, nie był już tak pewny pochodzenia herbu Topór i zarzucał Paprockiemu zbyt pobieżne zbadanie legendy herbowej. Niemniej sam nie był zbyt dociekliwy, stwierdzając tylko, że pieczętującym się tym herbem należy się palma pierwszeństwa „między plemionami lechickimi”. Kasper Niesiecki zaś dokonał jednoznacznego przesunięcia pojawienia się herbu Topór na ziemiach polskich. Według tego osiemnastowiecznego heraldyka jest to herb „starożytny” – pojawił się na ziemiach polskich wraz z przybyciem Lecha, czyli w roku 550. Była to więc nobilitacja dla osób pieczętujących się tym herbem – wskazanie pochodzenia z czasów powstania Polski i ich związków z jej mitycznym założycielem.

Przykładem może być też herb Leszczyc (Bróg), który w średniowieczu brzmiał Laska. Bartosz Paprocki uznawał, że herb ten został nadany przez Bolesława Chrobrego, mimo to w XVII wieku pisarz Wacław Potocki, który stworzył również wierszowany opis herbów, stwierdził, że herb Leszczyc był już używany za panowania Przemysława. Można uznać, że Niesiecki przystał na to, ponieważ podał możliwość – za dziełami wcześniejszych heraldyków – że początki tego herbu sięgają potomków „Leszków Monarchów Polskich, ieszcze za pogaństwa”[2]. Z czasów panowania tego samego władcy miał również pochodzić herb Janina – według Paprockiego miało to „być potomstwo onego fortelnego Leszka, który był fortelem nieprzyjacioły królestwa tego poraził, będąc rzemiosła złotniczego, jako o tem świadczy Kromer w księgach wtórych, który go opowieda [nazywa] Przemysłem, a potem gdy był na królestwo obran, mianowan Leszkiem albo Lestkiem […]”[3]. Niesiecki również przytacza tę możliwość, jednak skłonny jest – jak inni heraldycy – umiejscawiać początki tego herbu około roku 1000, w czasie panowania Bolesława Chrobrego. I co ciekawe, w swoim pierwszym dziele o herbach, czyli w „Gnieździe cnoty”, Paprocki przytoczył legendę herbową Janina odnoszącą się do czasów Bolesława Chrobrego. Kilka lat później, gdy narastała moda na posiadanie jak najdawniejszych korzeni, heraldyk „znalazł” starszą proweniencję herbu – w dziejach bajecznych Polski.

Do innego władcy odnieśli się herbowni używający herbu Abdank. Kasper Niesiecki powoływał się na Bielskiego i Potockiego stwierdzających, że początek tego herbu pochodzi jeszcze z czasów Krakusa. Legenda herbowa Abdanka wiąże się ze znaną opowieścią o smoku trującym krakowskie powietrze ogniem, ale też morderczym dla ludzi i bydła, którym się owa bestia żywiła. Jeden z chłopów, imieniem Skuba, bolał nad stratą bydła swoich sąsiadów, więc postanowił zgładzić smoka. Fortel, jaki wymyślił, zna chyba w Polsce każdy – wypchał barana siarką i smołą, następnie podsunął go pod smoczą jamę znajdującą się u stóp Wzgórza Wawelskiego. Rano głodny smok pożarł zwierzę, ale przez siarkę poczuł palenie w gardle, więc by je zgasić, pił wodę z Wisły – tak długo, aż zdechł. Krakus nagrodził Skubę za ten fortel – za odwagę i uratowanie całego miasta, nadając mu herb z literą „W”, co Niesiecki tłumaczy jako skrót od „Wawel”. Heraldyk przytoczył tę opowieść, ale zwrócił jednocześnie uwagę na to, że zdecydowana większość dziejopisarzy (m.in. Marcin Kromer, Stanisław Sarnicki, Jan Długosz, Maciej z Miechowa) twierdzi, że fortel został wymyślony i przeprowadzony przez samego Krakusa. Dla Niesieckiego większym problemem był jeszcze inny fakt – otóż słynący z bujnej wyobraźni heraldyk Franciszek Paweł Parisius oddalał w czasie powstanie tego herbu aż do czasów Rzymian lub Sarmatów. Niesieckiemu jednak najbliższy był pogląd powstały najwcześniej – Długosza, twierdzącego, że herb nadano pewnemu Skubie, ale za pokonanie Niemca. Nie wiadomo jednak, kiedy to się stało, pewne jednak – według heraldyka, że jeszcze w czasach pogańskich, ponieważ gdy tylko Polska przyjęła chrześcijaństwo, pieczętujący się tym herbem mieli już zasiadać w „senacie”.

