Matuzalem warszawski
DE EN PL WCAG 2.1
Muzeum Pałacu Króla Jana III w Wilanowie

Pasaż Wiedzy

Muzeum Pałacu Króla Jana III w Wilanowie

Matuzalem warszawski Hanna Widacka
44_matuzalem warszawski.jpg

W litograficznym albumie zasłużonego stołecznego grafika, malarza, pedagoga i muzeologa - Jana Feliksa Piwarskiego (1794 – 1859), pt. Kram malowniczy warszawski czyli obrazy miejscowe z ubiegłych czasów, wydanym w Warszawie w latach 1855 – 1859, znalazła się kompozycja, przedstawiająca całopostaciowy wizerunek galicjanina Stanisława Służewskiego vel Służowskiego herbu Radwan, towarzysza Kawalerii Narodowej za czasów Stanisława Augusta. Wizerunek zasługuje na uwagę głównie z powodu wieku modela, co poświadcza widniejący u dołu napis: Urodz: w Galicji 1757 r. – chodzi zdrowo w najlepsze 1856 r. w Warszawie. Zatem model, uwieczniony przez artystę, liczył w momencie wydawania albumu co najmniej sto lat życia.

Na litografii Piwarskiego widnieje starszy, lecz czerstwy jeszcze i trzymający się prosto mężczyzna, ubrany w konfederatkę i kapotę przewiązaną szerokim pasem po staropolsku, wsparty na kosturze. Stoi pośrodku brukowanej jezdni, otwierającej się na zabudowania staromiejskie ze sztafażem figuralnym na drugim planie. Służewski, zapewne dobrze znany w ówczesnej Warszawie, nie wygląda wcale na swój wiek. I nie jest to ani fantazja, ani pochlebstwo artysty, który rysunek przygotowawczy do litografii sporządził zapewne z natury.

Długowieczność naszych przodków, skrupulatnie odnotowywana w starych księgach i kalendarzach (Okolski, Duńczewski) oraz w prasie XVIII i XIX wieku, niewątpliwie miała miejsce i wcale nie była tak rzadkim zjawiskiem, jakby się dzisiaj wydawało. Co prawda, w dawnych czasach ludzie żyli krócej, dziesiątkowani przez choroby (zwłaszcza cyklicznie pojawiające się epidemie) i wojny, a w przypadku kobiet także przez gorączkę połogową. Mimo to mnogość informacji i osobnikach obojga płci, osiągających nawet 120 – 140 lat życia i więcej, sugeruje, iż wiadomości te bazowały na prawdziwych faktach, nawet jeżeli podawany wiek rozmijał się z rzeczywistym o parę lat (ludzie często nie pamiętali po prostu dokładnej daty urodzenia). Listę nadzwyczaj długo żyjących Polaków wynotował ze starych źródeł Łukasz Gołębiowski i ogłosił ją w „Kurierze Warszawskim” w roku 1823; można ją jeszcze długo uzupełniać. Oto garść bardziej interesujących przykładów :

W galerii obrazów w zamku w Nieświeżu wisiał ongiś portret kmiotka ze wsi Czuczewicze, który przeżył lat 140 za czasów księcia Michała Kazimierza Radziwiłła „Rybeńki”. W 1786 r. Jerzy Soroka, paź i koniuszy księcia Adama Kazmierza Czartoryskiego, rozmawiał w Wysocku z ogrodnikiem Hryniewieckim, liczącym 116 lat. Starzec ten utrzymywał, że wzięty był za chłopca do ogrodu przed wojną chocimską i że król Jan III Sobieski, odpoczywając w Wysocku, osobiście nauczał go, jak pracować rydlem i gracą. Znany jest również casus Franciszka Ignacego Narockiego, który w wieku 117 lat został przedstawiony cesarzowi Napoleonowi w 1807 r. w Warszawie, od którego otrzymał dożywotnią pensję. Rekord długowieczności pobił wszakże pewien (nie wymieniany z nazwiska) człowiek, zmarły w Płockiem na granicy z Litwą w 1835 r., licząc 188 lat życia. Jak podawały gazety petersburskie, ów osobnik pamiętał siedmiu monarchów zasiadających na tronie rosyjskim.

Informujemy, iż w celu optymalizacji treści dostępnych na naszej stronie internetowej oraz dostosowania ich do Państwa indywidualnych potrzeb korzystamy z informacji zapisanych za pomocą plików cookies na urządzeniach końcowych Użytkowników. Pliki cookies mogą Państwo kontrolować za pomocą ustawień swojej przeglądarki internetowej. Dalsze korzystanie z naszej strony internetowej, bez zmiany ustawień przeglądarki internetowej oznacza, iż akceptują Państwo stosowanie plików cookies. Potwierdzam, że aktualne ustawienia mojej przeglądarki są zgodne z moimi preferencjami w zakresie stosowania plików cookies. Celem uzyskania pełnej wiedzy i komfortu w odniesieniu do używania przez nas plików cookies prosimy o zapoznanie się z naszą Polityką prywatności.

✓ Rozumiem