Pchła – zapomniany temat erotyczny staropolskiej poezji
DE EN PL WCAG 2.1
Muzeum Pałacu Króla Jana III w Wilanowie

Pasaż Wiedzy

Muzeum Pałacu Króla Jana III w Wilanowie

Pchła – zapomniany temat erotyczny staropolskiej poezji Radosław Grześkowiak
Kawaler i dwie rozebrane damy_akwaf z BN_XVIIIw.jpg

Stan dawnej higieny sprawiał, że ostatnią rzeczą, jaką nasze praprababki robiły przed snem, i pierwszą po przebudzeniu było iskanie się z dokuczliwych wszy łonowych. A ponieważ także nasze praprabaki były kiedyś młode, ów higieniczny zabieg pobudzał erotyczną wyobraźnię dawnych twórców. W jednym z popularnych padwanów znajdujemy takie oto wyznanie podmiotu (mało zresztą w tym przypadku) lirycznego:

Patrzałem i widziałem, gdy się rozbierały

Panienecki z koszulecki, płeszki wybierały,

Jedna im świeciła [...]

Po podglądaniu w kąpieli Diany przez Akteona oraz Zuzanny przez starców możliwość skrytej obserwacji dziewczyny przy tępieniu wszy stanowił trzeci najbardziej płodny artystycznie voyeurystyczny temat dawnej sztuki. Często sięgali po niego malarze XVI i XVII stulecia. Spośród tego typu dzieł większość stanowi zwykłe sceny rodzajowe przedstawiające kobiecą toaletę, jak słynne dzieło Georgesa de La Toura (ok. 1635), które widza stawia w roli podglądacza. Inne obrazy ukradkiem wprowadzają męską widownię, nadając całej scenie zgoła odmienny charakter. Do najbardziej znanych należy Wesołe łapanie pchły Gerarda Honthorsta (ok. 1621) z półobnażoną, uśmiechniętą dziewczyną, która przy lampie łapie pchłę na swoim ciele. Scenie przyglądają się schowani za kotarą dwaj rozochoceni młodzieńcy.

Motyw podglądania dziewczyny przy tępieniu wszy łonowych lub pcheł opiewany był również w poezji staropolskiej. Kiedy bohaterka poematu Adama Korczyńskiego, młoda Włoszka, próbuje zwrócić na siebie uwagę przystojnego Polaka, sięga po wypróbowany sposób:

            Bywało i to z rana, gdy pchły obierała

            I w przezroczystem rąbku przeciw okna stała,

            Alabastrowe ciało jako w perspektywie

            Z najskrytszemi członkami mógł widzieć prawdziwie,

            Które się wydzierały przez słabą zasłonę

            Do kawalera lub go w swą chcąc zwabić stronę.

Że metoda była skuteczna, zaświadcza choćby Wespazjan Kochowski, wyznając: „Przez okno ją widziałem, jak ona płeszki biła”. Czasami opisywana akcja lokalizowana była w pejzażu idyllicznym. Scena taka stanowi centralny punkt utworu Hieronima Morsztyna zatytułowanego Wilaneska wszeteczniejsza:

            Spojźrzę, a ty w jezierze białe nóżki swoje

            Pleskoczesz, których oczy gdy dopadły moje,

            Stanąłem zadumiały, a gorące siły

            Nagle na mię z cielesnej żądze uderzyły.

            Ty, mniemając, żeś sama, nie myśląc o zdradzie,

            W jakiej się Wenus kocha i w skarb ją swój kładzie,

            Uchyliwszy giezłeczka, ponoś pchły szukała

            Na brzuszku, która mi cię na szczęście kąsała.

            Tam dopiero trój przez mię szedł pot, kiedym chciwy

            Pasł w twoich ślicznych członkach swój wzrok pożądliwy.

 Ciekawych ciągu dalszego wiersza, odsyłam do oryginału. Jak bliska życiowych realiów była idylla Morsztyna dowodzi choćby... zeznanie poznańskiej ulicznicy z 1604 r., która w taki właśnie sposób kusiła klientów: „Szła iskać się, a ten Żyd szedł za nią [...]. I dał 1 grosz i szła za nim nad rzekę. Tamże położywszy się z niem, miał z nią cielesny uczynek”.

Wyjątkowo osobny utwór poświęcony został konkretnej pchle. W poezji staropolskiej znany mi jest tylko jeden taki przypadek (ewentualnie dwa, gdyż jednej pchle poświęcone zostały dwa utwory). Klemens Janicjusz przed 1539 r. napisał utwór Pulex Isabellae regiae filiae, na pchłę królewny Izabeli, córki Zygmunta Starego i Bony. Epigramat dotyczył żywej pchły, którą książę bawarski przysłał Izabeli w puzderku misternej roboty, a która uwiązana była włosem do cienkiego złotego łańcuszka. Żeby więzień mógł przeżyć, musiał być przez królewnę dokarmiany jej krwią. Janicki w swym epigramacie nie wyciągnął stąd wniosków, jego wyobraźni nie poruszyło nieprzystojne skojarzenie. Co innego Ślązak Adam Schroeter, u którego w wierszu pod takim samym tytułem pchełka dość zagadkowo zapewnia, iż swymi służbami postara się zdobyć wdzięczność dziewczyny...

Informujemy, iż w celu optymalizacji treści dostępnych na naszej stronie internetowej oraz dostosowania ich do Państwa indywidualnych potrzeb korzystamy z informacji zapisanych za pomocą plików cookies na urządzeniach końcowych Użytkowników. Pliki cookies mogą Państwo kontrolować za pomocą ustawień swojej przeglądarki internetowej. Dalsze korzystanie z naszej strony internetowej, bez zmiany ustawień przeglądarki internetowej oznacza, iż akceptują Państwo stosowanie plików cookies. Potwierdzam, że aktualne ustawienia mojej przeglądarki są zgodne z moimi preferencjami w zakresie stosowania plików cookies. Celem uzyskania pełnej wiedzy i komfortu w odniesieniu do używania przez nas plików cookies prosimy o zapoznanie się z naszą Polityką prywatności.

✓ Rozumiem