Innym władcą z dziejów bajecznych Polski, który pojawił się w legendach herbowych, był Leszek III. Według Paprockiego (powołującego się na Długosza) herb Gryf (Swoboda) miał pochodzić od Jaksy. Ten z kolei był potomkiem Leszka III, razem z Popielem i dwudziestoma nieślubnymi synami władcy. Jaksa, fundator herbu Gryf (Swoboda), został nawet księciem Serbii. Choć heraldyk przyznał, że nie ma o tym bezpośrednich informacji w źródłach, Jaksa musiał zginąć – tak jak pozostali synowie Leszka III - otruty przez Popiela.

Czasem wystarczyło tylko wspomnienie, że dany herb pochodził „z czasów pogańskich”. Tak było w przypadku herbów Rola czy Jastrzębiec – ten ostatni miał mieć swoje początki w czasów panowania dwunastu wojewodów, choć nie określono których (a przecież takie gremium miało rządzić Polską dwukrotnie).

Jeśli spojrzymy na rody szlacheckie pieczętujące się herbami mającymi pochodzić z czasów mitycznych Królestwa Polskiego, to dostrzeżemy, że wśród nich znajdowały się zarówno potężniejsze rody, jak i rodziny mniej wpływowe. Herbu Topór miał używać palatyn Sieciech, przede wszystkim jednak pieczętował się nim ród Tęczyńskich – przez wiele lat jedna z najbardziej wpływowych rodzin w Królestwie Polskim, choć wygasła w pierwszej połowie XVII wieku. Herbu Junosza używało wiele rodzin, ale jedną z najbardziej znaczących w XVIII stuleciu byli Załuscy, a wśród nich Józef Andrzej i Andrzej Stanisław, czyli założyciele pierwszej biblioteki publicznej na ziemiach polsko-litewskich. Wśród herbownych Abdanka z kolei można wskazać dwóch przywódców Kozaków: Bohdana Zenobiego Chmielnickiego oraz Iwana Wyhowskiego. Z kolei wśród rodów pieczętujących się herbem Nałęcz znaleźć można Ostrorogów, Małachowskich czy Raczyńskich. Wśród herbownych Janiny znajduje się rodzina Sobieskich, ale także Branickich (choć linia mniej znanych i zasłużonych) czy Potockich (również linia mniej znana). Wśród niezwykle popularnego herbu Jastrzębiec (choć już Niesiecki zauważył, że herb ten różni się w szczegółach w zależności od rodziny) można wymienić samego heraldyka Bartosza Paprockiego, Andrzeja Frycza Modrzewskiego, ale też arcybiskupów gnieźnieńskich i prymasów Polski Mikołaja Dzierzgowskiego, Wojciecha Baranowskiego czy Jana Stefana Wydżgę.

Legendy herbowe w epoce nowożytnej ewoluowały, starano się znaleźć dawne pochodzenie – aczkolwiek „dzieje bajeczne Polski”, jak widać, były powiązane raczej ze średnią szlachtą z terenów polskich aniżeli magnaterią. Pojedyncze przykłady pokazują, że i magnaci „znajdowali” swych przodków w czasach mitycznych, jednak zazwyczaj sięgali do znacznie dalszych źródeł genealogii, dawniejszych niż pogańskie czasy Polski.


[1] B. Paprocki, Herby rycerstwa polskiego, wyd. K.J. Turowicz, Kraków 1858, s. 58.
[2] K. Niesiecki, Korona polska […], t. 3, Lwów 1740, s. 77.
[3] B. Paprocki, Herby…, s. 315.


Realizacja działań online w ramach programu „Kultura Dostępna”.
Dofinansowano ze środków Ministra Kultury, Dziedzictwa Narodowego i Sportu.

Kultura Dostępna logo 

Informujemy, iż w celu optymalizacji treści dostępnych na naszej stronie internetowej oraz dostosowania ich do Państwa indywidualnych potrzeb korzystamy z informacji zapisanych za pomocą plików cookies na urządzeniach końcowych Użytkowników. Pliki cookies mogą Państwo kontrolować za pomocą ustawień swojej przeglądarki internetowej. Dalsze korzystanie z naszej strony internetowej, bez zmiany ustawień przeglądarki internetowej oznacza, iż akceptują Państwo stosowanie plików cookies. Potwierdzam, że aktualne ustawienia mojej przeglądarki są zgodne z moimi preferencjami w zakresie stosowania plików cookies. Celem uzyskania pełnej wiedzy i komfortu w odniesieniu do używania przez nas plików cookies prosimy o zapoznanie się z naszą Polityką prywatności.

✓ Rozumiem